Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego

22.09.2015
wtorek

Brakujący element

22 września 2015, wtorek,

Dlaczego gdy Gini spada i wszyscy się bogacą, rosną różnice i złość wyborców PO?

Osiem lat rządów PO-PSL to bogacenie się całego społeczeństwa i spadek nierówności standardowo mierzonych współczynnikiem Giniego. Jak bardzo zmalały nierówności, można oczywiście się spierać, bo pomiar nigdy nie jest idealny i metodologie mogą być różne. Ale wiele wskazuje, że zmiana jest istotna. Doskonale to widać w najnowszej Diagnozie Społecznej.

Wyniki Diagnozy Społecznej oparte na deklaracjach wielu tysięcy gospodarstw mogą nie całkiem precyzyjnie oddawać rzeczywistość, ale zapewne nieźle oddają trend. Wynika z nich, że między 2007 a 2015 r. poziom nierówności obniżył się w Polsce o blisko cztery punkty procentowe. Czyli istotnie. Jeśli doda się zmianę z lat 2005–2007, to różnica wynosi już ponad siedem punktów procentowych.

Jest to proces imponujący, bezprecedensowy, niemal rewolucyjny i zdecydowanie odbiegający od sytuacji w innych krajach Unii Europejskiej. Z kraju dużych różnic, jakim Polska była w roku 2005, staliśmy się krajem dochodowo raczej zrównoważonym (patrz wykres poniżej). To jest nasz duży sukces – sprzyjający przyszłemu rozwojowi. Bo społeczeństwa bardziej zrównoważone w dłuższych okresach lepiej się rozwijają.

Współczynnik Giniego w latach 2005–2015 w Polsce i 27 krajach Unii Europejskiej (Diagnoza Społeczna 2015)

Współczynnik Giniego w latach 2005–2015 w Polsce i 27 krajach Unii Europejskiej (Diagnoza Społeczna 2015)

Ale cudów nie ma. Zmniejszenie różnic dochodowych, na którym w dłuższym okresie skorzystamy wszyscy, nie każdego jednakowo cieszy – nawet kiedy rozwój sprawia, że wszystkie grupy mają coraz wyższe dochody. Na wykresie poniżej dobrze widać, jak nierównomiernie w ostatnich latach rosły budżety domowe w różnych grupach dochodowych.

Dzięki polityce rządu (podnoszenie płacy minimalnej, podwyżki dla nauczycieli, spadek bezrobocia) najwięcej zyskali najmniej zarabiający członkowie niższej klasy niższej (decyle 1, 2 i 3). Ich dochody rosły średnio po ok. dziesięć procent rocznie. Istotny wzrost dochodów musiała też odczuć reszta klasy niższej (decyle 4, 5, 6 i 7), która przez dwa ostatnie lata zyskała średnio ok. piętnastu procent. Tu jednak szczęściu musi już towarzyszyć delikatny niepokój. Bo wprawdzie większość klasy niższej szybciej zwiększając dochody, zbliżyła się do klasy średniej, ale jednocześnie przynajmniej jej część mogła się niepokoić tym, że traci dochodową przewagę nad niższą klasą niższą, którą zapewne ocenia jako „biedotę”. Zrównanie się z „biedotą” to czarny sen większości klasy niższej żyjącej w permanentnym lęku przed „deklasacją”. Kilkunastoprocentowa podwyżka nie ukoi tych obaw, bo swoje dochody ludzie oceniają przeważnie w sposób „względny” – odnosząc je nie tyle do stopnia zaspokojenia własnych potrzeb czy pragnień, ile do dochodów innych.

Procentowa zmiana dochodu gospodarstw domowych na jednostkę ekwiwalentną w cenach stałych z 2011 r. w latach 2011-2015 w grupach gospodarstw według decyli dochodu w próbach panelowych (Diagnoza Społeczna 2015)

Procentowa zmiana dochodu gospodarstw domowych na jednostkę ekwiwalentną w cenach stałych z 2011 r. w latach 2011-2015 w grupach gospodarstw według decyli dochodu w próbach panelowych (Diagnoza Społeczna 2015)

Wiedząc to, warto spojrzeć na sytuację ósmego decyla, czyli polskiej klasy średniej (choć to jeszcze pierwszy przedział skali podatku PIT), stanowiącej trzon elektoratu PO. Lata 2013–2015 to spełnienie jej najczarniejszych snów. Wprawdzie zwiększyła ona swoje dochody o ponad dziesięć procent, ale musiała odczuć jak mimo to błyskawicznie traci dystans do najbogatszych, których dochody wzrosły aż o 17 proc., czyli rosły o połowę szybciej. Słynna, konfliktogenna ludowa prawda mówiąca, że bogaci są coraz bogatsi, a biedni coraz biedniejsi, w polskich warunkach dotyczy właśnie relacji między tymi dwiema grupami.

