Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego

17.11.2016
czwartek

I tu Was mamy, nasi ekonomiści!

17 listopada 2016, czwartek,

To nie był nasz pomysł. Wymyślił to prof. Witold Kwaśnicki, ekonomista z Uniwersytetu Wrocławskiego, prezes wrocławskiego oddziału PTE, członek rady naukowej Instytutu Misesa. Za jego radą kolejny Konsens Ekonomistów poświęciliśmy szukaniu odpowiedzi na fundamentalne pytanie – jaka jest polityczno-ideowa tożsamość polskich ekonomistów.

Jakie poglądy mają polscy ekonomiści?

Prof. Kwaśnicki podsunął nam proste i efektywne, choć oczywiście jak zawsze niedoskonałe narzędzie. Była nim dokonana przez profesora adaptacja Najmniejszego w Świecie Quizu Politycznego (The World’s Smallest Political Quiz), opracowanego przez amerykańską organizację Advocates for Self Government. Każdy, kto chce się dowiedzieć, jakie ma poglądy, może oryginał tego testu znaleźć i wypełnić na stronie ASG.

Test składa się z dziesięciu pytań. Pięć dotyczy gospodarki i pięć spraw społecznych. Każdy, kto na nie w internecie odpowie, otrzyma diagnozę swojej postawy. Mój wynik jest taki, jaki poniżej pokazuje czerwona kropka. Wydaje mi się zasadniczo trafny. Rzeczywiście czuję się osobą o lewicowych (po amerykańsku: liberal) poglądach i test to dobrze stwierdził.wykres 1Pokazuję ten wykres, by dać swego rodzaju próbkę, ale też dlatego, żeby nie było wątpliwości, jaki zespół poglądów stoi za komentarzem, który będzie dalej.

Oczywiście jest to pewne uproszczenie, bo na każde pytanie mamy tylko trzy odpowiedzi (tak, nie, być może). Ale każde kategoryzowanie i porządkowanie z natury polega na upraszczaniu i na to się nie poradzi. Gdybym miał do wyboru więcej odpowiedzi (np. zdecydowanie tak, raczej tak etc.), kropka pewnie by drgnęła, ale test w dalszym ciągu wskazałby mnie jako lewicowca. I słusznie.

Te same dziesięć pytań zadaliśmy (jak zwykle wspólnie z PTE) polskim ekonomistom. Wynik jest taki, jak czerwona kropka pokazuje poniżej.wyres 2Tak, tak. Dominujące wśród ekonomistów poglądy okazały się wyraźnie libertariańskie, a nawet umiarkowanie libertariańsko-konserwatywne. Czyli – tłumacząc to na polską scenę polityczną – z grubsza takie, jakie reprezentowała Platforma Obywatelska, kiedy pierwsze skrzypce grali w niej Jan Rokita i Zyta Gilowska, lub takie, jakie dziś reprezentuje Jarosław Gowin.

Autorzy oryginalnego testu objaśniają, że „libertarianie popierają zarówno maksymalną wolność osobistą, jak i gospodarczą. Przekonują do jak najmniejszego rządu, którego zadania ograniczają się do ochrony jednostek przed uzależnieniem od innych i przemocą. Libertarianie popierają osobistą odpowiedzialność za siebie, sprzeciwiają się rządowej biurokracji i podatkom, promują prywatną dobroczynność, akceptują zróżnicowane style życia, wspierają wolny rynek i bronią wolności obywatelskie”. O definicje można się oczywiście spierać, ale gdybyśmy mieli szukać czysto libertariańskiego wzorca w dzisiejszej polityce, wśród partyjnych liderów najbliższy by mu był zapewne Ryszard Petru – chyba nie przypadkiem też ekonomista. Taki widocznie jest dominujący nastrój ekonomicznej profesji.

