Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego

19.04.2016
wtorek

Krążenie polskiego zła

19 kwietnia 2016, wtorek,

Kilka dni to za mną chodzi i chodzi. Nie mogę się od tego odczepić. Niby drobna sprawa. Niby nas nie dotyczy, a jednak… Rzecz dzieje się na jezuickim uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie. Nie największym w Stanach Zjednoczonych, ale niezwykle prestiżowym. Sprawę opisał „New York Times” i mnie z nią zostawił.

W roku 1838, kiedy Królestwo Kongresowe pogrążone było w żałobie po upadku Powstania Listopadowego, założona w Georgetown pierwsza katolicka uczelnia w Ameryce popadła w kłopoty finansowe. Najwybitniejsi amerykańscy jezuici ofiarowali wówczas łącznie 272 niewolników (w tym nawet dwuletnie dzieci), którzy zostali sprzedani do plantacji na dalekim południu. Wysłano ich tam z Waszyngtonu specjalnie wynajętym statkiem. Uzyskane pieniądze (3,3 mln dzisiejszych dolarów, czyli średnio ok. 46 tys. zł za osobę) przeznaczono na spłatę długów i dalsze finansowanie uczelni.

Po 178 latach, w sierpniu 2015 r., studenci, a po nich absolwenci i profesorowie, stworzyli komisję mającą na celu odszukanie potomków ofiar i znalezienie jakiejś formy zadośćuczynienia. Nie ma jeszcze pomysłu, jak miałoby ono wyglądać, ale jest poczucie, że krzywdy należy wyrównać. A zwłaszcza że na krzywdzie nie mogą być bezkarnie ufundowane instytucje mające kształtować nie tylko kolejne pokolenia elit, ale też systemy wartości, obrazy świata i wizje przyszłości. Czyli na przykład uczelnie i instytucje kościelne. A – jak pisze „NYT” – w ostatnim czasie już kilkanaście znanych uniwersytetów, takich jak Harvard czy Columbia, przyznało się do tego, że w przeszłości czerpało korzyści z handlu niewolnikami lub ich eksploatacji.

Czytając to, można łatwo pomyśleć, że Amerykanie, jak zwykle, wymyślili sobie jakiś kolejny problem, więc niech się z nim teraz sami męczą. Ale można się też zastanowić, czy przypadkiem właśnie ta ich skłonność do wymyślania, a potem rozwiązywania problemów, nie jest jednym ze źródeł trwałości amerykańskiej demokracji, która od ponad 200 lat jest w nieustannych kłopotach. Ale jest. Bo te kłopoty nie biorą się przecież z niczego. Biorą się z tego, co gwarantuje też trwałość demokracji. Czyli z nieustannego odradzania się sporej grupy obywateli aktywnie poszukujących nie tylko osobistego, ale też zbiorowego szczęścia, czyli sprawiedliwości rozumianej w sposób idealistyczny. Nie sprawiedliwości dla siebie, ale sprawiedliwości w ogóle. Ameryka jest wprawdzie indywidualistyczna, ale jest też idealistyczna. Przynajmniej jej mniejszościowa, ale zawsze licząca się część.

To wieczne, idealistyczne poszukiwane przez dużą część społeczeństwa zbiorowego szczęścia, czyli sprawiedliwości, różni Amerykanów od Europejczyków, a zwłaszcza od nowych (wschodnich, środkowoeuropejskich) Europejczyków, czyli między innymi od nas. Bo u nas (czyli w Europie, we Wschodniej Europie i w Polsce) trudno znaleźć jakąś większą grupę szukającą szczęścia nie tylko dla siebie. Oczywiście amerykański idealistyczny uniwersalizm miewa też złe skutki, usprawiedliwiając moralnie również kończące się fatalnie interwencje (np. w Iraku). Ale bez niego (przynajmniej w XIX i XX w.) Ameryka byłaby gorsza i cały świat by był gorszy. I z całą pewnością Polska jest bez porównania gorsza z powodu radykalnego i permanentnego deficytu takiego idealizmu.