Klasa średnia wprawdzie nie staje się dosłownie biedniejsza, bo jej dochody rosną, ale emocjonalnie biednieje, bo ucieka jej klasa wyższa, a dogania ją klasa niższa. Finansowo wciąż jeszcze zyskuje, ale społecznie – biednieje.

Można oczywiście powiedzieć, że polskie doświadczenie lat 2013–2015 jest zgodne z globalną tendencją, zgodnie z którą klasa średnia zanika, czyli pod względem dochodów różnice między ośmioma niższymi decylami maleją, a rośnie różnica między nimi i dziewiątym decylem, czyli najbogatszymi. W nowej stratyfikacji 90 proc. to szybko prekaryzująca się klasa pracownicza, kilka procent to ludzie zamożni, a jeden procent stanowią bogacze.

Wiele krajów Zachodu przechodzi tę przemianę równie szybko jak Polska. Albo nawet szybciej. I wszędzie powoduje ona niepokój klasy średniej, której nastroje decydują o treści debaty publicznej i kształcie polityki. Bo to klasa średnia jest najbardziej opiniotwórcza, najaktywniej głosuje, pisze, występuje w mediach, przewodzi lokalnym wspólnotom i potrafi narzucić swoje emocje innym.

Można więc powiedzieć, że wspomagając awans niższej klasy niższej, PO zrobiła coś społecznie dobrego, ale dla niej samej i dla jej wyborczego wyniku – ewidentnie złego. Bo ważny społeczny cel osiągnęła kosztem trzonu własnego elektoratu. Nie wiem, czy tak chciała, czy po prostu tak jej wyszło – podobnie jak kiedyś Unii Wolności. I z podobnym skutkiem. Choć, daj Boże, nie tak radykalnym.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 30

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze – zadziałała stara zasada – każda poprawa losu rodzi większy gniew bo jest dowodem na to, że zmiana jest możliwa. Dlatego w XIXw reakcjoniści starali sie nie dopuścić do żadnych zmian. Jak to mawiał cesarz Franciszek II – gmach naszej monarchii jest tak zmurszały, że jeżeli ruszyć jedną cegłę to może się całkiem zawalić.
    To plus wszechobecna propaganda sukcesu w czasie gdy narasta rozwarstwienie majątkowe, 20% ludzi pracuje na śmieciówkach, mnóstwo za najniższą krajową rodzi GNIEW. Ludzie podróżują, imigrują i widzą – jak to możliwe, że za tą samą pracę, wykonywaną w lepszych warunkach lub z podobną intensywnością mogą kupić sobie 10l benzyny a w Polsce 2. Rozumieją, że jest ,,super” tylko czemu nie im?

  2. Ciekawe, dlaczego aż do siódmego decyla mówimy o „klasie niższej”, nie odpowiada to intuicyjnemu pojęciu średniej. Niemniej obrazek jest pouczający i dzisiejsze wkurzenie oraz wrzenie może być wytłumaczone tak jak to kiedyś ujął de Tocqueville – rewolucje wybuchają wtedy, gdy za wolno się poprawia. U nas oczywiście żadna rewolucja nie wybuchnie, ale na jakąś małą rewolucyjkę się owszem zanosi.