Ekonomia z rezerwatu idei

Nastrój dominujący nie jest jednak wszechogarniający. Wypełniając test, „w imieniu” ogółu respondentów wybieraliśmy najczęściej wskazywane odpowiedzi. W ośmiu przypadkach były to wybory większości (powyżej 50 proc.). W dwóch – tylko najczęściej wybierane. Konkretny rozkład odpowiedzi był taki:tabelkaWiem, że większość zwykłych czytelników czytając tę tabelkę, co chwila przeciera oczy. Bo wygląda na to, że w Polsce większość ekonomicznej profesji zamknęła się w rezerwacie idei na Zachodzie dość popularnych dwie dekady temu, a dziś nawet w najbardziej zachowawczych środowiskach ekonomicznych występujących już tylko incydentalnie. Pewnie nie tylko dla mnie szokujące jest to, że ponad połowa naszych respondentów uważa, iż powinno się o przeszło połowę zmniejszyć podatki i wydatki państwa. Kierunek cywilizacyjny jest przecież dokładnie odwrotny. Technologicznie determinowany wzrost różnic dochodowych stawia nas bowiem przed dość prostą alternatywą: albo znacznie większa redystrybucja pozwalająca utrzymać w ryzach rozwarstwienie mimo rosnącej różnicy w produktywności i płacach, albo twarda dyktatura trzymająca pod butem coraz liczniejszych niezadowolonych.

Podobnie zaskakująca jest opcja niemal połowy ekonomistów na rzecz zniesienia wszelkich barier handlowych, gdy ich obniżenie do obecnego poziomu w bardzo dużym stopniu odpowiada za zachwianie nawet najtrwalszych demokracji w Anglii i Ameryce. Podobnie poruszające jest przekonanie jednej trzeciej ekonomistów, że należy sprywatyzować fundusze emerytalne, gdy miliony ludzi straciły prywatne emerytury na skutek kryzysu 2008 r., a dalszy rozwój kryzysu pokazuje wyraziście jak nigdy, jakim złożonym problemem jest międzyokresowe przenoszenie wartości przez instrumenty rynkowe – od akcji po pieniądz.

Wreszcie niezwykle trudne stało się zrozumienie opcji na rzecz zaniechania przez rząd wspomagania niektórych działań biznesowych, w sytuacji gdy widać, że długookresowo najlepiej rozwijają się kraje (od Izraela i Niemiec po Chiny), których rządy to mądrze i konsekwentnie robią, a ujawniona przez kryzys zawodność całkowicie spontanicznej alokacji środków, czyli całkiem wolnych rynków, jest na całym Zachodzie (nie tylko za sprawą Piketty’ego) jednym z najważniejszych tematów debaty publicznej i akademickiej.

Myszką trącą też poglądy dużej części ekonomistów w gorących sprawach społecznych (pierwsze pięć pytań). Tu jednak polski tradycjonalizm wydaje się mieć większe znaczenie niż wykształcenie, wiedza i przynależność do ekonomicznej profesji.

W sumie wyniki ankiety zdają się pokazywać, że bardzo duża część profesji ekonomicznej przynajmniej epokę temu zamknęła się w akademickiej wieży z kości słoniowej i nie chce zauważyć zmian zachodzących w świecie. Z pewnością nie jest to jedyna taka profesja. Ale ta akurat ma szczególne znaczenie, bo – zwłaszcza dla polityków – ekonomiści stali się kimś w rodzaju teologów świata materialnego. A kiedy teologia rozjeżdża się z rzeczywistością, czasem robi się groźnie. I to zdaje się być teraz nasz przypadek.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim respondentom za poświęcony czas i Polskiemu Towarzystwu Ekonomicznemu za współpracę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 28

Dodaj komentarz »
  1. Niektóre zawody wymuszają pewien profil światopoglądowy i nie rozumiem jak można się temu dziwić. Wśród kapłanów na przykład zawsze będzie dominowało nastawienie konserwatywne. U urzędnika będzie z natury wyraźny rys etatystyczny. Pracownicy socjalni i społecznicy będą ciążyli w lewą stronę, a ekonomiści z racji materii, którą się zajmują będą raczej libertarianami. W teoriach ekonomi nawet się sztucznie wyklucza wszelkie zakłócenia wolności działań ekonomicznych, by analizować czyste (idealne) formy procesów ekonomicznych zastrzegając przy tym świadomie, że „stany idealne” w praktyce nie występują. Ale ekonomia bez wolności zachowań ekonomicznych przestaje być w praktyce ekonomią i ekonomiści mogą w zasadzie pakować walizki.

    Dlatego właśnie ekonomista jest niemal z natury libertarianinem.