Czytając tekst w „NYT”, zacząłem się zastanawiać, czy coś w jakimś stopniu analogicznego kiedykolwiek się w Polsce wydarzyło. Czy na przykład jakakolwiek grupa spadkobierców polskiej arystokracji lub choćby karmazynowej szlachty zadeklarowała kiedykolwiek, że odczuwa jakikolwiek dyskomfort, reprywatyzując w III RP fortuny zbudowane na eksploatacji polskich niewolników, czyli pańszczyźnianych chłopów, kiedy gdzie indziej w Europie było to już zakazane? Młodzi Braniccy, Czartoryscy itp. zapewne są dziś przecież demokratami, może liberalnymi, a nawet postępowymi demokratami. Czy choć jednemu z nich przyszło do głowy, że są cokolwiek winni spadkobiercom tych, z których pracy powstały reprywatyzowane fortuny? Ale rodziny to jedno, a instytucje to drugie. Czy np. reprywatyzujący swoją feudalną fortunę Kościół Katolicki odczuwa jakikolwiek dyskomfort z powodu czerpania korzyści z krzywdy, którą poprzednicy dzisiejszych biskupów, opatów, przeorów zadawali bliźnim?

Nie pytam, czy purpuraci lub arystokraci chcą się pozbyć majątków. Nie chodzi o pieniądze. Chodzi o wartości. Bo demokracja to na dłuższą metę ustrój oparty na wartościach. Oczywiście komuna była zła. Teraz wielkie korporacje bardzo często są złe. I terroryści są źli. I władza łamiąca konstytucję jest zła. Ale wcześniej też było zło. Czy można wiarygodnie potępiać zło, które jest teraz lub było niedawno, będąc obojętnym na wcześniejsze zło, z którego owoców samemu się korzysta? Czy można z nich korzystać bezrefleksyjnie i zarazem bezkarnie? To mi się wydaje wątpliwe.

Nie jestem buddystą, ale wierzę, że dobro i zło krążą i wracają, choć w odmienionych formach. Zwłaszcza zło wraca. To się da pokazać nie tylko metafizycznie, lecz także socjologicznie. Bo jeśli jakieś postawy akceptujemy w przeszłości, to je siłą rzeczy w jakiejś mierze odtwarzamy dziś. A jeśli odtwarzamy w jakiejś mierze i we współczesnej formie postawy, które były źródłem wielkiej społecznej krzywdy, to tworzymy albo wzmagamy poczucie krzywdy u jakiejś istotnej części społeczeństwa.

W demokracji to nigdy nie może być bezkarne. Dlatego tak potrzebni są idealiści. Bo oni od niepamiętnych czasów zbawiają amerykańską demokrację. A naszej nie zbawili, bo ich w Polsce brakuje.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 34

Dodaj komentarz »
  1. Proponuję, aby potomkowie polskich właścicieli ziemskich zadośćuczynili potomkom chłopów pańszczyźnianych

  2. Och, sorry, pan tez na to wpadł:)) Nie doczytałam…

  3. Niedawno „zarzucono mi” idealizm, tak właśnie, zarzucono. Inna osoba skomentowała, że mam się cieszyć, że nie nazwano mnie innym słowem na i ( w domyśle idiota). No cóż dalej będę robić swoje, bo tylko tak umiem. I może naiwnie powtarzam za Julianem Tuwimem
    „Lecz nade wszystko słowom naszym, zmienionym chytrze przez krętaczy, jedyność przywróć i prawdziwość, prawo niech zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość sprawiedliwość”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „..a potem rozwiązywania problemów..”

    Przepraszam, Pan to nazywa rozwiazaniem problemu? Jesli juz chcemy rozwiazywac problemy to moze by np. pamietac o ludnosci tubylczej obu Ameryki, ktora jest teazniejszoscia, moze upomniec sie Palestynczykow, Aborygenow, Maorysow, spoecznosci Afryki Polnocnej, ktore probowano zdemokratyzowac, spolecznosci Bliskiego Wschodu … lista jest dluga i o tyle adekwatna, ze dotyczy spraw tu i teraz. Poza tym nie ma nic gorszego niz przykladanie miar dnia dzisiejszego do przeszlosci, gdyz wyjdzie nam, ze historia obfituje jedynie w drani, mordercow, ciemiezcow i „krwiopijcow”. I co wtedy? Chyba trzeba bedzie obalac pomniki, wyrywac kartki z ksiazek historycznych i wstydzic sie do kresu naszego istnienia.

    Pozdrawiam

  6. Sprzedawanie i posiadanie niewolników w tamtych czasach było czymś normalnym. Nie możemy mierzyć dzisiejszą miarą dawnych postępków. Już teraz obcinanie psom ogonów lub uszu jest zabronione. Za 100 lat może prowadzenie psa na smyczy będzie przestępstwem.
    PS. Proszę przeczytać odpowiedź rektora Oxfordu na żądanie usunięcia pomnika Rhodesa.

