Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego

19.11.2015
czwartek

W łasce jest metoda

19 listopada 2015, czwartek,

Wkurzyło Państwa ułaskawienie ministra Kamińskiego przez prezydenta Dudę? Niesłusznie.

Trudno przecież sobie wyobrazić, żeby minister koordynował najtajniejsze służby, siedząc na więziennej pryczy. Niby teoretycznie nie jest to wykluczone, ale praktycznie byłoby jednak trudne. W czasach gdy zagrożenie terrorystyczne rośnie, dla wspólnego dobra nie wolno było ryzykować, że do takiej sytuacji dojdzie.

Faktyczne ułaskawienie nastąpiło więc już w chwili, gdy Mariusz Kamiński został ponownie ministrem. Bo było oczywiste, że koordynowanie z pryczy w grę nie wchodzi, podobnie jak przeciąganie procesu w nieskończoność. A czy to źle, że Kamiński został koordynatorem? Moim zdaniem dobrze. Lepiej, niż gdyby koordynatorem został pan Nikt, a Kamiński by mu spod stołu (lub z pryczy) suflował. Teraz sytuacja jest jasna. Prezes, premier, prezydent świadomie oddali kontrolę nad służbami osobie, która wcześniej została w pierwszej instancji skazana za przestępstwa popełnione w trakcie pracy w służbach.

Prezydent ułaskawił Kamińskiego wraz ze współsprawcami. Czyli jasno pokazał, że akceptuje, a nawet promuje metody działania, które prokuratura i sąd uznały za przestępcze. Znaczy to, że za kolejne tego typu działania – jeśli się w jakiejś tajnej służbie zdarzą – będą odpowiadali nie tylko bezpośredni sprawcy, ale też cały polityczny łańcuch dowodzenia z prezesem Kaczyńskim na szczycie, z prezydentem, panią premier, wicepremierami i innymi luminarzami władzy, którzy publicznie popierali, tłumaczyli i wychwalali najpierw nominację, a potem ułaskawienie.

Kiedy za ileś lat prokuratura, komisje śledcze, sądy i Trybunał Stanu będą badały działalność obecnej władzy, ta jednoznaczność stworzona przez ułaskawienie stanie się istotnym argumentem w nieuchronnym sporze o to, co było nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, co winą pojedynczych osób, a co produktem systemu świadomie stworzonego przez dobrze wszystkim znanych najwyższych partyjnych liderów i funkcjonariuszy publicznych. To będzie niezwykle cenne na drodze polskiej demokracji do uporania się z jednym z jej największych deficytów, jakim jest niesłusznie lekceważony przez Platformę deficyt odpowiedzialności władzy za jej czyny.

Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek sąd czy trybunał mógł w przyszłości uznać, że dokonując takiego ułaskawienia, prezydent nie zachęcał funkcjonariuszy publicznych do popełniania czynów, które prokuratura i sąd oceniły wcześniej jako przestępcze. Podobnie jak trudno będzie komukolwiek uznać, że kierownictwo partii nie dało takiej zachęty, wysuwając kandydatury Kamińskiego, Macierewicza i Ziobry, oraz że premier Szydło proponując prezydentowi, a potem Sejmowi, powołanie tych osób, nie przyłączyła się do takiej zachęty. Każde jakkolwiek zbliżone nadużycie popełnione przez mianowanych i ułaskawionych oraz przez ich podwładnych będzie obciążało cały rządzący dziś Polską układ.

W tym sensie minister Dera ma rację, że przez ułaskawienie prezydent Duda uwolnił wymiar sprawiedliwości od konieczności podjęcia politycznie obciążonej decyzji. Dodałbym jednak, że prezydent najprawdopodobniej uwolnił sędziów także od poniżenia, pomówień, oszczerstw, zastraszania. Bo o ile znamy maniery obozu rządzącego, alternatywą było wywieranie nieformalnej presji na sędziów i ich najbliższych, obrażanie ich, grożenie, żeby nic nie kombinowali, żeby nie grali temidy z zawiązanymi oczami i żeby po prostu wydali wyrok oczekiwany przez władzę, jak to już nie raz w polskiej praktyce przez wieki bywało. W jakimś sensie był to więc odważny gest miłosierdzia, bo głowa państwa zdjęła ryzyko z sędziów i wzięła je na siebie.

Do tego momentu trudno cokolwiek prezydentowi Dudzie zarzucić – poza tym, że potraktował prawo do ułaskawienia w sposób partyjniacki i trochę rozszerzająco. A jednak sprawa jest poważniejsza niż problem Kamińskiego, wymiaru sprawiedliwości, służb itp. Bo najważniejszy w tej sprawie jest sygnał, że władzę wiąże tylko polityczna wola, a jeśli prawo by ją ograniczało, to tym gorzej dla prawa. Funkcjonariusze wszelkich urzędów i szczebli mają wykonywać polityczną wolę i nie bać się ewentualnej odpowiedzialności, bo na szczycie państwa stoi człowiek, który zadba o to, by nie spotkała ich kara.

Ułaskawienie to sygnał radykalnie zwiększający ryzyko takich zdarzeń jak śmierć Barbary Blidy czy prowokacja i spisek przeciw wicepremierowi Lepperowi. Polska stanie się jednak teraz krajem urzędników nie tylko z politycznego rozkazu nadużywających władzy wobec obywateli. Zasada nieodpowiedzialności władzy rozszerza się bowiem spontanicznie, o czym przekonał się już niejeden „dobry” władca. Gdy tren proces się upowszechni i zejdzie na dół państwowej drabiny, radykalnie zmaleje różnica między Polską a Rosją, Ukrainą czy nawet Białorusią.