  2. niestety!
    Your PERSONAL issues Score is 0%
    Your ECONOMICS issues Score is 0%
    ?!
    Bardzo prosto, poniewaz wyniki anonimowej ankiety nie moga nie trafic do firmy z przydomowego garazu o nazwie „Google” na ktorej opiera sie znaczaca czesc Internetu AD 2016. Nie ufasz wujkowi Google?! Coz, w koncu nie musisz (jeszcze). Tyle, ze obszar „nie musisz” gwaltownie sie kurczy. Ale to juz zupelnie OT.

  3. Wykonałem quiz na sobie. I zastanawiam się, jak w nim w ogóle możliwa jest postawa „centrystyczna” — pytania są dość „zero-jedynkowe”, na dodatek zagadnienia wydają się silnie z sobą powiązane.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szkoda, że nie podaje Pan swoich typów. Zgaduje, sprawy społeczne -liberał do szpiku kości, gospodarka – neokomuna, neosocjalizm

  6. Problem nie z ekonomistami. Problem z panem Zakowskim.

    Slawomirski

  7. Panie Żakowski!!!
    W Polsce nie było o i nie ma żadnego liberalizmu.!!!!
    W Polsce podatnik praktycznie nie ma możliwości wydania pieniędzy, które nie są
    opodatkowane.Nawet w Wietnamie kwota wolna jest większa.
    Jak już je zacznie wydawać to z każdego zakupu i każdej usługi państwo zabiera 23%
    Z paliw,energii elektrycznej państwo zabiera akcyzę,VAT i masę innych stałych opłat i parapodatków które czynią energię elektr.najdroższą w Europie.
    Państwo zabiera VAT, akcyzę z alkoholu,papierosów i samochodów.
    Zabiera cło ze wszystkiego co importujemy.
    Państwo zabiera obywatelom podatek od nieruchomości, a przedsiębiorcom
    podatek od nieruchomości, którego stawki są jedne z najwyższych w ŚWIECIE.
    Państwo zabiera opłaty za drogi od transportu najwyższe w Europie.
    Państwo zabiera podatek od powierzchni dachu–opłata od deszczu dla przedsiębiorstw.
    Państwo zabiera podatek od wieczystej dzierżawy,
    Państwo zabiera podatek PIT 19% i 32%
    Państwo zabiera podatek CIT
    Państwo zabiera składkę zdrowotną
    Państwo zabiera ZUS
    Państwo zabiera podatek na fundusz pracy
    Jeszcze parę podatków by się znalazło.
    To wszystko jest zabrane po to by dystrybuować od jednych do drugich.
    1% zamożniejszych obywateli daje 25% podatku dochodowego!!!
    Gdyby Polska pozwoliła podatnikom zarobić bez podatku tyle co w Niemczech
    gdzie koszty utrzymania są zbliżone, to nikt nie płaciłby podatku dochodowego.
    Do tego dochodzą różne odliczenia.
    Panie Żakowski !!!!
    Nawet w socjalistycznej Szwecji podatnik może odliczyć sobie, wynagrodzenie dla pomocy domowej ,czy niani do dziecka.!!!
    Zwiększenie stawek podatku dochodowego spowoduje ,że ludzie przestaną spłacać
    kredyty hipoteczne i zostaną dziadami.
    Dystrybucja wyrównuje nierówności z tym ,że wszystkich zrównuje z ziemią.

  8. Jeszcze jeden mit dot.pani Zyty Gilowskiej.
    W czasie gdy była ministrem finansów w rządzie PIS w EU był projekt ujednolicenia
    kosztów uzyskania przychodu dla firm w całej unii.
    Niestety nie przeszedł, bo veto jako jedyna zgłosiła własnie Zyta Gilowska wiedząc ,że Polska musiałaby ogromnie poszerzyć możliwości odliczania kosztów w firmach.
    To skutkuje tym ,że polskie firmy są dużo mniej konkurencyjne na rynkach Europejskich.
    Jesteśmy zapyziali,siermiężni i ”bidni”
    Skrajnym przykładem jest to ,że np. nie można wliczyć w koszty kawy postawionej kontrahentowi.
    Instytucje rządowe jednak mają fundusz reprezentacyjny.A MON -nieograniczony.

