Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego

20.07.2015
poniedziałek

Tajemnica Marka Belki

20 lipca 2015, poniedziałek,

Kto nie czytał wywiadu z Markiem Belką w ostatnim Magazynie Świątecznym „Gazety Wyborczej”, ten musi to nadrobić. Bo prezes NBP odważył się tam wypowiedzieć kilka ekonomicznie i statystycznie oczywistych prawd, których za cholerę nie da się dopasować do udającej wiedzę ekonomiczną ideologii rządzącej polską polityką.

Lektura samego wywiadu nie daje jednak pełnego pojęcia o jego znaczeniu. Żeby go docenić, trzeba przeczytać reakcje dyżurnych medialnych ekonomistów, które zebrała redakcja wyborcza.biz. Bo wszyscy są zaskakująco zgodni co do tego, że kapitalizm wymaga pilnego i poważnego remontu. Ale nie ich kosztem. A raczej nie kosztem grup, z którymi są związani.

Najzabawniejsza jest Małgorzata Krzysztoszek, główna ekonomistka Lewiatana, która zgadza się, że polscy pracownicy muszą więcej zarabiać, ale przecież nie kosztem pracodawców. Jak pracownicy będą bardziej wydajni, pracodawcy oczywiście dadzą im podwyżki, ale póki co to państwo musi obniżyć podatki i składki, żeby więcej pieniędzy trafiało do ludzi.

Skąd wciąż zadłużające się państwo ma je wziąć, kiedy obniży podatki i składki tak bardzo, żeby odczuł to ogół pracowników, pani Krzysztoszek niestety nie wyjaśnia. W każdym razie na pewno nie od bogatszych. Na to zgody Lewiatana nie będzie. A jak nie od bogatszych, to – innego wyjścia nie ma – jednak od biedniejszych, którym miało, wedle tej samej Małgorzaty Krzysztoszek, obniżyć podatki. Jak wziąć więcej od biednych, zabierając im mniej, to wielka tajemnica ekonomicznego lobbingu. Nawet nie śmiem pytać.

Jedyny trop, jaki pani Krzysztoszek ujawnia, to systemowa zmiana w służbie zdrowia i edukacji, które są mało efektywne. Nie chodzi o to, żeby zabierać im pieniądze, tylko żeby były bardziej efektywne. Ale jak będą bardziej efektywne, to będą więcej z siebie dawały, co nie znaczy, że będą tańsze. Zwłaszcza służba zdrowia historycznie będzie tylko coraz droższa, co widać w krajach lepiej rozwiniętych. Więc wciąż nie wiadomo, skąd państwo ma brać więcej, skoro ma brać mniej od biedniejszych i nie brać więcej od bogatszych.

Aleksander Łaszek z Forum Obywatelskiego Rozwoju Leszka Balcerowicza też zasadniczo zgadza się z Markiem Belką. Ale nie zgadza się, że trzeba bardziej opodatkować pracodawców. Co to, to nie. W żadnym razie! Trzeba obniżyć ciężary najniżej zarabiającym i zrównoważyć to podatkiem od nieruchomości oraz podwyżką VAT. VAT – jak wiadomo – proporcjonalnie najbardziej obciąża najbiedniejszych, więc pomysł FOR polega z grubsza na tym, żeby najbiedniejsi płacili mniejszy PIT i ZUS, a oddali to w VAT.

Ale w projekcie FOR autorstwa Łaszka i Wiktora Wojciechowskiego, o którym Aleksander Łaszek wspomina, podwyższony ma być tylko ten VAT, który dziś płacony jest według niższych stawek (8 zamiast 23 proc.). Każda proponowana przez FOR podwyżka jest tam merytorycznie uzasadniona. Na przykład: książki (dodatkowy przychód budżetu z tytuł podwyżki VAT – 1,1 mld) – uzasadnienie „nie jest to dobro pierwszej potrzeby”. Albo: gazety i czasopisma (0,5 mld) – „nie jest to dobro pierwszej potrzeby”. Albo: imprezy sportowe i rozrywkowe (0,5 mld) – „siedzenie na stadionie też jest niezdrowe”.

Łaszek odmawia skomentowania opinii Marka Belki, że poglądy głoszone przez Balcerowicza należą dziś do folkloru światowej ekonomii. Słusznie. Skąd ma to wiedzieć człowiek, który uważa, że książki i gazety nie są towarem pierwszej potrzeby.

Stefan Kawalec chyba w największym stopniu zgadza się z Markiem Belką. Właściwie różni się od niego tylko w ocenie poziomu polskich płac. Nawet ekonomista tak nonkonformistyczny wciąż nie może sobie w Polsce pozwolić na to, by patrząc pracodawcom w twarz, powiedzieć: weźcie się do roboty, raj niskich podatków i płac się kończy. Przestańcie swoje słabości przerzucać na pracowników i państwo. Przestańcie trwonić ludzką pracę. Dla biznesu socjalizm też się musi skończyć. Zacznijcie konkurować z Europą swoimi umiejętnościami albo zgińcie.

Podobnie jak pani Krzysztoszek, Kawalec twierdzi więc, że płace będą kroczyły za wydajnością. Ale ostatnio jakoś nie kroczyły. Zresztą po co pracodawcy mają inwestować w zwiększanie wydajności (czyli lepszą organizację, maszyny, innowacje), skoro radzą sobie doskonale, zaniżając płace i skutecznie lobbując w sprawie niskich podatków.