Jarosław Kaczyński, Beata Szydło i Andrzej Duda z pewnością doskonale wiedzą, że taki proces nie musi prowadzić do wymiany władzy. Bywa nawet przeciwnie. Na Wschodzie – a PiS tkwi przecież korzeniami w kulturze Polski wschodniej – im straszniejszy urzędnik, tym z reguły większe jest przywiązanie prostego ludu do cara, który staje się jedyną nadzieją.

Ułaskawienie uruchamiające tego rodzaju procesy staje się nie tylko odpowiedzią na chwilowy problem zagrożenia wiszącego nad ważnym politykiem PiS i na sięgające nieco dalej wyzwanie, jakim jest złamanie oporu funkcjonariuszy publicznych wobec wykonywania niezgodnych z prawem politycznych poleceń. Jest to też krok na drodze PiS do zbudowania szerokiego społecznego poparcia dla ewolucji systemu politycznego w stronę tzw. nieliberalnej demokracji, której mistrzem jest Władimir Putin.

Bardzo wiele wskazuje, że w tej kadencji Sejmu PiS nie zdoła zmienić konstytucji. I pewnie nie będzie próbował. Ale ustrój polityczny Polski ta władza może i bez tego radykalnie zmienić, wysyłając całemu aparatowi państwa sygnały, takie jak ułaskawienie ministra Kamińskiego i jego współsprawców przez prezydenta Dudę. Cztery lata z pewnością wystarczą, żeby konstytucja III RP, w której ani jedna litera nie zostanie zmieniona, stała się konstytucją państwa o kompletnie innym ustroju. Ku temu zmierzamy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 40

Dodaj komentarz »
  1. Proszę nie robić sobie złudzeń, Panie Redaktorze, że bezprawne działania obecnej władzy zostaną rozliczone przez niezawisły i niezależny sąd. Partia rządząca konsekwentnie dąży do likwidacji niezależności władzy sądowniczej w Polsce – wprost piszą o tym w swoim programie, a ostatnie decyzje (lub ich brak w przypadku sędziów TK) Prezydenta są po prostu realizacją tego projektu. Zgodnie z wciąż obowiązującą Konstytucją z 1997 r., władza sądownicza jest odrębną i niezależną formą władzy (art. 10, art. 175). To co robi Prezydent – udzielając prawa łaski przed prawomocnym zakończeniem procesu lub nie powołując legalnie wybranych sędziów TK – jest jawnym łamaniem przepisów Konstytucji RP, gwarantujących autonomię władzy sądowniczej. Jeśli zamach na władzę sądowniczą się powiedzie, w przyszłości nie będzie organów, ani ludzi, którzy mogliby ocenić legalność postępowania pisowskiego państwa.

  2. PIS, metodami faktycznymi i propagandowymi rozpoczął proces zmiany dotychczasowej kultury prawnej, w szczególności zaś kultury konstytucyjnej w odniesieniu do władzy sądowniczej. Postępowanie Prezydenta w sprawie ułaskawienia szefa CBA i odmowa przyjęcia ślubowania sędziów TK, świadczą, że jest to – na razie na płaszczyźnie kulturowej – początek budowy ustroju prezydenckiego, w którym sądy będą podporządkowane władzy wykonawczej.
    Proszę zwrócić uwagę na uzasadnienie decyzji o ułaskawieniu – Prezydent „zwolnił wymiar sprawiedliwości od ciężaru orzekania w sprawie szefa CBA”. Jak to zwolnił?! Prezydent – przedstawiciel władzy wykonawczej (art. 10 Konstytucji) nie może wkraczać swoimi prerogatywami w autonomiczny obszar władzy sądowniczej. Może darować wykonanie kary skazanemu, ale nie może zdejmować z niezależnego i niezawisłego sądu obowiązków, które wynikają z samej Konstytucji, tj. obowiązku do rozpoznania sprawy i jej rozstrzygnięcia, ustalenia czy doszło do popełnienia przestępstwa, kto je popełnił i kto został poszkodowany.
    Sam wymiar kary jest rzeczą wtórną. Najważniejsze jest to, że sąd ma obowiązek, wynikający z samej Konstytucji (art. 175), dokonać w interesie społeczeństwa wymiaru sprawiedliwości w tej sprawie, tj. ustalić, czy dane zachowanie naruszało prawo. Prawo łaski nie może dotyczyć tego obszaru, bo jest to autonomiczne pole działalności władzy sądowniczej. Sąd powinien rozpoznawać sprawę szefa CBA dalej, bo akt Prezydenta jest prawnie nieskuteczny (interpretacja art. 139 Konstytucji powinna być dokonywana z uwzględnieniem art. 10 i art. 175 ustawy zasadniczej).
    Społeczeństwo obywatelskie musi szybko uświadomić sobie, że mamy do czynienia z wojną PISu o przejęcie władzy sądowniczej. PIS ma pełną świadomość wagi tej walki. Jeśli społeczeństwo obywatelskie, koncentrując się na innych sprawach, przegra tę bitwę, stracimy ostatnią instytucję – niezależną od wszechwładzy Prezesa PIS – która jest w stanie bronić naszych obywatelskich wolności. Władza wykonawcza i ustawodawcza znajdują się w rękach Prezesa, jedyne co pozostało obywatelom i dziennikarzom to bronić Konstytucji RP i autonomii sądów. Komentowanie wydarzeń w sejmie czy działań rządu – wobec pełni władzy PIS w tych obszarach – jest zupełnie jałowe. Moim zdaniem, trzeba teraz skoncentrować siły na walce o autonomię sądów (bo sądy są gwarantem autonomii kultury prawnej) i Konstytucji RP. Na tym polu jeszcze nie wszystko jest stracone.