  9. Hmm, rzeczywiście wyniki ankiety powalają na kolana, ale cóż, vox populi, vox dei. Smutnym jest to, że uczestnicy albo są niedoświadczeni przez transformację, albo do klawiatury dorwała się zgraja małolatów, co w zasadzie na jedno wychodzi. Ale wytrzymamy do emerytury p. Jacku 🙂

  10. Wypadlo mi miejsce bardzo bliskie Panskiemu. Uwazam jednak, ze pytania byly zbyt kategoryczne.
    Np. opinia na temat wolnego handlu – mozna byc jego zdecydowanym zwolennikiem i jednoczesnie widziec, ze kazdy traktat musi uwzgledniac trudnosci dostosowawcze w poszczegolnych krajach i dac czas na zmiany strukturalne.
    Inny przyklad to pomoc panstwowa dla przedsiebiorstw. Jezeli sie mysli o wspieraniu przez panstwo dziedzin, ktore maja pozytywne skutki zewnetrzne (tzw. externalities, czyli korzysci przekraczajace zyski prywatnych przedsiebiorstw), to oczywiscie chce sie przyklasnac. Jednak znamy tez liczne przyklady przedsiebiorstw korzystajacych z roznych przywilejow dzieki korupcji. Wiec jak jednoznacznie odpowiedziec na pytanie czy panstwo powinno subsydiowac biznes? Mozna byc przeciwnikiem etatyzmu ale nie wykluczac interwencji panstwa w sprawy naglace jak poprawa edukacji czy przechodzenie na czyste zrodla energii. Dlatego czlowiek umieszcza sie w strefie „maybe”, co moze ukrywac znaczace roznice w opinii.

  11. Zatrważające wyniki, choć przynajmniej wiele wyjaśniają. Ciekaw jestem tylko, w którą stronę idziemy, tj. jak wygląda rozkład wiekowy odpowiedzi?
    Przy małej próbie nie ma to sensu, przy próbie >400 coś powinno pokazać.

  12. Test jest dziwny. Nigdy nie zastanawiałem sie np., co myśla o słuzbie wojskowej konstruktorzy samochodu, który prowadzę.
    Ekonomia jest co prawda „Art”, a nie „Science”, ale konfronotwanie teorii z doświadczeniem należy do jej podstawowych narzędzi.

    Tymczasem pytania nie dotykają nawet zagadnien, które mozna zweryfikować lub na które mozna mieć jednoznaczy pogląd. Co więcej, tylko dwa pytania z tabeli (o dowody osobiste i służbę wojskową) mają sens, bo proponują mozliwe do zrealizowania w naszej kulturze projekty.

    Naszą polską słabością jest oderwane od rzeczywistości bajdurzenie. Proponuje go nie wzmacniać takimi testami. Lepiej oceniać ekonomistów w ramach szkół króre reprezentują i zgodności z założonym celem realizowanych przez nich projektów.

  13. Pan Żakowski!
    Cieszę się, że powrócił Pan na blog Polityki. Tok FM jest bardzo ciekawy, ale ulotny. Podziękowania za ten quiz. Mój wynik różni się tylko o jedną małą kratkę w górę od Pańskiego. Z Pańską oceną polskich ekonomistów można się tylko zgodzić i to bez kratki różnicy.
    To smutne. Bardzo smutne i źle wróży krajowi na przyszłość.

  14. I tak Panu napisza, zes Pan lewak i czekasz na manne socjalu, ze nie na darmowych lunchy a jak sie Panu tak komuna podoba to wyjedz se Pan do Korei Polnocnej bo Kuba juz niepewna. A jakby co wez se Pan uchodzce na chate i wyplacaj zasilki leniom i lumpom ze swojej wyplaty.
    Takie sa skutki 27lat neoliberalnej propagandy gdzie podatek zawsze = kradziez, pomic spoleczna do wspieranie lumpow i patologii. Gdyby nie to, miast na smieciowce wyciagac cale 2tys na lape ten i ow mialby zacumowany jacht w St. Tropez obok Kulczyka i byl z Jasiem na ,,ty”. Wszystko przez lewakow i komune.
    Tylko jedno mi nie daje spokoju: gdyby w Moskwie nie wymyslono slowa ,,lewak” to jakby nasi wolnorynkowi patrioci swoich przeciwnikow i tlumaczyli swoja sytuacje