Kawalec straszy, że nagłe podwyższenie płac w całej gospodarce mogłoby mieć straszne gospodarcze skutki – jak w NRD po przyłączeniu do Niemiec. Ma rację. Ale kluczem jest tu słowo „nagle”. Nikt rozsądny nie mówi o nagłym podwyższaniu płac. Ale systematyczne, zaplanowane na kilka lat podwyżki płacy minimalnej (w tym godzinowej) skłoniłyby pracodawców do inwestycji w wydajność kosztem zmniejszania rezerw lub dzielonego zysku. Dziś bodźce efektywnościowe są słabe, sądząc z niskiego poziomu inwestycji modernizacyjnych.

Jeden tylko Jakub Borowski z Credit Agricole zasadniczo się z Markiem Belką nie zgadza. Twierdzi, że Belka uznał chyba, iż „model gospodarczy wymaga przebudowy ze względu na sytuację na polskiej scenie politycznej”. A przecież „ten model przyniósł nam sukces, dogoniliśmy dzięki niemu kraje rozwinięte, przyniósł znaczący wzrost eksportu”.

Wiadomo, że pan Borowski jest ekonomistą. Ale ekonomistów też chyba uczyli, że – zwłaszcza w demokracjach – pokój społeczny jest podstawą rozwoju gospodarczego. Może główny ekonomista i członek Rady Gospodarczej przy premierze nie był na tej lekcji, ale zwrotna relacja między sytuacją gospodarczą i polityczną to podstawowy czynnik rozwoju każdego kraju.

Dorożkarz, który tego nie rozumiał, mówił w starej anegdocie, że jego szkapa była niebywale tania w utrzymaniu (dzięki czemu miał on sukces gospodarczy): „Już prawie nic nie jadła. Ale zdechła”. Ludzie tym różnią się od szkapy, że zanim „zdechną”, przeważnie się „wściekną”. Bankowy ekonomista może tego nie rozumieć. Ale kiedy tego nie rozumie członek Rady Gospodarczej przy premierze, to już może być groźne, bo łatwo sobie wyobrazić, na jakie jego rady narażony jest premier (albo Pani Premier).

Zrobiłem ten przegląd, żebyście Państwo łatwiej mogli sobie uświadomić, jakim ewenementem jest wywiad Marka Belki w Magazynie Świątecznym. I jakim ewenementem jest, niestety, sam Belka wśród ekonomistów. Przynajmniej wśród tych, którym udaje się mieć realny wpływ na polską politykę. Nie wiem, jak to się stało, że rozsądnie myśląc, zdołał najpierw przebić się w kraju zdominowanym przez „folklorystyczne” poglądy ekonomiczne, a potem utrzymał się wiele lat w pobliżu miejsc, gdzie zapadają najważniejsze decyzje i nawet sam ma prawo je podejmować.

Tajemnica Belki jest jedną z ciekawszych zagadek mechaniki politycznej III RP. Bardzo bym chciał kiedyś ją rozszyfrować. Na razie się cieszę, że Belka jest. I że znaczy. Bo to dużo znaczy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 56

Dodaj komentarz »
  1. Czy tylko Polska jest krajem zdominowanym przez folklorystyczne poglądy ekonomiczne ?
    Rosnący dług oraz załamanie chińskiego popytu zwiastują ciężkie czasy dla australijskiej gospodarki. Australia może stać się kolejną Grecją – czytamy w „Daily Telegraph”

  2. Zdolność kredytowa na ok. 50 mld w tym roku, prawie 400 mld z UE już niebawem – Zielona Wyspa ma się doskonale i remontu nie potrzebuje. Belka sieje defetyzm i zieje pesymizmem.

  3. Szanowny redaktorze Zakowski

    Nie czytam Gazety Wyborczej bo narazila mi sie swoim politycznym nastawieniem. To ze w Polsce potrzebne sa zmiany wiemy od czasu wyborow prezydenckich. Partia Odpoczynku powinna przygotowywac sie do roli konstruktywnej opozycji a pan Belka do emerytury i procesu sadowego.

    Slawomirski

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Z polskiej prasy:

    „PRZEJŚCIE NA ”TY”: Rozmowa w restauracji. Marek Belka proponuje szefowi MSW Bartłomiejowi Sienkiewiczowi, by mówili sobie po imieniu

    Chu** stary, przejdźmy na ty
    Marek Belka: Ja proponuję, wreszcie, jak rozumiem, jestem tutaj najstarszy, z wyjątkiem tego ch… po prostu, który się o trzy tygodnie wcześniej urodził (Belka urodził się w styczniu 1952 r., Cytrycki w grudniu 1951r.)
    Sławomir Cytrycki: Bez uzgodnienia?
    MB:Bez uzgodnienia, ch… stary.
    SC:Inaczej musiałaby mnie donosić matka…
    MB:Chciałbym zaproponować, żebyśmy przeszli, że tak powiem na mości książę i tak dalej, czyli krótko mówiąc: ja jestem Marek.
    Bartłomiej Sienkiewicz: Bardzo dziękuję. Bartek”

  6. Slawomirski.
    In case you missed it.

    No, it is not a mistake, but you Mr.Slawomirski, your ceaseless efforts in the art of making a fool of yourself is duly noted.
    “Cleanness is next to godliness” – that’s how wrote it and that’s exactly what I meant to say. Here is why:
    http://english.stackexchange.com/questions/13864/cleanness-vs-cleanliness
    The real problem isn’t how far down on the list is the Jagiellonian University but Mr. Slawomirskis’ language deficiencies; in English and in Polish as well.
    Meaning, your’re able to understand only basic phrases and sentences.
    However, for “well-to-do and respected” resident asylum, like yourself Mr. Slawomirski, this shouldn’t be a problem.