  3. To ulaskawienie to w prostej drodze kumoterstwo, i bezprzykladna korrupcja, z ktora to PiS i jego IV RP tak zaciekle chciala walczyc (sic!).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Płacz nad rozlanym mlekiem
    A mnie to ani dziwi ani martwi bo było już wcześniej wiadomo. Natomiast martwi mnie kompletny brak refleksji, dlaczego do tego doszło. Jak to jest, że premier Tusk trzymał tego cwaniaczka na stanowisku przez rok aż do następnej afery, dając mu czas na zacieranie śladów. Było przecież tak, że pierwszym hasłem PO w 2007 było rozliczenie Kamińskiego. I pierwsza decyzja Tuska po wyborach: Dajmy mu szansę. I dał szansę na zorganizowanie kolejnych afer podważających pozycję PO. Po co? Dlaczego nikt nie pyta?
    Cały czas mam poczucie, że PO realizowało zasadę: Rozliczmy go tak, żeby boziu broń nie zrobić mu krzywdy. No i się udało. Co najwyżej mamy teraz powód do kłótni, z góry przez PO przegranej.
    Niech mi ktoś wyjaśni, jaka w tym logika i jakie zamiary. Nie rozumiem. Chyba, że Tusk i S-ka cały czas działali na tajne zlecenie prezesa lub konfesjonału.
    Bo dziś grożenia Dudzie trybunałem nawet za dowcip uznać nie można.

  6. To się oczywiście może nie spodobać wielu pięknoduchom, ale w praktyce, to prezydent, premier, policja, wojsko oraz oczywiście służby specjalne (wywiad, kontrwywiad, tajna policja polityczna etc.) są we wszystkich państwach ponad prawem.

  7. M.
    1. Sędziwie są niezależni od władzy wykonawczej tylko w teorii, jako że owa władza stanowi o ich uposażeniu i warunkach pracy, n.p. via Ministerstwo Sprawiedliwości. Sędziowie są ponadto w 100% zależni od władzy ustawodawczej, jako że ta władza stanowi prawo, a więc może je zmienić praktycznie w każdej chwili, a pamiętaj, że zasada „lex retro non agit” istnieje tylko w teorii.
    2. Tzw. społeczeństwo obywatelskie nie istnieje w kapitalizmie, jako że w tym ustroju, tak samo jak w każdym innym ustroju klasowym (niewolnictwo i feudalizm) mamy antagonistyczne klasy społeczne, czyli duże zbiorowiska ludzi, a których każde ma krańcowo sprzeczne interesy z pozostałymi, n.p. konflikt na linii praca-kapitał.
    3. Jedynym realnym gwarantem naszej wolności jest więc prawdziwa, czyli bezpośrednia demokracja. Niestety, ale nie ma dziś w Polsce liczącej się, zorganizowanej siły, która chciała by taką prawdziwą demokrację zaprowadzić.

  8. PiS nie musi zmieniać Konstytucji, ponieważ Prezydent jednym ruchem ją w praktyce unieważnił. To nadużycie prerogatyw głowy państwa, które świadczy nie tylko o arogancji nowej władzy i braku poszanowania dla prawa i demokratycznych standardów, ale – niestety – także o politycznym serwilizmie, a także braku poczucia odpowiedzialności i godności urzędu u osoby aktualnie sprawującej najwyższy urząd w Państwie.

  9. Pisze autor o przyszłościowym rozliczeniu aktualnie nam panujących.
    Poprzednia ekipa miała 8 lat, by rozliczyć szaleńców i nic nie zrobiła.
    Skąd przekonanie, że w przyszłości będzie inaczej? Raczej wątpię.
    Zasada, że kruk krukowi…….ciągle w mocy.

  10. Myślę, że PiS zaczął grać na całość i już zaczyna szukać większości na zmianę konstytucji. Sami mają już 235 głosów do tego trzeba liczyć 42 głosy Kukiza, który zapowiedział poparcie zmian konstytucyjnych. Przy tych 277 głosach brakuje już tylko 31 głosów. Idźmy dalej. Wczoraj zatrzymano Jana Burego, który przyznajmy ma bardzo dużo za uszami i powinien ponieść za to karę. Lecz takie spektakularne zatrzymanie w dniu expose i 2 dni po zaprzysiężeniu z pewnością ma kontekst polityczny. Chodzi zapewne o to by zastraszyć PSL kolejnymi zatrzymaniami by ci w zamian za spokój od nowych władz zerwali koalicję z PO w sejmikach wojewódzkich (w większości sejmików rządzi koalicja PO-PSL) i zawiązali ją z PiSem, a także swoimi 16 głosami poparli zmianę konstytucji. Pozostaje już zatem 15 głosów, które PiS będzie mógł pozyskać od konserwatywnych posłów PO. Trzeba pamiętać, że na początku roku czekają nas wybory nowego przewodniczącego, a w partii nie ma takiej osoby, która miałaby poparcie wszystkich członków. Zatem po zwycięstwie któregoś z kandydatów znajdzie się mniejsza lub większa grupa, która będzie niezadowolona. Wśród nich bardzo możliwe, że będą konserwatyści, którzy zostaną przeciągnięci na drugą stronę przez swojego kolegę Gowina. Tym sposobem PiS może zapewnić sobie większość zdolną do zmiany lub wręcz stworzenia nowej konstytucji od podstaw.