  15. Zrobiłem sobie test i wypadłem tak samo jak Pan redaktorze. Też mam pewien niedosyt braku szerszego wachlarza odpowiedzi na stawiane w teście pytania.
    Dobrze Pan trafił z tą teologią w ekonomistów. Jest tam sporo wiary i ciut matematyki. Ta ostatnia używana jest jednak w sposób tendencyjny, a czasem wręcz manipulacyjny.
    Jak dalece polscy ekonomiści odeszli od analizowania faktów też Pan udowodnił przykładem choćby Niemiec. Przecież w tym kraju są miliarderzy i milionerzy. Nie przeszkadza im świetnie działająca publiczna służba zdrowia, oświata, „zusowskie” emerytury, świadczenia socjalne dla słabo radzących sobie z życiem. Podobno w zeszłym roku (tym mijającym właśnie) przyjęli około 750 tys. imigrantów i kraj się nie zawalił. Acha zapomniałem dodać, że w Republice Federalnej płaci się dość wysokie podatki dochodowe i inne też, a miejsc pracy ciągle im przybywa. Przecież jakby nie przybywało, to jakim cudem mogliby zaadoptować tych imigrantów?

  16. Zainteresowanym polecam uwadze test politycznej typologii – adresowany do Americans, ale… – przygotowany przez PRC…
    http://www.people-press.org/quiz/political-typology/

    Ma, w mojej ocenie, walor „uniwersalności” diagnostycznej.

    Solid Liberal

  17. Kapitalizm jest zwalczany przez zachodnich intelektualistów od 200 lat, co najmniej od A.Comte, a nie od 2008 roku. Nie jest to żadna nowość, to stara moda. Koniec kapitalizmu jest systematycznie ogłaszany przez różne osoby co kilka lat albo częściej. Jakoś się to nie sprawdza. Jeśli polscy ekonomiści nie chcą dołączyć do zachodniej, starej i sfalsyfikowanej mody, to może dobrze o nich świadczy?

    Odnośnie myślenia teologicznego. Teologiczny charakter ma zdanie: ‚Technologicznie determinowany wzrost różnic dochodowych’. Żadna technologia nie ustala cen. Ceny zależą od popytu i podaży. Jeśli ilość pracy rośnie szybciej od ilości kapitału, a tak było przez ostatnich 40 lat, gdy do kapitalizmu dołączyło ok 5 mld ludzi, to siłą prawa popytu i podaży rentowność kapitału musi relatywnie wzrosnąć do rentowności pracy. Co nie znaczy, że zmniejszyły się wynagrodzenia, bo 90 % ludzi żyjących poza bogatym zachodem jest dzisiaj dużo bogatsza niż 40 lat temu. Wzrost rentowności kapitału był jednak historycznym zbiegiem okoliczności, a nie technologiczną koniecznością, bo tak nie istnieje. W najbliższych dekadach liczba pracowników będzie rosła coraz wolniej, a kapitału coraz szybciej, w szczególności poza bogatym zachodem. Zachód będzie miał coraz mniejsze znaczenie, a pomysły na redukcję kapitalizmu w USA i UE oznaczają przyspieszenie tej marginalizacji i w przyszłości oddanie władzy nad gospodarką innym obszarom świata. Kapitalizm przeżyje niezależnie od polityki UE i USA. Żaden Trump, Brexit ani Żakowski go nie zlikwidują, choćby się bardzo starali.

    Odnośnie prywatyzacji systemu emerytalnego. Nie można sprywatyzować czegoś, co nie istnieje. Poza norweskimi funduszami emerytalnymi nie istnieje żaden państwowy system emerytalny. Wszystkie państwa stosują emerytalną prowizorkę. Co roku ministrowie finansów w rosnącej panice poszukują pieniędzy na emerytury. Nie ma tu żadnego systemu. Pewnego dnia pieniędzy zabraknie (jak już się zdarzyło np. w Grecji) i emerytury będą redukowane. Demografia sobie z zadaniem likwidacji państwowych emerytur poradzi bez udziału ‚złych neoliberałów’. Syriza też może obniżyć emerytury, to dlaczego nie partia Razem. A jak Razem obniży emerytury, to i Żakowski napisze, że tak trzeba, bo lubi Zandberga, nie?