  7. @vandermerwe
    19 kwietnia o godz. 21:30

    „Jesli juz chcemy rozwiazywac problemy to moze by np. pamietac o ludnosci tubylczej obu Ameryki, ….”
    A czemu nie zaczac od siebie, wedlug „think global, act local”? Co z ta belka we wlasnym oku itd. ?

    „… i wstydzic sie do kresu naszego istnienia.”
    Zawsze to moralnie lepsze niz „wybielanie” historii 🙁

  8. Tekst właściwie nie jest specjalnie odkrywczy. Teoretycznie wszystko to wiemy. Przynajmniej ci, którym chciało się czytać i rozumieć czytane.I NIC Z TEJ WIEDZY NIE WYNIKA. Mój wykładowca sprzed lat (ukłony – Panie Profesorze Kargul !) zwykł mawiać w chwilach rozdrażnienia : przeciętnie inteligentny szympans by to zrozumiał !!! Wraca, jak obłędny refren, wiersz i pieśń Marka Grechuty : „Korowód”. Tylko komu się chce myśleć i wyciągać z tego myślenia wnioski. Etyczne i praktyczne.

  9. Ja to mam. I na swój prywatny i nikomu nic do tego sposób właśnie dokonuję mojego zadośćuczynienia. Bardzo bardzo Panu dziękuję za wsparcie. I tak to zrobię ale zawsze to lepiej wiedzieć, że i inni myślą podobnie.

    Jedna uwaga do tekstu: Ważne jest, że chodzi tu o zadośćuczynienie indywidualne a nie żadne społeczne, narodowe czy ogólnoludzkie. Ci ludzie po prostu działają na zasadzie „człowiek człowiekowi”. W kręgu obowiązywania moralności indywidualnej. Na tych ogólnych poziomach to tylko wykręty i wymówki albo usprawiedliwienie dla swojej niegodziwości: Bo oni Indian, bo i tak wszyscy umrą i bla bla.

  10. Fakt, że 200 lat temu istnieli niewolnicy, oraz chłopi pańszczyźniani z pewnością uwiera sumienie idealistów, ale nie mogę zrozumieć dlaczego sumienia idealistów nie uwiera sprowadzenie współcześnie bardzo wielu pracowników w Polsce do roli chłopa pańszczyźniane i pasożytowania na nich bynajmniej nie potomków ziemiaństwa, a osób oraz potomstwa tych osób, która zdobyły pozycje i wykształcenie w PRL pod hasłami walki klasowej, wyzwolenie chłopa i robotnika od wyzysku. Pisałem wielokrotnie na tych blogach, że nie tylko pracowników, ale także osoby niepełnosprawne są bezwzględnie i bezczelnie wyzyskiwane, a ich samych traktuje się z wielką pogardą i z taką samą pogardą spotykają się one, gdy zwracają się o ochronę swoich praw do sądu i do profesjonalnych pełnomocników prawnych, adwokatów i radców prawnych, którzy owszem chcą bronić, ale tylko bogatych lub dobrze ustosunkowanych tego świata. A może nie świata, tylko lokalnego bagienka w którym pasożytowanie na najbiedniejszych jest uznawane za oczywistą oczywistość. Nie bardzo rozumiem dlaczego akurat ta okoliczność, czy też stan rzecz nie gryzie w Polsce sumienia idealistów, skoro jest w zasadzie powszechny, a płynąca stąd krzywda nierzadko nie mniejsza niż ta która 200 lat temu dotykała chłopów pańszczyźnianych i niewolników? Co to jak nasi potomkowie chamów i elity partyjnej oraz inteligenci wychowani i pracujący na PRL-owskich uczelniach krzywdzą to w oczka wcale nie kole ?

  11. @ JackT
    Nie dla wszystkich bylo czyms normalnym. Isabel la Catolica nie zgodzila sie na niewolnictwo Indian w swoich koloniach amerykanskich, powodowana moralnoscia chrzescijanska. Inna rzecz, ze wobec niewolnikow pochodzacych z zewnatrz podobno nie wykazywala jednoznacznej postawy. Tak czy owak dopuszczalnosc niewolnictwa nie byla oczywista dla wszystkich katolikow.
    @ vandermerwe
    Rozwiazywaniem problemow to nie jest ale na pewno jest gestem ladnym i znaczacym. Okazywanie wrazliwosci na krzywdy i proby zadoscuczynienia pobudzaja innych do stawiania sobie pytan na temat etyki i pomagaja w cywilizowaniu spoleczenstwa. Stad bierze sie postep, o ktorym pisze JackT.