  3. A czy ten „współczynnik” uwzględnia wzrost cen w ostatnich latach? Jak można mówić o bogaceniu się jeżeli ten przytoczony wzrost dochodów nie wyrównuje nawet w połowie wzrostu cen na wszystkie towary i usługi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Niestety jest to bogacenie trochę na grecki sposób, co może docelowo przynieść podobne konsekwencje. Bogaci się i ma coraz więcej dni wolnych od pracy, budżetówka. Widać to już zresztą od paru lat na zestawieniach GUS’owskich. Przeciętne płace w sferze budżetowej są wyższe o ok 800 zł niż w sferze prywatnej.
    Wyścig cen jakie powoduje ustawa o zamówieniach publicznych i drastyczne kontrole zamawiających, będące konsekwencją ustawy o finansach państwa powodują zbiednienie sektora prywatnego. Szczególnie usługi, pracują już od kilku lat w środowisku deflacyjnym. Przetrwanie na rynku zjada oszczędności, ogranicza inwestycje i generuje niepokojące zjawisko, przejawiające się tym, że często niewiele zarabiający zatrudnieni zarabiają i tak więcej niż właściciele firm – pracodawcy. Kontrast między końcówką lat 90, pierwszą dekadą dwutysięcznych, a chwilą obecną jest uderzający. Niestety nie może nie przekładać się to na jakość i wartość tego, co cała ta sfera ludzi wysoko wykształconych, a słabo zarabiających wymyśla. Zjawisko jest wyjątkowo antyinnowacyjne i antyrozwojowe. Sprzyja emigracji wykształconej kadry, szczególnie technicznej, za granicę. Ciężko inżynierowi utrzymać za np 1800zł netto rodzinę, a sprowadzenie wysoko skomplikowanych wytworów umysłów do jedynego kryterium ceny (ewentualnie jeszcze czasu) , a pominięcie jakichkolwiek kryteriów jakościowych do takich skutków doprowadza. Kiedyś uzyskiwane wynagrodzenie było w jakiś sposób powiązane z odpowiedzialnością, teraz odpowiedzialność jeszcze wzrosła, ale jej wartość drastycznie spadła. Chęć przetrwania na rynku skutkuje podejmowaniem przez przedsiębiorców niezwykle odpowiedzialnych zadań za bezcen. Rodzi to frustrację i rodzaj syndromu stresu pourazowego w wyniku ciągłych potyczek i walk z coraz bardziej butnymi i bezczelnymi, a coraz lepiej opłacanymi urzędnikami.

  6. A kto dzisiaj jest królem? Mamy klasę książąt (to są właśnie bogacze), lennych rycerzy (ludzi względnie zamożnych) i całą resztę, która coś ma, ale o stanie rycerskim i książęcym może zapomnieć. Bunt ludu w średniowieczu kończył się zawsze tak samo, czyli krwawą jatką zbuntowanych i powrotem sto status quo. Wszystko wówczas był tak poukładane, że nawet gdyby sam władca chciał zmian, to skończyłby pierwszy na pieńku. Ale, ale, przecież dzisiaj nie mamy króla, a wyłanianą w wolnych wyborach władzę, która z założenia ma pilnować interesów każdego obywatela. Czy naprawdę wyłonione w ten sposób władze, nie wyradzają się na wzór średniowiecznych władców, którzy nie mogli kwestionować władzy książęcej, bo w ten sposób runąłby ustalony porządek. Proszę zauważyć, że książęta w Krynicy zawołali ” Umarł król, niech żyje król”, a przecież stary władca jeszcze żyje, pogrzeb się formalnie jeszcze nie odbył. Cóż, żyjemy podobno w okresie przejściowym, w którym wszystko jest możliwe oprócz tego, że to co było już się nie powtórzy. Świat zmienił sposób wytwarzania i handlu towarami, a także włączył do obrotu własność intelektualną na niebywałą skalę. Nie stało się jednak nic takiego, jak na przykład wybuch ery przemysłowej po opracowaniu zdatnego do użycia w fabryce silnika parowego. A może jednak jest coś takiego, tylko my tego nie widzimy, lekceważymy to tak samo, jak działo się z pierwszą lokomotywą, samochodem, gigantycznym komputerem. Wówczas świat ruszył do przodu dzięki produkcji taniej stali (warto przejrzeć historyczne publikacje na ten temat). Przecież ten metal znano od tysiącleci, ale dopiero w XX wieku rozpoczęto produkcję na masową skalę. Może dzisiaj chodzi o coś innego. Czy to przypadkiem nie będzie tania energia? To rzeczywiście postawiłoby świat do góry nogami. A może to się już dzieje, tylko jesteśmy ślepi?

  7. a kiedy to ostanio jakikolwiek Polak czy Polka byli zadowloeni z czegokolwiek? jestesmy najbardziej narzekajacym narodem w Europie. Wszystko jest zle, rzad jest do d—y, reprezentacja gra zle ( co jest oczywiscie wina Tuska).