    Odnośnie rozwoju Chin i Niemiec oraz Izraela. Zagadka rozwoju tych krajów jest też dużo mniejsza, niż to się wydaje Żakowskiemu. Wszystkie te państwa mają niski socjal w stosunku do wielkości gospodarki, czyli realizują program neoliberalny, wbrew sugestii Żakowskiego. Chiny nie mogły i nie mogą mieć socjalu z prozaicznego powodu biedy, w szczególności na starcie w 1978 roku po 30 latach maoizmu. Wzrost gospodarczy w Chinach można łatwo wytłumaczyć demografią, importem kapitału, niskim socjalem i wysokimi oszczędnościami. Polityka państwa nie zdołała tego zablokować. Demografia podpowiada, że dalej nie będzie tak łatwo.
    Niemcy również prowadzą neoliberalną politykę: podnoszenie wieku emerytalnego, redukcja przywilejów pracowniczych za Schroedera. Polityka przemysłowa państwa sprowadza się do zamykania elektrowni atomowych, budowania węglowych i propagandowych wydatków na wiatraki, czego sumarycznym skutkiem jest wzrost cen prądu i jednoczesny wzrost emisji CO2. Powojenne Niemcy nigdy nie znacjonalizowały przemysłu w przeciwieństwie do Francji i Wielkiej Brytanii i dlatego się szybciej od nich rozwijały (przed Thatcher w UK). Pomimo że miały dużo mniejszą pomoc w planie Marshalla.

    Jednym słowem wypowiedzi Żakowskiego na tematy gospodarcze mają charakter teologiczny. Największym złudzeniem jest przekonanie Żakowskiego i podobnych publicystów, że o przyszłości kapitalizmu zdecyduje polityka zachodu. Kapitalizm przetrwa i bez zachodu, skoro tam mieszka 90 % ludzkości i już niedługo będzie większość gospodarki. Nakładanie karnych podatków na kapitał na zachodzie oznacza jego przyspieszoną marginalizację.

  18. @KrzysztofMazur
    To red. Żakowski ma rację nie Pan. Pańskie argumenty albo są niezrozumiałe (do kapitalizmu dołączyło 5 mld ludzi – co znaczy dołączyć do kapitalizmu? 5 mld ludzi z 7 mld. mieszkańców globu posiada kapitał?), albo pańskie argumenty są wzajemnie sprzeczne. Te sprzeczności może Pan wpierw sam poszukać. Tylko jeden przykład: polityka jednego dziecka w Chinach sprzyja rozwoju gospodarczemu, czy niehamowany wzrost jak w Indii jest temu przychylny?

  19. Konkretnie napisane. Brawo. Tylko jedna uwaga-nie mieszajmy znaczenia słowa liberalizm w Ameryce Pł. i w Europie.
    Zachód ze swoim poziomem płac musi przykucnąć i zaczekać na resztę świata.
    Może tak zamienić nielubione słowo kapitalizm na naturalizm?