  7. A ta sprawa powinna byc wyjasniona przez sad

    „NBP wydało oficjalne oświadczenie po tym, jak Polską wstrząsnęła afera taśmowa. Prezes NBP, Marek Belka, rozmawiał w ujawnionych fragmentach z szefem MSW, Bartłomiejem Sienkiewiczem o usunięciu ówczesnego ministra finansów – Jacka Rostowskiego – w zamian za wsparcie NBP w finansowaniu deficytu budżetowego i w wyborczej walce z PiS. W oświadczeniu czytamy, że wszystko jest manipulacją!

    „Z prawie dwugodzinnej rozmowy zostały opublikowane wyrwane z kontekstu kilkuminutowe fragmenty, które rozmowy o stabilności systemu finansowego – poprzez manipulację – próbują przedstawić jako przekroczenie uprawnień prezesa NBP, co nigdy nie miało miejsca” – napisano w oświadczeniu. NBP broni prezesa Belki i sążniście tłumaczy w swoim oświadczeniu, że opublikowane przez tygodnik „Wprost” fragmenty rozmowy wcale nie były w rzeczywistości tak skandaliczne.”

  8. Belka może już mówić co mu się podoba. Był komunistą w PZPR, był lewicowym ministrem, premierem, brał udział w grabieży Iraku, był MFW, czyli wszędzie był i nie z jednego pieca chleb …Widzi świat i Polskę z siedzenia za 100 tys.mieś. Polska wygląda inaczej z pozycji 1500 brutto na umowie śmieciowej i najwyższych nierównościach w Europie. Płac Polakom podwyższyć nie można. Muszą zarabiać 4 razy mniej od Niemców, aby im opłaciła się eksploatacja kolonii nadwiślańskiej. A już szykują się do ucieczki na Ukrainę, gdzie będą banderowcom płacić jeszcze mniej. Belce już nic nikt złego nie zrobi.

  9. Belce stanęła ośmiorniczka w gardle. Zaszargał swoją na ogół ( podatek Belki ) dobrą opinię w społeczeństwie i szuka uznania wśród szarych obywateli, stąd jego niespodziewane poglądy. A tak w ogóle, to płace w Polsce, powszechnie wypłacane, a nie dla wybranych, są skandalicznie niskie. Przeliczając je na ceny towarów i usług po prostu przychodzi refleksja, jak ci ludzie żyją. Chociaż, już J.P. Sartre, po wizycie w Polsce kilkadziesiąt lat temu zauważył, że przeciętny Polak zarabia miesięcznie na parę butów, a mimo to nikt nie chodzi boso. Polak potrafi ?

  10. maciekplacek
    20 lipca o godz. 18:01

    Good luck in studing cleanness vs cleanliness.

    DID YOUR MAMA SHOUT “CLEANLINESS IS NEXT TO GODLINESS” WHEN SHE BEAT YOU INTO SUBMISSION TO CLEAN YOUR ROOM?

    Slawomirski

  11. Slawomirski

    http://axelsippach.com/did-your-mama-shout-cleanliness-is-next-to-godliness-when-she-beat-you-into-submission-to-clean-your-room/

    Copy and paste „English” !
    Shame on you Mr. „Well-To-Do and Respected”.

  12. Pracującym można dać więcej, jak się obniży dotacje do niepracujących, czyli głównie emerytury. Byłoby to sprawiedliwe zarówno z rynkowego, jak i socjalnego punktu widzenia, bo emeryci są mniej biedni od pracujących. Można to zrobić wprost likwidując waloryzacje emerytur i przywileje emerytalne, albo pośrednio poprzez podniesienie VATu i obniżenie PITu i ZUSu. Ale wyborcy tego nie chcą, bo ich największą grupą są emeryci, więc żaden rząd tego nie zrobi i czeka nas stopniowe bankructwo systemu emerytalnego w latach 2020-30 i znacznie bardziej drastyczne obniżki emerytur niż likwidacja waloryzacji.

    Opodatkowanie bogatych, podatkiem od wartości nieruchomości albo od aktywów bankowych jest możliwe, ale niewiele zmienia, bo tych bogatych jest i będzie niewielu. Podnoszenie płac minimalnych wypycha z legalnego zatrudnienia mieszkańców mniejszych i biedniejszych miejscowości. Pracodawcy tych ludzi nie są bogaci i nie będą nigdy innowacyjni. Jeżeli nieinnowacyjne przedsiębiorstwa należałoby zamknąć, to pracę powinno stracić jakieś 95 % ludzkości.

    Statystyki stosunku wynagrodzeń do wielkości PKB są w kolejnych latach słabo porównywalne, bo narasta zatrudnienie w ramach tzw. samozatrudnienia. Poza tym spłacamy dług w postaci inwestycji zagranicznych (które nawiasem mówiąc można opodatkować razem z polskimi dużymi firmami np. podatkiem od aktywów, co nie znaczy, że będą z tego gigantyczne korzyści dla budżetu).

    Zmiana mody intelektualnej na zachodnich uniwersytetach i instytucjach rządowych nie oznacza żadnej faktycznej zmiany sytuacji dla całej reszty żyjącej poza tymi instytucjami. I to niezależnie w jakim kierunku ta moda pójdzie. Co powie Krugman ze Stiglitzem, jak jakiemuś polskiemu rządowi za kilka lat zabraknie pieniędzy na emerytury? Powiedzą, że ktoś ma dać pieniądze, bo tak będzie lepiej? No i co, że tak powiedzą? Ktosia nie będzie i trzeba będzie zrobić to, co wynika z faktów, a nie z intelektualnej mody. Czyli obniżać emerytury.