    Zadnego Polaka nie przekona tzw synteza faktow i danych. Widzi sie tylko tak daleko jak dlugi jest wlasny nos a potem to jzu wszystko sie zlewa i rozumu nie staje zeby to wszystko objac. Wiec generalnie Redaktor sie napracowal zeby pokazc jasno, na obrazku, dlaczego jest dobrze, a kazdy kolejny wpis na tym blogu bedzie udowadnial, ze radaktor nic nie wie i sieje propagande!

  8. Jako komentarz można tylko dodać, że wszystko wygląda na to, że wreszcie sprawdziły się kabaretowe marzenia Jana Pietrzaka i Platforma Obywatelska jest piewrwszą władzą w Polsce , ” która chciała źle i też jej się nie udało”, w przeciwieństwie do tych wszystkich , ” ktorzy zawsze chcieli dobrze i też im się nie udawało „.
    Diabeł z „Fausta” i „Mistrza i Małgorzaty” się kłania.

  9. Red. Żakowski mógłby ponownie przeczytać wywiad, który sam przeprowadził z prof. Czapińskim. Wyborcy nie łączą własnych dochodów z działalnością polityków. Zmiana preferencji politycznych jest efektem zmiany mody politycznej, nastrojów i oceny estetycznej poszczególnych partii. Jak jakaś partia jest dłużej na świeczniku, to się ludziom nudzi i szukają czegoś nowego, co akurat jest modne.

    Zmiany w poziomie zamożności również niewiele mogą mieć wspólnego z polityką rządu. Jeśli wzrósł popyt na prace niżej wykwalifikowane, to dochody w tej grupie rosną szybciej. Nie ma to nic wspólnego z płacami minimalnymi, które zaczną działać w recesji, wtedy przyspieszą zwolnienia. Zasługą rządu PO jest niezepsucie wzrostu, który zawdzięczamy wcześniejszej polityce oraz podniesienie wieku emerytalnego i redukcję wcześniejszych emerytur (tu akurat Żakowski był przeciwny), co będzie miało pozytywny skutek w przyszłości. Rządy PO są lepsze niż to wynika z ludowego poczucia estetyki i mody. Podobnie było z wieloma wcześniejszymi (AWS i UW). PO nadal ma szanse wygrać wybory, jeśli uda mu się wpłynąć na nastroje i pokazać polityków konkurencji jako jeszcze mniej interesujących i bardziej obciachowych. Co moim zdaniem jest prawdą.

  10. I to mają być elity wolnego państwa?! Żakowski zgadza się z Schulzem ws. przyjęcia imigrantów: „Powinni nas do tego zmusić siłą!”

  11. A ciekawe byłoby dowiedzieć się czy bogaci to ci, których dochody pochodzą z kapitału a biedni to ci co zarabiają pracą swoich rąk i głów (vide Pickety).

  12. Najbogatsi ludzie dostarczają pracę najbiedniejszym, tym którzy mieszkają poza bogatym zachodem. Tak się składa, że bogaty zachód zamieszkuje ok 10 % populacji świata. Lewicowi moraliści nie dostrzegają całej reszty, czyli 90 %. Dzięki ‚dzikiemu neoliberalizmowi’, te 90 % się bogaci, a 10 % mieszkańców zachodu również się bogaci, tyle że wolniej. I tutaj tkwi cała zagadka ‚złego neoliberalizmu’. Po prostu niektórzy ludzie są skrajnymi konserwatystami, którzy chcieliby zakonserwować biedę 90 % ludzkości i przedstawić to jako osiągnięcie moralne. Bo przecież Chińczyki i biedaki z Bangladeszu się nie liczą. Liczy się wyłącznie zdrowa, biała tkanka bogatego zachodu, która nie chce pracować, ale być bogata, bo kiedyś tak było. Kiedyś nazywało się to ‚kolonializm’, teraz ‚lewicowa wrażliwość’.

  13. „Dlaczego gdy Gini spada i wszyscy się bogacą, rosną różnice i złość wyborców PO?”
    – Bo piniondze szczenścia nie dajom.