  20. W sumie bardzo przytomny wpis autora blogu. Problem jednak polega na tym, że libertariańskie poglądy naszych ekonomistów rozmijają się z możliwościami naszego państwa w uzgadnianiu sprzecznych interesów, a to z kolei prowadzić będzie zawsze do dyktatu władzy i bogatych oraz do roszczeniowego stanowiska ogółu społeczeństwa wobec władzy i bogatych. Tak lewicowe, ani liberalne, ani prawicowe państwo funkcjonować nie może, bowiem nigdy nie będzie ani demokratyczne, ani praworządne, ani tym mniej nie będzie oparte na konsensusie społecznym, a w gruncie rzeczy o to dzisiaj chodzi. Jeśli głęboko nie zreformujemy niektórych instytucji państwa i instytucji społecznych, tak aby zupełnie zmienić ich realne funkcjonowanie, zawsze będziemy mieli do czynienia w Polsce z dyktatem władzy, jaka ona by nie była. Demokracja i praworządność tymczasem oznacza wyrzeczenie się arbitralnej władzy, która nie jest niczym innym jak właśnie dyktatem.
    Istnieje długa lista spraw, które mnie różnią od zwolenników PIS. Natomiast od zwolenników PO i Nowoczesnej różni mnie pogląd na stan państwa i społeczeństwa. Słowem, jako zwolennik koncepcji liberalnej jestem krytyczny, wobec dokonań poprzednich rządów. Krytyczny jestem także wobec dokonań elity społecznej i jej stosunku do samego społeczeństwa. Widzę nie tylko ogromną przepaść pomiędzy zwolennikami różnych opcji politycznych, ale także różnice w poziomie życia i szansach na przyszłość, poszczególnych członków społeczeństwa. Zgadzam się natomiast z poglądem księdza biskupa Tadeusza Pieronka, że nie można dopuścić do sytuacji samowładztwa lub jedynowładztwa. I tutaj popieram postulaty ograniczenia władzy większości parlamentarnej PiS, poprzez przywrócenie kontroli konstytucyjnej. Uważam, że w wielu ważnych sprawach w których PiS radykalnie zmienił kierunek funkcjonowania państwa i gospodarki, oraz różnych instytucji społecznych w gruncie rzeczy wymagany był konsensus społeczny i polityczny. Tradycje i instytucje, które powinny budować taki konsensus jak dotąd nie funkcjonowały w Polsce. Wynika to z faktu, że sama transformacja gospodarcza i ustrojowa została narzucona społeczeństwu w dużej mierze z wykorzystaniem elementów rządów autorytarnych, tj. biurokracji, braku odpowiedzialności materialnej władz, swoistym parasolem ochronny sądownictwa nad arbitralnością władzy i siłą biurokracji w Polsce. Interesy społeczne, publiczne, prywatne, gospodarcze nie są nie tylko należycie uzgadniane, ale nie są w ogóle uzgadniane z uwagi na to, że jedna ze stron ewentualnego sporu w praktyce nie ma dostępu do profesjonalnej reprezentacji prawnej. Tak więc i tutaj w sferze uzgadniania różnych potrzeb i interesów, publicznych i prywatnych, egzekucji praw nie ma możliwości wypracowywania konsensusu. Jedna strona jest tak silna, że dyktuje warunki, a stronie słabszej zostają narzędzia roszczeniowe, które są podglebiem dla narodowych i autorytarnych ruchów społecznych i politycznych. Tutaj też adresuje swoje usługi kościół katolicki, który jest strażnikiem narodowego interesu materialnego i duchowego etno polaków, katolików. W tej grze politycznej nurty liberalne nie mają szans na wygraną. Warto więc zawsze pamiętać o tym, żeby dbać o jakość opozycji, wówczas gdy potrzebuje ona naszego społecznego poparcia. Wybór PO i Nowoczesnej nie może być bezwarunkowy. Nie może opierać się na stosowaniu socjotechniki w której ci którzy słuchają swoich autorytetów i mediów mówią i opisują rzeczywistość tylko pod kontem walki politycznej. Potrzebna jest głębsza refleksja nad jakością naszego państwa, społeczeństwa, systemem politycznym, praworządnością. Potrzebna jest refleksja nad tym, czy faktycznie jest tak że tylko PiS nam wolność zabiera. A nawet czy wolność nie była w Polsce przez ostatnie 27 lat gorzkim pustosłowiem, które skłoniło do wyjazdu na stałe z Polski 2,5 mln. Polaków z powodów nie tylko ekonomicznych, ale też generalnie jakości życia w Polsce.

  21. A’propos OFE – http://www.stachurska.eu/?p=6984 .

  22. Wszystko ladnie ale test ktory jest rekomendowany w artykule daje rozne rezultaty przy tych samych odpowiedziach na zadane pytania. Otrzymalem wynik ktory mnie zdziwil bo uwazalem ze jednak mam inne poglady. Z ciekawosci rozwiazalem test odpowiadajac inaczej, oczywiscie wynik byl inny. Potem wrocilem do pierwszych odpowiedzi i rezultat byl inny niz za pierwszym razem. Pobawilem sie jeszcze raz zeby sprawdzic jak mogl odpowiedziec pan Zakowski zeby otrzymac wynik jaki otrzymal. Nie udalo sie. Przy wielokrotnym rozwiazaywaniu tego testu widac ze cos tam jest zle z algorytmem.
    Chyba ze samo wielokrotne rozwiazywanie tego samego testu jest tam uwzglednione i wrzucany jestem automatycznie do kategorii niedowiarkow.