  13. Jakże „twórcza” jest dyskusja z udziałem p. Sławomirskiego.

  14. „Masa krytyczna” zmiany narasta, to widać. Najpierw jest refleksja, potem moda a po latach zmiana, której dokonają ci którzy doświadczyli refleksji, modę stosowali i stali się szanowanymi obywatelami, jak prof. Belka. Trzeba niestety poczekać aby takich jak Marek Belka było więcej. Już są np. Pani Elżbieta Mączyńska. Super.

  15. Pan Jacek Żakowski posiada swoje dogmaty też. W Jego świecie państwo to jedyny gwarant wysokich standardów w relacjach pracodawca-pracownik (włącznie z godziwym wynagrodzeniem), promuje ideę rozbudowanego państwa jako oczywistą, pomijając fakt
    możliwości polepszenia się doli pracobiorców (akceptując powyższe stanowisko redaktora) poprzez wprowadzenie odpowiednio wysokiej płacy minimalnej kosztem wysokich podatków. Krytykując liberalizm i określając jego wyznawców jako „folklor” autor tegoż artykułu nie wspomniał jak trudna bywa rywalizacja MiŚ-ów czy start-up-ów z korporacjami. Jeśli redaktor nie chce by Polska przestała byc kolonią krajów Zachodu dobrze byłoby pomyślec o uprzywilejowaniu podatkowym ww. podmiotów działalności gospodarczej, przyczyni się to istotnie do wzrostu polskiego PKB i ożywi w naturalny sposób przedsiębiorczośc.
    A tak na marginesie: poparcie dla konkretnej doktryny politycznej, nie wynika z mody, tylko z przekonan, wartości i priorytetów np. hołdowanie idei równości kosztem wolności.

  16. Po pierwsze prezes Belka mógłby nieco wpłynąć na wzrost płac, gdyby obniżono stopę (referencyjną) NBP z obecnego poziomu 1,5 procent. Nikt prezesa o ten krok nie pyta, może to jest ten folklor w polityce makro. Aczkolwiek od USA, przez strefę euro po Czechy ten krok zrobiono.

    Po drugie, powszwechnie uznaje się, że polskie płace są za niskie. Nikt nie bierze pod uwagę, że jak się porówna w regionie nie są one wcale takie niskie. Nikt nie wspomni ich siły nabywczej, gdy w Polsce ceny konsumpcyjne są najniższe. Nikt nie uwzględni 13 procent zatrudnionych w rolnictwie, którzy wytwarzają raptem 3 porcent PKB – skąd mają sie wziąć środki na ich wyższe płące. Niski jest poziom aktywizacji zawodowej. Wiele jest samozatrudnienia, czyli zarobku bez płac. Czy statystyki to wszystko ujmują? Czy ekonomiści to widzą, oraz red. Żakowski?

    Po trzecie, co dalej z tymi płącami. Innowacje mają je podnieść, czyli będzie solidny wzrost inwestycji, potem wydajności, wreszcie płac – przy okazjui pracownicy szybko dostosują swe umiejętności i będzie super. Ale jak to zrobić? Chyba trzeba najechać na przedsiębiorców, bo oni wysysają soki z pracowników i nie pozwalają im się wznieść. Też tak bym uważał, gdybym chciał się przypodabać politykom i masowej opinii.

  17. Szanowny Panie Redaktorze,

    Lewiatan to lobbyści zagranicznych firm, wiec bronia dochodow swoich fundatorow, nie ma co się nimi przejmować. Tak samo z ekonomistami z zagranicznych banków, czy z PWC (raport o opodatkowaniu hipermarketow). Prof. Belka zaczyna glosno mowic, o czym po cichu mowi się od lat. Podobnie Prof. Maczynska.

    Sa Panie Redaktorze ekonomiści, którzy smieja się takich neoliberalnych dyrdymalow, ale nie maja dostępu do mediów i pisza po niszowych portalach. Np. http://nowyobywatel.pl/2015/05/06/szczepionka-na-neoliberalizm/ albo http://nowyobywatel.pl/2014/11/14/niech-znow-rusza-maszyny-zarys-programu-reindustrializacji-polski/ . SPora grupa polskich ekonomistow zajmuje się od lat policy makingiem w miedzynardowych instytucjach i rozumieją, jak ‚ekonomia’ działa pod naciskiem lobbingu, czy silnych państw, ale nie maja dostępu do mediów. Proszę się rozejrzeć poza znanych ekonomistow-lobbystow, to wtedy okaze się, ze Prof. Belka nie jest sam. Pozdrawiam serdecznie.

  18. I inne http://nowyobywatel.pl/2015/05/06/dobre-bo-publiczne/
    http://nowyobywatel.pl/2015/03/02/wybierzmy-z-orbanomiki-to-co-najlepsze/
    http://nowyobywatel.pl/2014/11/14/wlasna-droga/

    Neoliberalizm, promowany przez MFW, czy BS, to nic innego, jak doktryna ulatwiajaca zachodniemu kapitałowi i krajom ich pochodznia (przeważnie G7) przejmowanie wartościowych rynkow i aktywow w krajach w których wymuszono neoliberalne reformy. Przewaznie wtedy, gdy kraj jest niewypłacalny – wtedy wymusza się niekorzystne reformy, których kraje G7 u siebie nie stosuja oczywiście. To sa rzeczy opisane i uczone na zachodnich uczelniach, jak Otwarty Uniwersytet w Londynie. Aby zrozumieć, dlaczego MFW i BS sluza wiernie krajom G7, wystarczy popatrzeć kto ma tam większość decyzyjna… Trudno zgadnąć, ze kraje G7? Proszę wogole nie sluchac ‚ekonomistow’, którzy pobierają pensje z zagranicznych pieniędzy, jak rozne fundacje, ekonomiści z zagranicznych banków, z zagranicznych firm konsultingowych, czy lobbystycznych, itd… Oni zwyczajnie bronia dochodow swoich fundatorow, czy klientów, stad do upadłego będą tlumaczyc, a w zasadzie klamac, ze rzetelne placenie podatkow uderzy w klientów. Robia, co im kaza chlebodawcy, co chyba jest oczywiste. Mam nadzieje, ze Pan Redaktor to przeczyta.