  14. Niewierzący jestem.Wyżnikiewicz ex prezes GUS też ma watpliwości.
    Z mojego tarasu emerytalnego obserwuję jednako sznur wypasionych samochodów oraz wózkowe ,które muszą się pokazac z przychówkiem w obłokach spalin.Wózki też wypasione .Wiele skradzionych w Efie tak jak Ferrari i Lambo sunące majestatycznie.Jest dobrze.
    Budowanie kapitalizmu bez kapitału to unikalny eksperyment realizowany metodą barona Munchausena ,który za własne włosy na wierzch się wyciągnął.Wyciągają ci najsprytniejsi ale dac musi ktoś by ktoś inny mógł się wyciagnąc.Nie wybrzydzam lecz poszukiwanie „czołowej pozycji” wyglada na aberrację na zamówienie.
    Już myślałem ,ze AGORA i jej koryfeusze przyznali ,że Komorowski „dał” za głoszenie pustego optymizmu.Niestety pustota jako oręże wyborcze wciąż w tej korporacji jest ceniona.
    A trzeba powiedziec :
    Ludzie nie jest dobrze.My Wam nie mozemy pomóc bowiem pomagamy tym co mają dobrze.To jest przemyślana strategia:
    by Polska rosła w siłę a tym co mają dobrze żyło się jeszcze lepiej.
    Musicie wiedziec ,że o sile Państwa decydują ci co mają dobrze.
    Miłosierdzie zapewniliśmy budujac b.dupną światynię Miłosierdzia.

  15. „Osiem lat rządów PO-PSL to bogacenie się całego społeczeństwa”

    To zdanie nie jest prawdziwe bo pomija 2-3 miliony Polakow ktorzy nie maja pracy w Polsce. Koniecznoscia stala sie emigracja zarobkowa. Polska pod rzadami PO-PSL zawiodla miliony obywateli. Brak pracy we wlasnym kraju to tragedia.

    Slawomirski

  16. Fajnie byłoby zobaczyć aktualne progi decylowe. Sam raport wydaje się niedostępny publicznie na sieci. Z różnych fragmentarycznych doniesień prasowych typu Fakt, Wyborcza, etc sprawa wygląda ciut podejrzanie bo raportowane dochody gospodarstw niektrórych grup zawodowych wydają się podejrzanie niskie. Czy ktoś próbował kiedyś oszacować rzeczywiste dochody gospodarstw domowych uwzględniając czarną strefę i ukrywanie dochodów.? 8 decyl poniżej 7k/miesiąc na gospodarstwo wygląda podejrzanie nisko.

  17. Panie Redaktorze,
    Metodologia..
    i statystyka jest zawsze na uslugach rzadzacych.
    Np do tzw. Średniej dochodu bierze się mniej niż połowę pracujacych nie mówiąc o smieciarzach, których strefa rośnie.
    Akurat Pan nie powinien się nabrać na statystyki.
    Zarówno strefa realnego(wzglednego bo innego nie ma) ubóstwa i dysproporcje w dochodach w rzeczywistości rosną.

  18. Można jeszcze dodać brak wiary w poprawę, perspektywy i zabetonowanie drog do awansu i kariery.

  19. Zabawa w statystyke czyli jakie dobre jest PO.

    ” Ubóstwo skrajne (granica: minimum egzystencji), ubóstwo relatywne, ubóstwo oficjalne (granica: kryterium dochodowe stosowane w pomocy społecznej) w latach 1994-2012 wedlug:
    Źródło: dane GUS, opracowanie R. Szarfenberg

    Ubostwo relatywne w 1994 – 13.5% w 2012 za PO – 16%
    Ubostwo skrajne w 1994 – 6.4% w 2012 za PO – 6.7%

    „Bogaci niechętnie odpowiadają na ankiety. Efekt jest taki, że np. na Dolnym Śląsku według danych ankietowych indeks Giniego wynosi około 0,33, ale dane podatkowe sugerują wielkość zbliżoną do 0,53!..”

    Bo…Niestety, źródeł danych o nierównościach ekonomicznych jest wiele i zdarza się, że pokazują one odmienne trendy w nierównościach.

    badania budżetów gospodarstw domowych prowadzone przez GUS wskazują, że w okresie od roku 2005 nierówności dochodowe w Polsce nie uległy zmianie.
    (poprawily sie za to metody zanizania dochodu przez najbogatszych – np. samochody sa na firme, dom na firme, zarcie w ramch funduszy reprezentacyjnego, wyjazd na Seszele wyjazdem sluzbowym oplaconym przez firme na szkolenie…
    a wlascicielledwo zyje z pensji, ktora sam sobie wyplaca..)