  11. Nocną zmianę – zamach stanu, to zrobił Tusk z Wałęsą, Mazowieckim & Company. ABW-era do rozwiązania. Kierownictwo i funkcjonariusze – pod sąd.

  12. Mówili, że jak wygra PIS, to wyjadą z kraju. A nawet się nie spakowali?

  13. Warto założyć KOS (komitet obrony sądownictwa) i walczyć z wszelkimi nadużyciami władzy.

  14. Pozostaje pytanie czy potrafią wymienić sędziów ,policjantów ,wojsko na swoich .?

  15. Pan naprawdę wierzy w to, że oni kiedykolwiek oaza władzę na drodze demokratycznych wyborów?

  16. Od początku polskiej transformacji prawo było skutecznie zawłaszczane przez władzę, wystarczy wspomnieć falandyszację prawa, unikanie podatku dochodowego przez głowę państwa (przeciąganie postępowania aż się przedawni) itd. Nie mały w tym udział mieli bracia bliźniacy, prawnicy przecież. Z pośród wszystkich „manipulatorów prawa” okazują się najskuteczniejsi. Dla JK Putin jawi się jako niedościgniony wzór skuteczności. A jaka kindersztuba taka i finezja wykonania. Prezes rozgrywa „niezależne” media od dawna, patrz afera Rywina czy ostatnie afery taśmowe. A teraz zabrał się za likwidację wszelkich zawalidróg, w tym prawnych.
    Tej klasy polityka dawno nie miała. Szkoda tylko że, z tak anty-liberalną wizją świata. Cóż, czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci.

  17. Walą na odlew z niewielką troską o pozory.
    Pozorów dostarczą ,tak mi się wydaje,”tłuste koty z przetraconym kręgosłupem”.
    Głosujące np za powierzeniem senatorowi Bireckiemu szefostwa Komisji Finansów.
    Frakcja PO w resztówce opozycyjnej ma szefa „biznesowego” a szef całości in spe
    to biznesmen całą gębą.Polityka ,w rozumieniu tłustych kotów to negocjacje biznesowe.
    Nie można wykluczyc słusznego pragmatyzmu w tym podejściu.Lepiej coś miec niż miec wyłącznie racje z procesem dołączonym.

  18. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ
    — tak mówi przysłowie.
    Ta prezydenta Dudy; nie wiadomo przeciwko komu się obróci.
    Dla Mariusza Kamińskiego może to być pocałunek śmierci,
    nie zawsze „słodki” podarunek dobrze służy łaskobiorcy.
    Na przykład UE bawi się łaskobiorce, łaskawie coś daje, co bokiem
    wszystkim wychodzi.
    Łaskawca to też jest podejrzane indywiduum, dotyczy to także naszego prezydenta, daje nie swoją własność, podejrzane dobro, przy okazji wszyscy się zastanawiają: ile wziął za przysługę, jaką korzyć odniósł.
    Łaskodawca wchodzi w podejrzany interes.Powinien się mocno
    zastanowić co daje, i komu.

  19. „Wkurzyło Państwa ułaskawienie ministra Kamińskiego przez prezydenta Dudę? Niesłusznie.”
    — napisał Gospodarz, pan Jacek.
    ==============================
    Mnie wkurzyło to ułaskawienie, strasznie, nie mogłem zasnąć ze zgryzoty.
    Mój prezydent, a którego nie głosowałem, w pierwszej kolejności.
    Młody prawnik, z doktoratem, walnął bąka, którego nie da się tak szybko
    przewietrzyć, wykreślić z pamięci.Wybitni prawnicy podzieleni w ocenie,
    a lud boży to dopiero, jeszcze nie wiemy jak.
    Po co nam to było?

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0CCMQtwIwAWoVChMI4b6-tPKcyQIVBvByCh1mAAtr&url=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DY1mGDG13JwM&usg=AFQjCNEjZNVnWK5xkEqKziqTWKItYLKWbg&sig2=MFzbPISCH-14_ft3D2ZOwQ

  20. Tylko tej rzekomej przyszłej sprawiedliwości jeszcze trzeba będzie dożyć.

  21. Mam jedno tylko zastrzezenie do Pana artykulu. Pana zdanie – „..osobie, która wcześniej została w pierwszej instancji skazana..” ma charakter zastrzezenia, nadpoprawnosci.
    Kaminski zostal przez sad skazany, koniec, kropka. Jest on ulaskawionym skazancem. To sa nieistotne szczegoly, ze tylko przez sad pierwszej instancji, drugiej instancji nie moglo byc bo prezydent interweniowal i sprawe zakonczyl.

    Cala reszta artykulu jest bardzo dobra. Gratuluje.

  22. Wałęsa ułaskawił Słowika. Kwaśniewski – kasjera lewicy i mordercę Vogla. Komorowski – 5 zabójców. Duda – Kamińskiego.

  23. red. Żakowski: „Prezydent ułaskawił Kamińskiego wraz ze współsprawcami. Czyli jasno pokazał, że akceptuje, a nawet promuje metody działania, które prokuratura i sąd uznały za przestępcze”.