  19. KrzysztofMazur
    20 lipca o godz. 19:39

    Szanowny Panie KrzysztofMazur

    Dobrze pan zauwaza narastajacy finansowy problem panstwa. Jesli Polacy chca Polski egalitarnej wszyscy powinni byc uprawnieni do jednakowej zagwarantowanej przez panstwo niewysokiej emerytury. To co emeryt potrzebuje to jest „tea & toast”. Suplement do panstwowej emerytury powinien byc wypracowywany przez kazdego obywatela indywidualnie. Te emerytury moga byc glodowe ale sa one lepsze niz nic.

    Slawomirski

  20. maciekplacek
    20 lipca o godz. 19:24

    Therefore ward cleanliness is the correct one.

  21. @KrzysztofMazur
    Wreszcie ktos nazwal rzecz po imieniu – w spojrzeniu na gospodarke panuja mody. To nie jest tak, ze prawa rynku przestaly dzialac, zmienia sie tylko konkretna sytuacja i pojawiaja sie rozne glosy na temat tego jak przeciwdzialac powstajacym patologiom. Wybitni ekonomisci wioda miedzy soba powazny spor o zakres i metody ingerencji panstwa w gospodarke a laicy okrzykuja, ze neoliberalizm byl tylko ideologia. W wielu krajach polityki prorynkowe byly konieczne dla ustabilizowania gospodarki a potem pobudzenia jej wzrostu. I swoj cel osiagnely. Mozna dyskutowac czy ich koszt spoleczny na krotka mete byl uzasadniony ale jakis koszt tak czy owak byl nie do unikniecia.
    Red.Zakowski niedawno przeprowadzil wywiad z prof.Changiem, w ktorym ten ekonomista opowiada sie za redystrybucja dochodow ale jednoczesnie mocno podkresla koniecznosc podnoszenia wydajnosci pracy, bowiem sama redystrybucja nie zapewni na dluga mete wzrostu dochodow z pracy. Red. Zakowski stwierdza, ze w Polsce place rosly wolniej niz wydajnosc pracy i chyba wydaje mu sie, ze to obala wspomniana zaleznosc. To tak jakby twierdzic, ze paradoks Giffena obala prawo popytu i podazy, albo ze keyenesowski paradoks wstrzemiezliwosci obala teze, ze oszczednosci sa konieczne dla finansowania inwestycji (oszczednosci wlasne lub cudze).
    Teraz przyszedl czas na analize zwiazku miedzy podzialem dochodu a jego wzrostem, gdyz patrzac wstecz widac rosnaca nierownosc dochodow towarzyszaca slabemu wzrostowi. Jezeli jednak odejdziemy od fundamentow ekonomii, to czekaja nas znowu reformy neoliberalne.

  22. Ludzie tak entuzjastycznie powolujacy sie na prof.Krugmana by wysmiewac neoliberalizm, powinni byli zobaczyc wywiad przeprowadzony z nim w CNN przez Fareeda Zakarie. Profesor mial wyraznie second thoughts na temat kryzysu greckiego i metody negocjowania, ktora zaprezentowal Tsipras. Byl zdziwiony, ze rzad Grecji nie mial planu B na wyjscie z kryzysu i blefowal liczac na zmeczenie przedstawicieli UE. Prof.Krugman jako ekonomista oczekiwal rachunku strat i zyskow w planie A (pozostanie Grecji w strefie euro) oraz w planie B (Grexit). Kazde z tych rozwiazan musialo byc dla Grekow bolesne, pytanie tylko ktore bardziej. Prof. Krugman moze miec radykalne poglady na polityke gospodarcza wlasciwa dla dzisiejszej sytuacji swiata ale od fundamentow ekonomii nie odlatuje.

  23. Świat się podzielił na kraje produkujące i na kraje biorące pożyczki aby kupować od krajów produkujących to, co one wyprodukują. Politycy w krajach zadłużajacych się, dopuścili do zamiany tych krajów – dawniej produkujących, w magazyny dóbr importowanych. Skąd się biorą pieniądze na import dóbr luksusowych i powszechnego użytku? Pieniądze daje bankster, licząc na to, że politycy wymuszą zwrot pieniędzy od dłużnika. Politycy w krajach biorących pożyczki stawiają własne kraje pod pręgierzem długu. Jak nie ma pieniędzy na zwracanie długu i kosztów obsługi tego długu, politycy żądają od własnego narodu aby sprzedał dobra narodowe, lasy, ziemię orną, fabryki, własne banki. Tłumaczenie ideologią globalizmu, że to nie ma znaczenia, do kogo należy własność jest odwróconą kopią bełkotu, który znaliśmy w czasach ekonomii politycznej komunizmu. W komuniżmie to również miało nie mieć znaczenia i wiadomo jak to się skończyło. W globaliźmie banksterzy posługują się tą samą argumentacją przejmując na własność banków wszelakie dobra nadające się pod zastaw bankowy. Globalizm zamienia kraje w totalnego dłużnika, który, jeżeli go nie stać na zwrot długu, to stara się zwracać koszty obsługi długu , aby nie stracić zdolności kredytowej. Ten pręgierz długu stał się fundamentem ekonomii politycznej globalizmu i to trzeba zmienić.