  12. Idąc tą ścieżką , którą podąża pan redaktor, Amerykanie wybiorą panią Clinton na prezydenta, odczuwając dyskomfort, którego doznali dowiadując się o romansach dostojnego męża pani Clinton z panią Lewiński ? Zadośćuczynienie będzie wtedy bliższe naszym czasom i problemom jaki ten nasz świat przeżywa w XXI wieku.

  13. „To wieczne, idealistyczne poszukiwane przez dużą część (amerykanskiego) społeczeństwa zbiorowego szczęścia, czyli sprawiedliwości…”

    Bardzo ciekawa (lewacka?) interpretacja amerykanskiej konstytucji. Szczescie „zbiorowe” i zrownane ze „sprawiedliwoscia”? Raczej dla jednostki i dla ochrony prywatnej wlasnosci.

  14. Oj, ma pan racje, panie redaktorze.
    Powinno sie chociaz probowac naprawiac stare krzywdy. Bo krzywda, chocby nie wiem jak stara, pozostaje zawsze krzywda.
    Jak widac amerykanscy jezuici cos tam robia.
    Wyrzuca pan prpuratom zlo i haniebna przeszlosc polskiej arystokracji ale najwieksze w XX wieku zrodlo zla, czyli komunizm, kwituje pan zaledwie jednym zdaniem, ze byl zly.
    A czy widzial pan kiedys chociaz jednego starego komuniste, bedacego swego czasu na jakims eksponowanym stanowisku, najlepiej jakiegos resortowca czyli aktywnego czlonka aparatu przymusu, ktory uderzylby sie w piersi? Nie mowiac juz o probie naprawienia zla np. w postaci zwrotu majatku zrabowanego w procesie uwlaszczenia nomenklatury?
    Nie widzal pan ani o takim nie slyszal?
    Ja tez ani nie widzialem ani nie slyszalem.
    Slyszalem jednak – i to od samego Leszka Millera – ze komunizm byl dobry i ze nalezy bronic jego dorobku. Czyli cos przeciwnego do tego, co dzisiaj probuje nam pan tutaj napisac.
    No wiec jaki byl ten komunizm i jego aparat przymusu, dobry czy zly?
    A jezeli byl – jak pan twierdzi – zly, to dlaczego po jego odejsciu nigdy nie przeprowadzono u nas uczciwego odszczurzenia kraju w postaci dekomunizacji albo chociaz uczciwej lustracji? A przypomniec panu tylko chcialem, ze jednym z czolowych oredownikow odrzucenia wszelkich lustracji i zamurowaniu IPNu na 100 lat byl pewien redaktor. Niejaki Jacek Zakowski.
    Tak tak. Dobrze pan kombinuje panie redaktorze. Ten sam Jacek Zakowski, ktory pisze nam teraz tutaj ze „Oczywiście komuna była zła.” Ale, widzi pan, z tymi redaktorami to tak juz jest, ze napisza co prawda otwartym tekstem ze „komuna była zła” ale gdyby zapytac sie ich o nazwiska tych, ktorzy ta komune u nas wprowadzili i przez pol wieku stali na jej strazy, to zajakna sie jeszcze o Lenine i Stalinie, moze troche o Bierucie, Gomulce, opluja Gierka i na tym koniec ale gdyby tak poprosic o nazwiska czolowych resortowych opresorow z lat ’80 to uslyszymy glucha cisze. A gdyby tam ktory domagal sie aby resortowe dzieci probowaly jakos tam naprawic krzywdy wyrzadzone przez swoich resortowych rodzicow to wtedy go sie…
    Wiec kierujacy sie instynktem samozachowawczym redaktorzy milcza i narod sam musi glowkowac: Olejnik, Kublik, Michnik, Passent, Kiszczak, Jaruzelski, Siwicki, Rakowski, Urban… mowia panu cos te nazwiska?

    Amerykanscy jezuici bija sie w piersi – to prawda. Ale czy przez to cala Ameryka sie oczyszcza? Na pewno nie. Jezuici przekazali na poludnie raptem 200 dusz i dzis robia z tego problem. I slusznie, ale jest to kropla w morzu w porownaniu z tymi 3 milionami niewolnikow, ktorzy zostali upolowani w Afryce, przewiezieni przez Atlantyk i sprzedani, glownie na polubniu USA. A kto zmonopolizowal ten handel, zorganizowal go, oraz czerpal z niego kolosalne zyski? Boi sie pan chocby pomyslec? No to ja to napisze: robili to Zydzi. Dosc tylko wspomniec, ze targowiska niewolnikow byly pozamykane w zydowskie swieta religijne. A 200 niewolnikow to byl dzienny przerob sredniej wielkosci takiego placu targowego.
    Pomozmy Ameryce panie Zakowski. Pomozmy jej sie oczyscic i pojsc dalej w procesie naprawiania starych krzywd. Wezwijmy dzisiejszych przemyslowcow, bankierow i finansistow aby uderzyli sie w piersi za to, co robili ich przodkowie.
    Amerykanie to w grunie rzeczy taki dobry, prostoduszny narod wiec na pewno posluchaja.