    Ale prokuratorzy i sędziowie, którzy nadzorowali diałania CBA na bieząco, oraz sąd pierwszej instancj, uznali te działania za w pełni legalne. Kolejny sędzia był innego zdania. Mamy zatem spór prawniczy, którego ofiarą padł człowiek, otrzymając 3 lata odsiadki, znany z wyjątkowej uczciwości. Przestępcy takie rzeczy chwytają w lot. Nie mniej ciekawe jest i to, że prokuratura wzięła się za Kamińskiego dopiero w 2009 roku, czyli po dwóch latach, oraz dwa tygodnie po ujawnieniu przez niego afery hazardowej, zamiecionej później przez PO pod dywan. Wystarczy odrobina inteligencji, aby te fakty skojarzyć.

  24. @ M.
    Apel sluszny i nadzwyczaj pilny. Moze, jako (domniemywam) prawnik, napiszesz jakie metody oporu wobec bezprawia wladzy wykonawczej moze stosowac spoleczenstwo obywatelskie? Czy mozna prezydenta oskarzyc o zamach stanu i kto moze to zrobic?

  25. Szanowny Panie Redaktorze,
    komentarze odnośnie ułaskawienia Mariusza K. – jeśli chodzi o kontekst prawny – ograniczyły się tylko i wyłącznie do oceny zgodności z Konstytucją zastosowania wobec Mariusza K. aktu łaski polegającego na „umorzeniu postępowania karnego”. Nikt w zasadzie – a prawnicy w szczególności – nie zadali sobie trudu odpowiedzi na pytanie „co dalej” z tym ułaskawieniem? Czy akt łaski Prezydenta definitywnie zamyka sprawę Mariusza K? Wydawać by się mogło, że TAK, skoro nie ma w Rzeczypospolitej ani procedury, ani organu, który mógłby stwierdzić wadliwość decyzji prezydenta. Ale czy aby na pewno nie ma żadnego wyjścia z tej sytuacji? Moim zdaniem jest. Sąd Okręgowy – zanim umorzy postępowanie wobec Mariusza K. – może zwrócić się z pytaniem prawnym do Sądu Najwyższego, czy akt łaski Prezydenta na etapie „nieprawomocnego wyroku” zamyka to postępowanie karne? Sędzia, który na tym etapie postępowania odmówiłby umorzenia postępowania, mógłby narazić się na „odpowiedzialność dyscyplinarną”, ale jeśli wstrzymał by się z wydaniem decyzji i zwrócił z pytaniem prawnym do Sądu Najwyższego, a ten odpowiedział, że „ułaskawić można tylko osobę prawomocnie skazaną” i nakazał kontynuowanie postępowania, to taki Sędzia byłby wolny od odpowiedzialności i doszłoby do sytuacji, że Sąd Okręgowy musiałby przekazać apelację Mariusza K. do rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu, a ten z kolei, także „związany” odpowiedzią Sądu Najwyższego musiałby w sprawie wydać wyrok, który byłby jednocześnie „wyrokiem prawomocnym”. W takiej sytuacji możliwości są dwie. W pierwszym przypadku Mariusz K. mógłby zostać uniewinniony i kwestia zgodności z Konstytucją postanowienia Prezydenta o zastosowaniu prawa łaski stała by się bezprzedmiotowa. W drugim przypadku, Sąd Apelacyjny mógłby uznać Mariusza K. za winnego zarzucanych mu czynów i skazać go. Tylko Sąd Najwyższy mógłby taki wyrok uchylić i ewentualnie postępowanie umorzyć. Gdyby jednak do kasacji w ogóle nie doszło, albo SN stwierdził bezzasadność kasacji, to wrócilibyśmy do punktu wyjścia, tzn. do sytuacji w której nie ma ani procedury, ani organu, który mógłby „unieważnić” wyrok skazujący Mariusza K. W obrocie prawnym funkcjonowałyby zatem dwa akty. Akt łaski i wyrok prawomocnie skazujący. To byłby dopiero orzech do zgryzienia dla prawników…

  26. Niby wielu dostrzega już tę metodę, ale wygodniej nie dowierzać własnym oczom i rozumowi… Dokąd nas to zaprowadzi?..

  27. Dzien dobry,
    nie wiem jak mam zaczac, wiec wale prosto z mostu i bez nazwisk aby nie napytac sobie biedy, bo ida czasy ciezkie.
    A wiec,
    ten Ktos co zostal ulaskawiony/uniewinniony/wybielony/wrocil z bardzo daleka, powinien moim zdaniem nie przyjac tego AKTU LASKI jaki na Niego splynal wbrew Jego woli, o czym zapewnial jeszcze w maju roku 2015. Ten Ktos chcial aby to Sad Go uniewinnil i czul sie dotkniety pytaniem dziennikarza czy liczy albo czy poprosi o Akt Laski.
    Poniewaz po tym co sie obecnie stalo, powstala zadyma w POLSCE i LUD sie burzy, Ten Ktos utnie leb sprawie, gdy poprosi Pana Prezydenta i cofniecie decyzji a tym samym da dowod swojej milosci do Srawiedliwosci i ladu spolecznego w Kraju.
    Akcje Tego Kogos, poszybuja w gore , akcje Jego Partii wystrzela gejzerem w niebo, a cala Opozycja padnie na kolana!
    Nawet jednak, gdyby Sad uznal Tego Kogos za winnego, to wtedy Pan Prezydent ma pole do popisu.