    Warto tutaj dodać, że poziom nierówności dochodowych, jaki wyłania się z badań budżetów oraz badania EU-SILC, jest relatywnie wysoki na tle innych krajów europejskich. Dodatkowo niektóre ostatnie badania (M. Myck, M. Najsztub, Data and Model Cross-Validation to Improve Accuracy of Microsimulation Results: Estimates for the Polish Household Budget Survey, Discussion Papers 1368, DIW Berlin, German Institute for Economic Research, 2014) pokazują, że system wag statystycznych używany przez GUS, który ma zapewnić reprezentatywność próby gospodarstw domowych, nie jest doskonały i powoduje zaniżenie szacowanej wartości współczynnika Giniego o 1-2 pkt proc…”

    System wag statystycznych jest niedoskonaly ale oczywiscie zgodnie z oficjalnym trendem wirtualnej rzeczywistosci sukcesu rodem z PO-wskiej metody sprzedawania ludziom kitu.

    Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,18404115,nierownosci-wieksze-niz-pokazuja-ankiety-trzeba-patrzec-w-pity.html#ixzz3mZ7iMvFA

  20. Na koniec (trudna jest „dyskusja” na blogu „moderowanym” przez cenzora z parodniowym opoznieniem…)
    Zabawa w statystyke o dochodach ustalanych na podstawie SONDAZY (!) a nie rzetelnyych zrodel podatkowych bez uwzgledniania kolosalnej i rosnacej dysproporcji majatkowej to robienie ludziom wody z mozgow o co akurat Pana Redaktora Zakowskiego o opiniach raczej niezaleznych i lewicujacych nigdy bym nie spodziewal.

    Czyzby nadchodzace wybory wymagaly sprzedawania kitu?

    Zla wiadomosc dla Panow- to juz nie dziala a wrecz przeciwnie…patrz wybory prezydenckie.
    Ludzie jednak nie sa az tacy glupui jak uwaza dziennikarz wybierany wielokrotnie przez elity III RP (nie przypadkowo…) na dziennikarza roku – niejaki Lis.

  21. Slawczan
    22 września o godz. 11:36

    Nie samą benzyną czlowiek zyje. W takiej np. Austrii, podatek (razem z obowiazkowymi ubezpieczeniami) moze przekroczyc 70 % rocznych dochodów brutto. Lub prosciej, od stycznia do wrzesnia pracuje wylacznie na podatki i zabezpieczenie socjalne a na tygodnowe utrzymanie (wliczajac mieszkanie, oplaty, internet, etc.) wydaje tyle co przecietny Polak przez caly miesiac. Bywam w Polsce i mam skale porównawcza. Np. 1000 euro netto na reke, to jest na zachodzie Europy suma pozwalajaca na przezycie ale tez tylko na to (granica ubóstwa w Austri to 870 euro!). W Polsce za 4 tysiace netto miesiecznie, mozna calkiem niezle zyc.

    Gniew budzi najczesciej niewiedza a tej w Polsce jest niestety pod dostatkiem 🙂

  22. Panie Redaktorze,

    czy Pan również uwierzył propagandzie prasy prawicowej na temat elektoratu PO, że traktuje ich jako przygłupich lemingów???

    Czy naprawdę wydaje się Panu, że dwieście złotych więcej w portfelu w przeciągu pięciu lat to wystarczająco dużo żeby zamknąć oczy na skorumpowanych polityków, wykonujące partyjne polecenia media, dziennikarzy wiszących u klamek władzy, prezesa NIK ustawiającego konkursy, szefa MSW korumpującego szefa NBP i urządzającego prowokacje pod ambasadami, marszałka sejmu który robi wałki na kilometrówkach, wicepremier, która na informację o tej zgniliźnie mówi ‚ale jaja, ale jaja’ itp. itd. ???

    Może po prostu w przeciwieństwie do ociekających serwilizmem dziennikarzy i publicystów ślepych na jedno oko, mają jakieś poczucie godności i widzą co się dzieje w tym kraju???

    W końcu to ludzie trochę wykształceni, więc może to nie ten ciemny lud, który wszystko kupi..

  23. Ludziom coraz bardziej brakuje bezpieczeństwa. Jednym PO zabrała wypracowane emerytury, inni żyją w stresie, bo są na śmieciówkach. Obserwują rozrzutność i zachłanność polityków. Były prezydent rzucił w błoto 80 milionów, przejął mieszkanie kosztem podatników, ustalił sobie samemu emeryturę w wieku 63 lat i ekskluzywną służbę zdrowia dla swojego syna [29 lat]. Na nasz koszt. Nie zmieni tego medal powieszony na Redaktorze Żakowskim.