  15. Szlachetne i słuszne ale nierealne. W Anglii np. jeszcze w XIX w. można było bezkarnie zabijać dzieci, także obowiązywały inne, o wiele brutalniejsze niż handel niewolnikami praktyki w rodzinach, w innych krajach, które stworzyły współczesną cywilizację zachodnią. Chrześcijańską, oczywiście. Różnica jest trochę gdzie indziej, w USA, czy w Europie poczucie przyzwoitości uruchamia sumienie, to tu, to tam. U nas, teraz, przyzwoitość, szczególnie publiczna, to rzecz nieznana.

  16. @głos zwykły
    20 kwietnia o godz. 1:12
    Sam uzasadniłeś swoim postem tezy Pana Redaktora. Tak – ten, właśnie bark zadośćuczynienia i moralnego potępienia był i jest fundamentem niegodziwości polskiej tzw. komuny i transformacji, za co teraz tego ofiary biorą odwet głosując na PiS. Pańszczyźniane stosunki na linii zatrudniający – pracownicy są po prostu uświęcone tradycją a tradycję jak wiadomo kochamy.
    Nie zapominaj, że większość naszej inteligencji w XIXw wywodziła się ze szlachty i jako taka implementowała nowo tworzącemu się narodowi polskiemu swój punkt widzenia. To stąd potomkom niewolników szumią w głowach husarskie skrzydła a jawne i obrzydliwe dla większości Europy (już w XVIIIw) stosunki społeczne opakowano w eleganckie pudełeczko z napisem ,,Pańszczyzna”. Te kresowe dworki, te herbatki w porcelanie – ktoś na to pracował. Rzeź wołyńska to nie tylko ludobójcza zbrodnia ale też paroksyzm gniewu za naszą ,,gospodarkę” na Ukrainie. Nie darmo najciemniejsze reakcyjne siły w II RP, tzw. żubry wywodzili się z Kresów.
    Pamiętam swój szok jak czytałem Jasienicy ,,Dwie drogi”. Większość naszych ,,urodzonych” jeszcze w 1860 nie widziała powodu by cokolwiek zmieniać, a ,,najświatlejsi” czyli ci co uważali, że jednak trzeba zmian ,,pracowali” nad takimi zmianami, że carski ukaz o uwłaszczeniu chłopów w ROSJI (Kongresówka jako część autonomiczna była z niego wyłączona) będący kuriozum na tle Europy wydawał się przy tym wręcz rewolucyjny. Chłop w Rosji teoretycznie miał być uwolniony od zobowiązań wobec byłych panów ok. 1941r. Wtedy dopiero by się stał realnie WOLNY. Mógłby swobodnie rozporządzić swoim życiem a zyskałby ziemię na własność. Do tego momentu ziemia należała do tzw. miru, chłop podlegał mirowi, który SOLIDARNIE też odpowiadał za spłatę zobowiązań wobec państwa i panów oraz decydował czy i kto może opuścić wieś. To była jedna z przyczyn (oprócz klęski w I WŚ na której głównym dostawcą mięsa armatniego byli rosyjscy chłopi), która dała sukces bolszewikom. Nasi urodzeni zaś proponowali podobne rozwiązania ale wg. nich chłop w Polsce miał być WOLNY ok 1951-1953r. Na tyle gotowi byli się zdobyć najświatlejsi ,,urodzeni”, większość zupełnie nie widziała sensu zmian.
    Zmianę wywołała grupka paniczów – idealistów, zapewne wg. dzisiejszych norm ,,lewaków”, którzy wywołali Powstanie Styczniowe w celu UWŁASZCZENIA chłopa. Wyciągnęli lekcję z Rewolucji Francuskiej jak i klęski Powstania Listopadowego, które jako powstanie oficerów i panów, chłopom nic a nic nie miało do zaoferowania czym zrezygnowało z 80% potencjalnych żołnierzy a końcu sam wielki Napoleon połamał zęby na powstaniu ludowym w Hiszpanii. Czerwoni chcieli albo po przez akt natychmiastowego uwłaszczenia chłopów stworzyć warunki do powstania ,,teraz” lub po krótkiej demonstracji zbrojnej ,,potem”. Finalnie udało im się to ,,potem” bo przecież, to chłopi stanowi podstawową masę żołnierzy, którzy odparli idących ze Wschodu w 1920 swoich ,,wyzwolicieli”. Niestety ,,panowie” czyli Biali, krótko po wybuchu powstania usunęli Czerwonych, odrzucili carską ofertę amnestii i przetworzyli powstanie w jatkę dla potrzeb interesów francuskich. Oswobodzicielem chłopów został CAR bo zwyczajnie, jako niekorzystny dla ,,niepewnej” szlachty, przyklepał powstańczy akt uwłaszczenia chłopów. Ale czy polska szkoła uczy takich subtelności? Raczej uczy, że ostatnim partyzantem powstania był ks., Brzóska, nad Wisłą był ,,cud” bo wojsko wsparła Matka Boska, a żołnierze walczyli bohatersko bo ,,kochali Ojczyznę”. Walczyli bohatersko w obronie SWOJEJ WŁASNEJ ZIEMI. Ciekawym jakby nadstawiali karku mając w perspektywie jeszcze 30 lat spłacania ,,panów”.
    Ps. żądania Branickich uważam, za wyjątkowo chamskie – Wilanów został odbudowany i odrestaurowany przez CAŁY naród a i ich przodkowie chyba nie ponieśli kary za zdradę w 1791r…