    Wiem, ze moj pomysl jest durny…………..
    ale jest mozliwy.
    z powazaniem
    Zbychu

  28. Jesli decyzja Prezydenta Dudy jest niezgodna z obowiazujacym prawem, wystarczy ja zaskarzyc.
    Czy ktos juz to zrobil?
    A jesli nie, to dlaczego?
    To nie jest sprawa do rozwiazania przy pomocy wpisow na internecie. Albo Polska jest panstwem prawa, albo nie.

  29. M.
    19 listopada o godz. 8:18

    Piszesz:
    Społeczeństwo obywatelskie musi szybko uświadomić sobie, że mamy do czynienia…

    Ladnie i madrze piszesz, tyle tylko, ze nie ma w Polsce czegos takiego, jak spoleczenstwo obywatelskie. Niestety wciaz nie ma. I daltego ze nie ma, to nie ma sobie kto tego uswiadomic.

    Nie bede probowal mowic jaki jest odsetek mieszkancow Polski, ktorzy czuja sie obywatelami, ale jest ich wciaz za malo, zeby wywrzec presje na wladze. A na dodatek ich ilosc bedzie sie teraz systematycznie raczej zmniejszac niz zwiekszac pod naciskiem opresyjnym systemu Jaroslawa Kaczynskiego.

    Na dodatek bedzie tragikomicznie, bo niedemokratyczne rozwiazania, beda nazywane „demokratycznymi”, zeby jeszcze bardziej ludziom w glowach namieszac. Przykladami mozna sypac, ale wystarczy pierwzy z brzegu, czyli zniesienie rotacyjnosci na stanowisku Przewodniczacego Sejmowej Komisji d/s Sluzb Specjalnych.

    Tak wiec troche pokrzycza Obywatele, ale jest ich za malo, by sie Kaczynski przestraszyl, bo to bedzie bardziej „popiskiwanie”, niz ryk oburzenia.

  30. „Bo o ile znamy maniery obozu rządzącego, alternatywą było wywieranie nieformalnej presji na sędziów i ich najbliższych, obrażanie ich, grożenie, żeby nic nie kombinowali, żeby nie grali temidy z zawiązanymi oczami i żeby po prostu wydali wyrok oczekiwany przez władzę, jak to już nie raz w polskiej praktyce przez wieki bywało. ”
    Swiete slowa panie Zakowski.
    Z ust mi pan to wyjal.
    Oczywiscie pod warunkiem, ze pojecie „oboz rzadzacy” rozszerzymy na ugrupowania zwiazane z UD, UW, SDRP (praszczur SLD), PSL oraz PO. Czy bedzie probowal pan twiedzic, ze w procesach winnych strzelaniny w kopalni Wujek, albo w procesach jaruzelskiego czy kiszczaka nikt na sedziow zadnego nacisku nie wywieral i te 2.5 roku w zawiasach dla kiszczaka, jako kara za zdrade stanu i udzial we wrogim spisku o charakterze zbrojnym, to werdykt calkowicie niezalezny a ponadzo ze wszech miar sprawiedliwy?

    „Na Wschodzie – a PiS tkwi przecież korzeniami w kulturze Polski wschodniej – im straszniejszy urzędnik, tym z reguły większe jest przywiązanie prostego ludu do cara, który staje się jedyną nadzieją.”
    Zgadza sie. Rzeczywiscie, tak jest na wschod od rzeki Bug. Ale u nas jest inaczej czego najlepszym dowodem sa lata czerwonego terroru, tlumienia demostracji na rozkaz komunistycznych wojewodow, arogancji i samowoli urzednikow czy komisarzy wojskowych podczas stanu wojennego. Bo te okropnosci w zaden sposob nie przelozyly sie na jakas nadzwyczajna milosc narodu do arcylotrow pokroju jaruzela albo generalicji rzeczonego stanu wojennego czy ich partyjnych pomagierow pokroju Rakowskiego.
    A dowodzi to tylko jednego. Mianowicie, ze Narod Polski mozna oglupic, sparalizowac, skrepowac, osmieszyc a nawet sprzedac. Ale w gruncie rzeczy reaguje on jak kazdy cywilizowany, zachodni narod i gdy tylko ma po temu okazje, jak kazdy zdrowy organizm, natychmiast pozbywa sie odchodow. Czego dowodem wynik ostatnich wyborow.

    I to tyle. O artykule 139 Polskiej Konstytucji nie wspominam. Jest on dobry gdy Walesa vel. Bolek ma ulaskawic Slowika, Kwasniewski Vogla, Komorowski pieciu zabojcow. Ale gdy Duda ulaskawia Kaminskiego, ktory wypowiedzial wojne korupcyjnemu ukladowi, to jest on „jawnie tendencyjny i gleboko niesluszny”, jak to sie w starych dobrych czasach mowilo.

  31. Jeśli ktoś sądził, że po wyborze Dudy na prezydenta Kamiński będzie dalej sądzony, to chyba był mało przewidujący. Nie jest prawdą panie redaktorze, że jeśli w przyszłości będą osądzane czyny urzędników dzisiejszego rządku, to Kaczyński usiądzie z nim na jednej ławie oskarżonych. On jest czysty jak łza, na ani jednym dokumencie psującym państwo nie ma i nie będzie jego podpisu, wszystkiego się wyprze. Teraz wkleję coś, co pozwoli nam jeszcze bardziej się bać, a jednocześnie rozpoznać kto kim jest:
    Cechy charakterystyczne socjopatów:
    -brak sumienia i odpowiedzialności wobec innych
    -brak wstydu, poczucia winy i skruchy, osoby te nie są zdolne do głębokiej troski o -drugiego człowieka
    -kontakty międzyludzkie są u socjopatów znikome, nastawione na eksploatację drugiej osoby
    -manipulowanie jednostką, wykorzystywanie do własnych celów
    -nieprzywiązywanie się do drugiego człowieka, brak reakcji na zaufanie, miłość i czułość; -socjopata nie odbiera sygnałów z otoczenia, nie reaguje na przykłady innych, na to, co jest normą, a co nie
    -ignorancja na bodźce społeczne normujące zachowanie i funkcjonowanie w danym otoczeniu