  24. Myślę, że beneficjenci zlodziejskiej transformacji są już na tyle zabezpieczeni, że mogą pochylić się nad „poszkodowanymi przez transformacje”.

    Idą wybory…
    Szefowa Lewiatana Bochniarz wszechobecna we wszystkich zarzadach wszystkiego co ma należyte polityczne powiązanie dziś rano odkryła po 25 latach, że plebs zarabia za mało.
    Wzruszylem się.

  25. woytek – jest dokładnie tak jak piszesz.
    Dziwne jest to( powtarzam to od lat ) , iż jest to, co jest oczywiste dla przeciętnie rozgarniętego gospodarza czy gospodyni zarządzającej domowym budżetem nie dociera do polityków i doradzających im „ekspertów” .
    Z naszych rządzących w Polsce w ciągu ostatniego wieku to rozumieli jedynie E. Kwiatkowski, Wł. Gomułka i może Gierek ale on trafił na wyjątkowo podły okres.

  26. @Slawomirski – pisz po polsku, Twoj angielski boli w oczy.

  27. Belka to bardzo ciekawa postać . Na pewno nie jest populistą . Na pewno jest odważny. Belka mówi o polskim kapitaliźmie że jest do generalnego remontu , albo się zatrze . Jest to istotny i donośny głos a słyszą do też najbardziej dotkniętych obecnym stanem rzeczy , którzy choć buntują się , nie mówią co chcieli by zmienić ani jak to zrobić . On daje legimityzację protestowi, uzasadnia go językiem ekonomisty. To trudno zignorować i dla tego tak wielu krytycznie komentuje jego artykuł. Jestem ekonomistą i wiem że gospodarka jest delikatną strukturą naczyń połączonych , podatną na szoki, skorą do załamania i trudną do odbudowy . Proces zmian więc powinien być rozłożony w czasie i dobrze przemyślany . Czy w Polskich realiach wewnętrznej wojny nie o pryncypia ale mającej często osobisty charakter i na dodatek prowadzonej populistycznym językiem jest to możliwe do uzyskania bez szkody dla kraju? nie wiem i dla tego na przyszłość spoglądam z niepokojem pierwszy raz od wielu lat .

  28. @dobrymnich
    A ja spoglądam z nadzieją i niecierpliwością. Nie żyjemy na osobnej planecie o nazwie Polska, wokół nas są inne „planety”, z którymi jesteśmy powiązani gospodarczo. Te więzy ograniczają zakres możliwych reform na naszej planecie ale to nie powinno nas demonilizować a wprost przeciwnie zachęcać do reform. By wygrać impuls rozwojowy trzeba być pierwszym który go dostrzeże.

  29. Najbardziej spodobało mi się to, że Belka tak jak ja w każdej pyskówce o zatrudnianiu postuluje odprowadzanie takich samych podatków, bez względu na rodzaj zatrudnienia. Ja pójdę dalej i zaproponuję w kodeksie pracy tylko jeden rodzaj zatrudnienia, zwany zatrudnieniem. Niech to będą tylko dwie godziny pracy, ale od jej wartości należy uiścić podatek taki sam jak od zatrudnionego na pełnym etacie na czas nieokreślony.
    W polemice z Belką podoba mi się propozycja wprowadzenia podatku katastralnego, czyli od posiadanego majątku, ponieważ tu nie da się wymigać od zapłaty.
    Kolejnym krokiem powinno być rozdzielnie w Polsce prywatnych usług o publicznych. Nie może być tak, że tzw. szkoły społeczne, półprywatne kliniki i przychodnie wysysają z budżetu pieniądze, żeby poprawić jakość świadczonych usług bogatym.
    Nie, niech są szkoły prywatne i kliniki prywatne, ale pełno płatne.
    Jeśli chcemy jako obywatele usług na najwyższym poziomie, to musimy się pogodzić z tym, że podatki będą wysokie i będą rosnąć a nie spadać.

  30. Jakoś tak nieśmiało się tego spodziewałam po Belce. Jedyna „ofiara” afery podsłuchowej, która wykazała się w czasie posiłku sponsorowanego przez podatników także rozumem, jakimiś horyzontami umysłowymi i zainteresowaniem sprawami państwa. W miejsce wyłącznie prymitywnych plotek i rozważań „kto kogo”, co zaprezentowali pozostali podsłuchani.

    Tragedia współczesnej Polski polega na tym, że jesteśmy umysłową prowincją świata – właściwie nie bardzo wiadomo dlaczego. Kto nie jest w stanie czytać po angielsku publicystyki serio, np. ekonomicznej, nie wie nic i wydaje mu się, że dr Balcerowicz jest wybitnym intelektualistą. Chwała Wyborczej, mimo wszystko, że zrobiła rozmowę z Belką. Być może z czasem dojdziemy do takiego etapu świadomości, na którym czytelnicy opiniotwórczego tygodnika nie będą jednego z najważniejszych współczesnych ekonomistów nazywać radykałem, nieświadomie przyjmując narrację reaganomiczną, i odkrywając przy okazji, że neokeynesizm „od fundamentów ekonomii nie odlatuje” 😉

  31. dobrymnich
    21 lipca o godz. 8:52

    Belka dostrzegl to co wszyscy widzieli od lat dopiero jak sie zrobilo garaco wokol jego osobistej sepiterny bo kumple moga przegrac w nastenych wyborach.

    I to cala prawda.

    Tak jak klecone na predce przez Ewke „reformy” panstwa, lub propozycje zwolnienia z podatku mlodych wyborcow Kukiza.
    PO to zenada i obciach na maksa.