  17. @ kruk,

    „..na pewno jest gestem ladnym i znaczacym…”

    Ladnym, z pewnoscia tak, czy znaczacym mam watpliwosci. Tym bardziej, ze wokolo nas jest problemow bez liku, ktore wymagalyby naszej uwagi i znaczacego dzialania. Jesli jednak chcemy naprawiac bledy odleglej przeszlosci, nie robmy tego wybiorczo, zajmijmy sie kazda krzywda, na kazdym kontynencie i kazda nacja. Prosze na to spojrzec odrobine z dystansu. Owi amerykanscy studenci, profesorowie i absolwenci maja pod nosem potomkow ludnosci, ktora spotkano i wypierano oraz mordowano gdy przybysze z Europy zaczeli kolonizowac kontynent. Moze by tak rownie znaczacym byloby naprawic te krzywdy – niewolnictwo ostatecznie zostalo w krajach Europy i Ameryki zdelegalizowane, natomiast z losem tubylczych ludow Ameryk, Australii i innych zakatkow swiata nie bardzo potrafimy sobie poradzic, przykrywajac sprawe wstydliwym milczeniem. Biorac konkretny przypadek pod uwage mozna oskarzyc pomyslodawcow o hipokryzje – widza krzywde jak wyrzadzono grupie ludzi na poczatku XIX wieku lecz nie widza krzywdy plemion, ktorym zabrano ziemie i prawo stanowienia o swym losie i sposobie bycia. Czy przypadkiem w gre nie wchodzi interes wlasny i.e. zaduscuczynienie potomkom niewolnikow nie zagraza istniejacemu stanowi rzeczy a pozwala czuc sie dobrze, natomiast proba wyrownania krzywd plemionom indianskim moze zachwiac bytem jej obecnych mieszkancow – prosze sobie wyobrazic cakiem skrajna konsekwnecje, gdy ludnosc „naplywowa” bedzie musiala spakowac manele i wrocic skad przybyla. Swiat sie zmienia a z nim i oceny. „Ojcowie zalozyciele” Repubiki sami byli wlascicielami niewolnikow. Prosze poczytac jak traktowani byli „pospolici” obywatele Wielkiej Brytanii w okresie gdy Wielka Brytania akceptowala handel niewolnikami i sie na nim bogacila – los tych ludzi nie byl zbyt rozny od losu niewolnikow. Warto wobec tego zastanowic sie nad granicami i sensem owego „czynienia dobrze”.
    Powyzej wspomniano o burzy jaka wybuchla w Wielkiej Brytanii i Afryce Poludniowej wokol postaci Rhodesa – przypadek pokazujacy jak trudno dokonac jednoznacznych ocen postaci i wydarzen przeszlosci.

    Pozdrawiam

  18. @JackT
    19 kwietnia o godz. 21:55
    Otóż mylisz się – w tym czasie – 1838r kraje takie jak Wielka Brytania czy Francja wprowadziły już, lub pracowały nad wprowadzeniem zakazu handlu i niewolnictwa. W USA też ten temat budził ogromne kontrowersje. Tak, że nie da się powiedzieć ,,sorry taki był wtedy klimat”. Już wtedy niewolnictwo było moralnie potępianym złem ale podobnie jak i dziś znajdą się kanalie broniące zatrudniających, którzy płacą 4,50zł/h. każą pracować tyle ile uznają za stosowne, bez urlopu i chorowania ,,bo inaczej się nie da” tak i wtedy byli obrońcy ,,szczególnej instytucji” jako fundamentu zdrowej ekonomii i ,,tradycyjnego stylu życia”

  19. @ maly fizyk,

    „…Zawsze to moralnie lepsze niz „wybielanie” historii..”