  32. Taki redaktor-komunista powinien się cieszyć że Polska kieruje się ‚na wschód’. W kierunku Białorusi. Może wróci do Mateczki Rosji i będzie redaktor szczęśliwy.
    Lata komuny a później korupcji i oszustw i grabieży i nepotyzmu tzw. ‚elit’ i klasy politycznej doprowadziło do tego że polityczne prowokacje służb prowadzą do politycznego postępowania prokuratury, która kieruje sprawę do sądu, który wydaje polityczny wyrok w politycznie odpowiednim czasie (pół roku uzasadnienia!) na co prezydent (też polityk) politycznie ułaskawia by nowa władza mogła w ogóle rządzić. Ot kolejny dzień w Polsce…

  33. Panie Jacku

    Bardzo trafne. Bo spójne i systemowe widzenie problemu. Spod tel logiki niewiele umknie. Jak coś umknie, to pewnie dlatego, że ten i ów urzędnik, sędzia, prokurator wyłamie się z systemu, który jest „moralny”, jak stwierdziła ta pani co jest panią premier, popełniając „niemoralność”, która będzie dobrze świadczyć o osobistej etyce i moralności tego, co się wyłamał.

    Pisze pan tak:
    „Kiedy za ileś lat prokuratura, komisje śledcze, sądy i Trybunał Stanu będą badały działalność obecnej władzy, ta jednoznaczność stworzona przez ułaskawienie stanie się istotnym argumentem w nieuchronnym sporze o to, co było nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, co winą pojedynczych osób, a co produktem systemu świadomie stworzonego przez dobrze wszystkim znanych najwyższych partyjnych liderów i funkcjonariuszy publicznych. ”

    Oraz tak:
    „To będzie niezwykle cenne na drodze polskiej demokracji do uporania się z jednym z jej największych deficytów, jakim jest niesłusznie lekceważony przez Platformę deficyt odpowiedzialności władzy za jej czyny.”

    PIS, jako ten, który reprezentuje „Polskę wschodnią”, robił, robi i teraz robienie uformalnia oraz intensyfikuje, wszystko to co trzeba, by skorumpować, zdegenerować i rozwalić to, co w Polsce jest republikańskiego, demokratycznego, wolnego i podmiotowego. Te niewielkie i podatne na mróz istoty w Polaku i w Polsce będą czezły mrożone i deptane. Plenić się będzie to, czego zawsze był nadmiar:chwast zamordyzmu.

    Dlatego można mieć poważną wątpliwość, kiedy to mianowicie, z jakiego powodu i za jaką przyczyną nastaną w Polsce czasy, gdy owe przyszłe trybunały będą mądrze sądzić te nędzne pisowskie postaci i tą nędzę, jaką Polsce szykuje ich mentalność.
    Jest silne prawdopodobieństwo innego rodzaju: nastąpi to w niebie. Ale ponieważ znamy naturę nieba, za pomocą biskupów, sądzenie w niebie jest podobnego rodzaju, co sądzenie PIS-u.

  34. @M

    Prosze przyjrzec sie historii procesow sadowych kiszczaka. Bylo ich cos siedem (oskarzenie dwoch pedalow za akcje ‚Hiacynt’ pomijam). Najwyzszy wyrok jaki zapadl to 2.5 roku pozbawienia wolnosci (w zawiasach). A oskarzenia byly ciezkie. Zdrada stanu, udzial w zbrojnym spisku.
    Jaruzelskiego oskarzono o „kierowanie zbrojnym związkiem przestępczym, który bezprawnie przygotowywał i wprowadził w Polsce 13 grudnia 1981 r. stan wojenny.” Nie slyszalem o zadnym wyroku skazujacym a juz o odbyciu kary nie bylo mowy. Zreszta co tu odbywac gdy nie ma wyroku?
    Czy slyszal pan moze o jakichs procesach Jozefa Baryly, Zygmunta Zielinskiego czy innych generalow LWP, czlonkow owego zbrojnego zwiazku zwanego w skrocie WRON? To tak a’propos „niezaleznej prokuratury”
    W Marcu 2006 odbyl sie proces jaruzelskiego, kiszczaka, Kani, Tuczapskiego, Siwickiego, Kempary itd. No i jaki wyrok zapadl?

    A pisze o tym aby pozbawic Pana zludzen, ze mamy w Polsce jakies niezalezne sady, o autonomie ktorych warto walczyc. Niewspolmiernie niskie w stosunku do winy wyroki wydawane na aparatczykow PRL’owskiej machiny przemocy sa tylko i wylacznie wynikiem presji, jakiej od cwiercwiecza ulegaja posluszni postmagdalenkowej nomenklaturze sedziowie, ktorzy nierzadko sami wywodza sie ze starego aparatu PRLowskiego sadownictwa.
    Niech sie Pan nie ludzi. W sprawach politycznych, w procesach starych mordercow, przy rozliczaniu agenturalnej przeszlosci nie mamy niezaleznych sadow.