  24. No wreszcie pan Żakowski zauważył to, co widać od co najmniej 4 lat – że PO porzuciła swój bazowy elektorat.

  25. Jezeli chodzi o wspolczynnik Giniego, nie pokazuje on wogole wokol jakiej kwoty ta „rownosc” oscyluje, tzn. co z tego ze zarobki moga byc w Polsce bardziej rowne niz w Europie skoro w polsce kazdy ma „rowno” 2000zl, a w Niemczech bogaci maja miliony a biedni 5000zl?. Mniejsza nierownosc w Polsce moze po prostu wynikac z faktu ze nie ma tu starych bogatych rodzin.

  26. Zawsze najbardziej narzekają najbogatsi.Im zawsze mało i mało.

  27. To prawda . Pracownik magazynu operujący widlakiem jeszcze 5 lat temu zarabiał 1400 zł . Dziś jest to 2400 netto czyli tyle i nauczyciel czy pracownik samorządowy . Młodzi wykształceni którzy jeszcze 5 lat temu stanowili zaplecze Po dziś albo wyemigrowali albo są spauperyzowani i zradykalizowani . PO podcięła gałąź na której siedziała zamrażając płace budżetu i lekceważąc problemy z zatrudnieniem młodych . Oczywiście cudem będzie jak nie skończy podobnie jak Unia Wolności . Może się wybronić bo PiS ma dużo negatywnego lektoratu który za nic na niego nie zagłosuje . Jeżeli ten elektorat pozostanie w domu, los PO będzie przesądzony.

  28. Wspolczynnik Giniego jest w Polsce jest przygotowywany i podawany w sposob calkowicie nierzetelny i niewiarygodny.
    Proponuje w ogole go zignorowac jako odwzorowanie rzeczywistosci.

    To raz.

    A dwa – tzw. dochody bez uzglednienia poziomu majatkowego i kolosalnej wciaz rosnacej w tej dziedzinie dysproporcji nie daja absolutnie podstawy do realnego okreslenia stanu materialnego Polakow.

    Gosciu zyjacy w palace nalezacym…do firmy, jezdzacy Ferrari – rowniez „firmowym” – moze miec wyplacana sobie samemu pensje ponizej sredniej krajowej.
    itd.
    Faktem jest i GUS nie klamie – strefa ubostwa w Polsce od 1994 WZROSLA !!!
    A ubostwo socjalne (o ktorym dla wygody sie zapomina) jest wyzsze niz za KOMUNY!

  29. Niezadowolenie nie ma moim zdaniem podłoża ekonomicznego, tym bardziej że sytuacja ekonomiczna polaków w niewielkim stopniu zależy od rządu. Ponadto większość Polaków nie ma przygotowania ani ochoty oglądać jakichś tabelek, tylko ocenia jakość rządów w odniesieniu do swojego życia.

    Ten jego fragment, który ma związek z rządem, to usługi publiczne (zdrowie, edukacja itd) wymiar sprawiedliwości i administracja publiczna.
    Kontakt przeciętnego obywatela z ww instytucjami to często dramat. Ponadto rząd, który odbiera emerytury, OFE, prawa jazdy itd. postrzegany jest jako wrogi i opresyjny.

    Do tego dochodzi brak jakiegokolwiek planu na przyszłość: PO przedstawia się jako „anty-PiS”, ale równocześnie wspiera aktywnie prominentów IVRP (pp.Dorn, Giertych, Kamiński). Dziś nieobecność najważniejszych przedstawicieli PO przesądziła o braku TS dla min. Ziobry. Takie działanie prowadzi do utraty wiarygodności.

  30. A może to jest tak, że społeczeństwo rozwija się i uświadamia sobie, że obecne elity polityczne stają się powoli hamulcowym rozwoju. Bogacimy się, żyjemy coraz lepiej i uświadamiamy sobie, że dziedziny, które są domeną państwa coraz bardziej pozostają w tyle. Państwo jako organizacja pozostaje w tyle za potrzebami i możliwościami społeczeństwa …. to rodzi potrzebę zmiany

  31. Objechałem ostatnio całą Polskę. Kraj się ewidentnie rozwija, a kto chce szukać ruin, ten niech jedzie oglądać ruiny zamków w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. To dedykuję Pani Beacie Szydło, piękne widoki i zdrowe powietrze, można odpocząć i nacieszyć oko.