  32. „(…) żeby więcej pieniędzy trafiało do ludzi.
    Skąd wciąż zadłużające się państwo ma je wziąć, kiedy obniży podatki i składki tak bardzo, żeby odczuł to ogół pracowników, pani Krzysztoszek niestety nie wyjaśnia.”

    Każdy liberał powie że państwo ma po prostu obniżyć wydatki. To tak oczywiste że nie trzeba mówić.
    Tak oczywiste że jak każdy socjalista/etatysta mówi że państwo ma dawać to i owo, to domyślnie nie mówi że musi najpierw się zadłużyć albo łupić podtakami.
    To tez jest tak oczywiste, że szkoda ciągle powtarzać. 😉

  33. „Nawet ekonomista tak nonkonformistyczny wciąż nie może sobie w Polsce pozwolić na to by patrząc pracodawcom w twarz powiedzieć: weźcie się do roboty, raj niskich podatków i płac się kończy”

    : ) Nie wierze co czytam 🙂
    Całe szczęście że redaktor Żakowski może sobie pozwalić i tak mówi przedsiębiorcom. 🙂
    I co? Wzięli się do roboty? Płace wzrosły? :))

  34. „Ale systematyczne, zaplanowane na kilka lat podwyżki płacy minimalnej (w tym godzinowej) skłoniły by pracodawców do inwestycji w wydajność kosztem zmniejszania rezerw lub dzielonego zysku”

    To etatystyczna recepta:
    Jak podniesiemy podatki => zmniejszy się ilość opłacalnych biznesów => wzroścnie bezrobocie => płace spadną => wzrośnie szara strefa (wobec wzrostu płący minimalnej )

    Jest jedna droga (liberalna) do wzrostu płac:
    zwiększyć opłacalność biznesu => zmniejszy się bezrobocie => płace wzrosną.

  35. „Skąd wciąż zadłużające się państwo ma je wziąć, kiedy obniży podatki i składki tak bardzo, żeby odczuł to ogół pracowników, pani Krzysztoszek niestety nie wyjaśnia”.

    Skąd państwo ma wziąć? Na przykład wyrzucając na zbity pysk 100 tysięcy bezczelnych, zdegenerowanych pasożytów zwanych urzędnikami, których Tusk kazał zatrudnić na sztucznie utworzonych stanowiskach w czasie swoich rządów, aby zyskać poparcie ich i ich rodzin. Pasożyty te kradną każdego roku uczciwie pracującym Polakom ok. 5 miliardów złotych (średnia płaca 4300 x 12 miesięcy x 100 000). Albo robiąc porządek z inną maszyną do okradania podatników przez cwaniaków, czyli KRUS-em: większość tam ubezpieczonych, co przyznał kiedyś nieopatrznie sam minister Sawicki z PSL, nie jest rolnikami, a mimo to otrzymuje za 100 złotych miesięcznie takie same świadczenia, jak samozatrudnieni, którzy muszą płacić na ZUS 1100 złotych miesięcznie.

  36. Pozwolę sobie również polecić Panu Redaktorowi i jego Szanownym Kolegom równie zatroskanym stanem finansów państwa, aby zainteresowali się bliżej poczynaniami cudownego dziecka rządu PO-PSL, ministra Kosiniaka-Kamysza, zwłaszcza w dziedzinie „walki z bezrobociem”.

    Na przykład dwa lata temu minister Kosiniak-Kamysz wymyślił, parlament większością PO-PSL przegłosował, a prezydent Komorowski zatwierdził co następuje: otóż prywatne agencje pośrednictwa pracy będą dostawać po ok. 11 tysięcy złotych (trzy średnie pensje) za znalezienie pracy dla jednego „długotrwale bezrobotnego” na – uwaga, uwaga – PÓŁ roku, przy czym może to być również „nakłonienie bezrobotnego do założenia jednoosobowej działalności gospodarczej”. Krótko mówiąc, za wysłanie bezrobotnego na śmieciówkę.

    Aby dostać 11 tysięcy od łebka, agencja musi znaleźć pracę dla co najmniej 200 osób. Nie chodzi jednak o zatrudnienie hurtem 200 pracowników w jakiejś dużej firmie. Wystarczy wygrać przetarg ogłoszony przez zaprzyjaźniony urząd pracy.

    Na przykład, jak donosi Onet, tysiąc bezrobotnych z powiatów elbląskiego, ełckiego, bartoszyckiego i ostródzkiego ma szansę znaleźć zatrudnienie dzięki pośrednictwu prywatnej agencji pracy. Przetarg, ogłoszony przez Wojewódzki Urząd Pracy w Olsztynie, wygrał olsztyński Instytut Badawczo-Szkoleniowy. Instytut ma półtora roku na znalezienie zatrudnienia najtrudniejszym bezrobotnym, czyli osobom bez kwalifikacji lub od lat niepracującym. Jeśli utrzymają oni pracę przez co najmniej pół roku, agencja dostanie za to 11 tysięcy złotych – mówi prezes Instytutu Badawczo-Szkoleniowego Mirosław Hiszpański.

    11 tysięcy x 1000 = 11 milionów. Nieźle. Swoją drogą, ciekawe, czym się zajmuje tenże Instytut Badawczo-Szkoleniowy i ile dostał już od Unii za „wspieranie innowacyjności polskiej gospodarki”.

    Jeśli państwo stać na finansowanie takich „innowacyjnych rozwiązań”, to chyba pieniędzy w budżecie nie brakuje?