    Myli sie Pan. Rzecz nie polega na wybielaniu historii, gdyz wspomniane dzialanie czy tez jego brak nie ma wplywu na zapis historyczny i historyczne analizy.

    „A czemu nie zaczac od siebie, wedlug „think global, act local”? Co z ta belka we wlasnym oku itd. ”

    Prosze Pana, zamieszkuje i poruszam sie po kontynecie afrykanskim, na ktorym od dziesiecioleci trwa dyskusja dotyczaca przeszlosci, jej konsewkencji i wplywu na dzien dzisiejszy, jak rowniez ewentualnego zadoscuczynienia. Jak bardzo zlozony jest to problem nich swiadczy fakt, ze zabierajacy w dyskusjach glos badacze i publicysci afrykanscy nie maja w tych sprawach jednoznacznej opinii – jedna ze skrajnych opinii wyrazana przez grupe badaczy jest okreslenie obecnej pomocy ekonomicznej i humanitarnej udzielanej Afryce jako nowej formy kolonizacji. Akurat cos przeciwnego niz intencje organizacji, ktore zajmuja sie pomoca Afryce. Inaczej mowiac, ci udzielajacy pomocy maja dobre samopoczucie, ktorego nie podziela strona te pomoc utrzymujaca.

    Pozdrawiam

  20. Mnie strasznie moralnie uwiera, że Słowianie w pradziejach uprawiali prawdopodobnie kanibalizm. Jak mogę to teraz potomkom skonsumowanych wynagrodzić?

    Nota bene, słowo Słowianin pochodzi od słowa niewolnik. Swego czasu byliśmy chodliwym eksportowym towarem wysyłanych do wszystkich wówczas dostępnych części świata. Więc do kogo mam się po odszkodowanie zgłosić. Dobrze chociaż, że mamy Putina, który potrafi nas pomścić i się na świecie odgryźć.

  21. Nie podejrzewam dostojników Kościoła w Polsce o skrupuły i wyrzuty sumienia. Są z górnej półki. Czasy Jana Pawła II już dawno minęły.

  22. Ja bym chciał przypomnieć, że reprywatyzacja nie dotyczyła ziemi podlegającej reformie rolnej, nie było też ustawy reprywatyzacyjnej, bo ją zawetował lewicowy prezydent Kwaśniewski mówiąc jednocześnie, że spadkobiercy mają iść do sądów. Skutek jest taki, że na reprywatyzacji wzbogacili się głównie pośrednicy handlujący roszczeniami i prawnicy walczący z państwem w sądach, a nie spadkobiercy. Wyjątek stanowi Kościół, który miał swoją ‚komisję majątkową’, która mu oddała więcej niż posiadał. Przeciętny potomek przeciętnego szlachcica jest obecnie tak samo bogaty jak przeciętny potomek chłopa. Czyli znacznie biedniejszy niż przeciętny potomek amerykańskiego niewolnika z XIX wieku. Obecnie różnica (czy raczej iloraz) między majątkiem przeciętnego mieszkańca USA i Polski wynosi 13-krotność (global wealth databook). Ja bym proponował nie przenosić mechanicznie amerykańskich problemów na Polskę.

  23. copernicus: obawiam się, że średnio rozgarnięty szympans więcej zrozumiałby
    z tego tekstu. Autor opisuje decyzję uniwersytetu Georgetown, który postanowił
    odszukać spadkobierców niewolników i dać im zadośćuczynienie. Mowa więc
    o konkretnych ludziach, konkretnych pieniądzach, a nie ogólnikowym bredzeniu w takt Korowodu Grechuty.

  24. Mimo że najprawdopodobniej jestem potomkiem pańszczyźnianych chłopów, nie odczuwam żadnej potrzeby wysłuchiwania ekspiacji jakiegoś Branickiego czy Radziwiłła z tego tytułu. Perspektywa dźwigania dziedzictwa historycznej ofiary losu, przypominanego przez łzawe przeprosiny prawnuków dawnych magnatów, nie jest zbyt kusząca. Warto patrzeć w przyszłość a nie w przeszłość, a budowanie świadomości społecznej na stale rozdrapywanym poczuciu winy za tę czy inną epokę to kiepski pomysł na fundament dla społeczeństwa obywatelskiego. Nie mówiąc już o tym oparty na wątpliwej, mocno emocjonalnej i jednostronnej interpretacji historii.