  35. Za ulaskawieniem Kaminskiego kryje sie prostsze zjawisko: mafijna solidarnosc.

  36. W czym jest ta metoda? Aaa, w „łasce”! – słabo widać kreseczkę, a człowiek jest wzrokowcem, więc różne rzeczy przychodzą do głowy po słynnej wypowiedzi byłego p. Sikorskiego. Chociaż z drugiej strony, dziś wszyscy podobno są Francuzami…

    Z pewnością wielu jest i tę gorzką prawdę potwierdziła ostatnio w Sejmie sama p. Szydło, ogłaszając światu dozgonną, platoniczną miłość do bandytów USraelskich, tak jak niegdyś rządowi oficjele ogłaszali ja do żydowskich bandytów bolszewickich, tzw. sowietów z ZSRR, zainstalowanego w okupowanej Rosji. W sumie żadna różnica, ten sam gang, ta sama kopnięta kabała, tylko inaczej odpicowana, ale słoma zawsze wyłazi im z butów, czy to będą walonki, czy ekstra-skoki do gajeru, a i frak nigdy na nich nie będzie dobrze leżał, gdyż tu trzeba kilku pokoleń, a te już w drugim-trzecim sięgają do „Nosiwody”, „Starego Szapsy z zapałkami” i do Szwarce Teme na Ukrainie. Frakowej tradycji notoryczny brak. Za to chałat leży, jak ulał.

    Od jutra to nawet tak osobliwe sfrancuszczenie nie będzie już nikogo szokowało, gdyż w Teatrze Współczesnym będą się publicznie parzyć. Żydostwo sprowadziło tam dewiantów i będą odstawiali hard pornola live dla demoralizacji gojów. Nie będą się kochać, jak chłopak z dziewczyną i mąż z żoną, tylko właśnie parzyć się będą, spółkować, posuwać i rżnąć. W teatrze. Publicznym. Jak w tanim burdelu.

    Minister odgraża się, że więcej pieniędzy na pornografię nie da. Czyli nie zamierza wyrzucić na bruk dyrektora bolszewickiej jaczejki ideologicznej, zwanej Teatrem Współczesnym we Wrocławiu, słynnej z przedstawienia „Kupca Weneckiego” Szekspira w wersji pederastycznej, bo przecież nie „gejowskiej”; gay bowiem znaczy tyle, co wesoły, a co może być wesołego w bezsensownych usiłowaniach dwóch dorosłych facetów, którzy kompletnie wszystko mylą, zupełnie nie wiedzą co, do czego, z anatomii dwója.

    Generalnie, świat zszedł na psy i teraz wszyscy, cały ten internacjonalistyczny gang pasożytujący na budżetach państw i funduszach unijnych, czyli na pieniądzach Europejczyków, także Polaków, chce nas – że tak powiem – wydymać, a już szczególnie komisarze z Eurokołchozu, zaprzęgnięci przez wraży sanhedryn do programowej dewastacji Europy, którzy krok po kroku, a co krok, to większy, odbierają nam wolności oraz prawa obywatelskie, wprowadzając pełzający nawet nie faszyzm, gdyż to wersja soft, a zwykły, ordynarny bolszewizm, jak za Berii i Kaganowicza. I choć wszyscy doskonale wiedzą, że „zamach” w Paryżu to kolejna prowokacja, operacja pod fałszywą flagą, to nie przeszkadza im na realizację agendy znanej nam przecież doskonale, bo opisanej w Apokalipsie św. Jana, kiedy rozpętana zostanie otalna wojna wszystkich, ze wszystkim.

    Po pierwszych ruchach PiSu widać, że wkrótce nastąpi mobilizacja i zostanie przywrócona zasadnicza służba wojskowa. W imię walki z terroryzmem oczywiście, przedstawionej nam dość precyzyjnie w ostatnim „Bondzie”. Będziemy zatem mieli do czynienia z pacyfikacją tych, którzy pozostali w Polsce, nie wyemigrowali wypędzeni najpierw przez PiS, a potem przez PO. Bo kto wyjdzie na ulicę, skoro młodych ludzi najpierw z Polski wygnano, a teraz resztki zostaną skoszarowane? Nikt. A jeśli nawet jakieś niedobitki rześkich sześćdziesięciolatków zdecydują się na protest, to obije ich łotrostwo niemieckie, czy Izraelskie, zgodnie z „prawem”, w ramach ustawy o „sąsiedzkiej pomocy”, bo kto ich rozpozna w tych ujednoliconych globalnie uniformach, z gębami zakrytymi kominiarkami, zamaskowanych niczym żydowscy terroryści kod komendą al Baghdadiego a.k.a. Simon Elliot w Iraku i Syrii?

  37. To jakiś matrix. Wydaje mi się że żyję w świecie, który jest spełnionym snem jednego umysłu o psychopatycznych skłonnościach..

  38. Kiedy wreszcie odbędzie się impeachment tego prezydenta?

  39. Chodziło prawdopodobnie o to, żeby Kamiński uzyskał dostęp do dokumentów o klauzuli tajności. Pewnie uzyska, tak jak Macierewicz dostęp do wraka Tu 154.

  40. Szanowny Panie redaktorze

    Budowaliscie kraj na korupcji i nepotyzmie macie wiec to na co zasluzyliscie w postaci nowego i silnego PiS.

    Slawomirski

  41. Poprzednie rządy PIS tak skutecznie wystraszyły społeczeństwo, że następnie PO rządziła 2 kadencje.