  23. Bardzo ciekawy i trafiony w punkt felieton.

    Glownym problemem wedlug mnie jest fakt iz ekonomisci maja az tak duzo do powiedzenia biorac pod uwage, ze zajmuja sie glownie wirtualnymi modelami a nie rzeczywistymi spoleczenstwami.
    I sa jedynie (!) ekonomistami.
    Tymczasem tak jak Balcerowicz to oni czesto decyduja o losach calych narodow…

    Do kazdego Kongresu Ekonomistow nalezaloby dodac dla rownowagi antropologow, socjologow i paru psychologow.

    Historycy i filozofowie tez by sie przydali (i paru poetow).

  24. Teresa Stachurska
    11 stycznia o godz. 18:48
    A’propos OFE – http://www.stachurska.eu/?p=6984 .

    Pani Tereso,
    Chcialby dolaczyc sie do watku OFE, o ktorym Pani pisze i w ogole do problemu systemu emerytalnego.

    Jestem goracym zwolennikiem systemu australijskiego ( w jakim przyszlo mi zyc), jest to de facto forma tzw. Basic Income – Dochodu Podstawowego.

    Otoz wszyscy obywatele po osiagnieciu okreslonego wieku otrzymuja emeryture socjalna – rowna i taka sama (sa wyjatki zwiazane z poziomem zamoznosci) pozwalajaca w teorii na w miare godne choc skromne zycie.

    I juz.

    Reszta zalezy od naszej zaradnosci, odpowiedzialnosci, zapobiegliwosci czy zyciowych priorytetow.

    Oraz Funduszy Inwestycyjnych z panstwowa gwarancja ( na okreslonych warunkach), ktorych jest bez liku i ktore konkuruja o klienta jak tylko moga.
    Taki fundusz mozna tez zalozyc sobie samemu dla siebie…i zarejestrowac…
    Odkladane pieniadze maja okreslona podaktowa ulge.

    Ale nie trzeba.

    Zamiast dziesiatkow tysiecy rachmistrzow i marmurowych palacow w przypominajacych czesto domki na dzialkach pawilonach siedzi 40 osob i komputery i to caly „ZUS”… czesc „Centrelinku” zajmujacego sie w Australii
    cala polityka socjalna.

    I jakos aktywnosc zawodowa pomimo tego rozpasania i rozpusty by dawac kase
    „za nic” jest o 10% wyzsza niz w RP…

  25. Slawomirski
    17 listopada o godz. 17:53
    Ja sie poce u Passenta, a Pan sie wygrzewa u sasiada.
    Pozdrawiam.
    SM

  26. Mnie też wyszło LEFT LIBERAL, ale 60 do 20, czyli bliżej CENTRUM niż Autorowi blogu.

  27. Akurat taki a nie inny obraz poglądów polskich ekonomistów mnie zupełnie nie dziwi. To obraz typowego dla nas małpowania świata zachodniego, ale nie współczesnego, tylko odległego o kilkadziesiąt lat. Swiat słyszał o polskich uczonych- chemikach, fizykach, matematykach, astronomach zaś o polskich ekonomistach -nie z wyjątkiem Oskara Lange, który zresztą prezentował poglądy dalekie od libertarianizmu…..

  28. Test pokazuje, że polscy ekonomiści jako jedyni potrafią liczyć. I nie zostali jeszcze przekupieni przez publiczne dotacje, granty i stanowiska w etatystyczne lobby.

  29. CZy teraz po upływie czasu , dalej pan twierdzi że ekonomści siedzą w wieży z kosci słonowej i nie zauważają zmian jakie zachodza w świecie ..? :)) czy to jednak pan nie zauważa że pewne wrtości są stałe i muszą być , a niedostrzeganie ich jest zwykłym wygodnictwem , taką lemingową postawą , bezrefleksyjnym podążaniem za innymi lemingami