  25. Zło jest złem. Może być liberalne, lewicowe, nie tylko polskie…

  26. @ Vera
    Bardzo trafnie to ujelas.

  27. @kruk.
    Nie chodzi o Izabelę lub psa. Nie upolityczniajmy historii, nie traktujmy jej jako instrumentu w walce politycznej. Nie żyliśmy w tamtych czasach wiec nie rozumiemy ich.
    PS. A może pradziad p. Żakowskiego sprzedał folwark z chłopami? I co wtedy?

  28. Redaktor prawi słusznie: „w demokracji krzywda nie może ujść bezkarnie”.
    Stąd dobra zmiana po 25.10.ubr. 🙂

  29. Panie Jacku (przepraszam za poufałość), przenikliwe spostrzeżenia. Czasami niektórzy przedstawiciele naszych elit uzasadniają wyższość naszej „kultury” nad amerykańską starszą historią naszego kraju. Przytoczony przez Pana przykład wskazuje jednak, że „długości historii” niewiele dzisiaj zawdzięczamy. Nie powstał u nas w Polsce w tej dłuższej historii model państwa (społeczeństwa) do którego wszyscy dzisiaj by się odnosili z jednakową atencją. Młodsza od naszej (według mnie starsza) amerykańska demokracja ciągle może być dla nas (mimo swoich wad) wzorcem i źródłem inspiracji w wielu zasadniczych sprawach. Pytanie: kto zechce lub będzie chciał (a może niedługo mógł) czerpać z tego źródła?

  30. Doskonały pomysł z tym czynieniem zadość byłym niewolnikom polskiej arystokracji. Ten temat już kiedyś poruszono w KP w kontekście reprywatyzacji, oddawania znacjonalizowanych majątków byłej klasie próżniaczej. Nikt jednak do tej pory nie wpadł na pomysł, ażeby wpisać do tych rozrachunków polski kościół katolicki. Skoro więc kościół już wszystko pięknie odzyskał dzięki całkiem cywilnej władzy, to teraz kolej na nas, potomków tych, dzięki którym te majątki powstały. Policzmy ile by się należało na łebka i do sądu z pozwami. Zobaczymy, czy starczy dla wszystkich, albo jeszcze będzie państwo musiało coś oddać kościołowi, żeby ten nam zadość uczynił. Jest w tym jednak problem, który będzie bardzo trudno rozwiązać. Chodzi mianowicie ot, że „nasi chłopi poprzebierali się za biskupów”. Bahahaha!!!

  31. Krążenie zła? Tańcowali politycy, jeden duży drugi tyci. Jak Antoni zaczął krążyć, to Jarosław nie mógł zdążyć.

  32. Gdy politycy odwołują się do historii i patriotyzmu to często kończy to się wojną. Zostawmy historię, historykom.

  33. Panie Jacku, nie na temat artykułu, ale nie wiem gdzie moge inaczej do Pana napisac. Jestem zbulwersowana planami Ministerstwa Kultury /rzadu co do Muzeum II Wojny Swiatowej w Gdańsku i dziwi mnie , ze np Gazeta Wyborcza potraktowała to jako lokalńy temat /problem Gdanska a nie temat na cały kraj. Na pewno czytał Pan wywiad z Dyrektorem Muzeum w piątkowej Wyborczej.. PRosze o wsparcie dla Muzeum i Dyrektora , to co wymyśliło Ministerstwo /rząd/ prezes itd nie miesci sie w głowie, szczególnie tych, ktorzy zaufali i przekazali swoje pamiątki do Muzeum.
    POzdrawiam.
    Iwona

  34. Panie Jacku,
    gratuluję prawomocnej wygranej w sądzie, w procesie z „Frondą” o „Resortowe dzieci”. Kłamstwo, pomówienie wzorowo katolickie zostało nazwane i ukarane.
    Grzech przeciw VIII przykazaniu jest w sumie dla katolickiej Frondy nieważny. Jasne jest przecież, że wzorowi katolicy za nic mają własne grzechy,natomiast unoszą się w najwyższym gniewie w sprawie grzechów cudzych.
    Ważne, że pan wygrał w obliczu prawa. Stanowionego. Prawo boskie jest bez znaczenia, jako nieistniejące i nie stosowane do siebie przez „Frondę”.