  37. Slawomirski
    You don’t get it, do you !
    Obviously, you do not have the ability to distinguish „cleanness” from „cleanliness” in that very simple context.
    „Therefore ward cleanliness is the correct one.”
    Indeed, indeed … the „cleanliness” in your „ward” is a must. Ask your orderly for transfer from The Dimwit Ward to The Moron Ward.
    You just digging yourself ever deeper into the hole.

  38. maciekplacek
    21 lipca o godz. 17:21

    It is the other way around and on top of this one of us is a nutcake and it is not me.

  39. Mr.S.
    I give up, you’re right. Stupidity is a gift and can be a blessing.
    Your version of „English” … Don’t do it, not publicly.
    Adios!

  40. Czy to nauka , czy szarlataneria ? / tekst z roku 2008 /

    Czy Ekonomia jest nauką, czy może jest azylem dla szarlatanów?
    W Stanach jest najwięcej na świecie ekonomistów wyróżnionych nagrodą Nobla, ale wiarygodne informacje o stanie ekonomii możemy usłyszeć przy barze w restauracji „Staropolska”, podsłuchując rozmowy kontraktorów. Nadchodzący kryzys przepowiadano tam już kilka lat temu, od czasu, kiedy z okolic aglomeracji chicagowskiej wyprowadzano fabryki poza granice USA i to jedna za drugą. W tym okresie „ekonomiści” waszyngtońscy usypiali kolejne ekipy rządowe. Gdyby słuchano tych ekonomistów z restauracji „Staropolska”, to uniknięto by kryzysu. Wystarczyło zbiorowego Nobla przyznać dyskutującym tam ludziom small biznesu, a nie dawać go po koleżeńsku hochsztaplerom z renomowanych uniwersytetów. Ekonomia jeszcze nie dorosła do poziomu nauki godnej zaufania.
    W Stanach, „polityczni ekonomiści” obarczają odpowiedzialnością za kryzys nielegalnych robotników pracujących za najniższe stawki godzinowe.
    To jest dopiero „nowoczesna ekonomia”, która ludzką pracę piętnuje, a spekulację giełdową adoruje? Okazuje się, że prognozy ekonomistów, czyli „fachowców”, sporządzane przez uczone głowy można włożyć między bajki, które czytają politycy opanowani chciejstwem i poszukiwaniem sukcesu medialnego.
    Ofiarą tych prognoz padł też rząd sympatycznego cudotwórcy, czyli rząd „fachowców” Donalda Tuska. W Polsce giełda zawaliła się z łoskotem wyciszanym przez przychylne temu rządowi media. Giełda, którą przywrócono w Polsce do życia, po latach “bezgiełdowej ekonomii” w PRL-u, okazuje się teraz instytucją skupiającą ofiary uzależnień od hazardu, miejscem w którym czyszczone są kieszenie drobnych ciułaczy. Właśnie teraz płacą oni za własną naiwność. A miało być inaczej ? W czasie debat telewizyjnych przed wyborami w Polsce, pan Donald Tusk wypominał rywalom politycznym z PiS, że nie znają cen chleba i jabłek ? Ciekawe czy po kilku tygodniach własnego rządzenia zna on obecne ceny chleba w Polsce ? Moja znajoma, która jest właścicielką sklepu spożywczego w Polsce powiedziała mi przez telefon, że ona sama nie zna cen chleba, ponieważ one codziennie są wyższe.
    Jednak najzabawniejszym dowcipem popisał się redaktor prowadzący dziennik telewizyjny Polsatu –„Wydarzenia”. Powiedział on, że do Polski przybył opozycjonista kubański na zaproszenie Leszka Balcerowicza, postaci legendarnej z okresu walki z komuną. To dopiero trzeba mieć redaktorską głowę, aby posłużyć się taką poetycką parabolą. Gdyby pan redaktor zajrzał do Wikipedii , to by przeczytał, że Leszek Balcerowicz :
    „w latach 1978-1980 pracował w Instytucie Podstawowych ProblemówMarksizmu-Leninizmu przy KC PZPR”. Czyżby tow. Leszek Balcerowicz wykładał tam na tajnych kompletach dla Konradów Wallenrodów?
    Jak się okazuje ekonomia jest nauką prestidigitatorów politycznych, a te same osoby mogą wywoływać kryzysy w obu systemach. Niektórzy ekonomiści okresu PRL-owskiego, po cudownym nawróceniu stają się nawet „legendarnymi” obalaczami systemu? Ekonomia okazuje się „pseudonauką” uprawianą przez fachowców od wywoływania kolejnych kryzysów. O ile z kryzysu wywołanego w PRL-u mieliśmy mieć same korzyści, to zupełnie nie jest nam do twarzy z kryzysem w który nas się obecnie wmontowuje. Nasz sympatyczny cudotwórca Donald Tusk, będzie też prawdopodobnie ofiarą nadchodzącego kryzysu ekonomicznego, a według niego, Polska zasługiwała na sukces, jak to on podkreślał w swych wystąpieniach wyborczych.
    /fragment felietonu z Dziennika Związkowego w Chicago, napisany 22 stycznia 2008 roku/

  41. @malenkie_siolo
    Dlaczego zakladasz, ze tu oprocz Ciebie nikt nie zna angielskiego i nic po angielsku nie czyta? Ciekawe co dla Ciebie znacza slowa „pomysl radykalny” i „radykal”. A stawianie zarzutu, ze ktos nieswiadomie glosi reaganomics to dla Ciebie jest argument merytoryczny? Mnie sie wydaje, ze to wygodne przylepianie latki. Wystarczy nazwac kogos neoliberalem i juz nie trzeba dyskutowac, sama nazwa pograza. Moze „radykal” to tez dla Ciebie taka latka?

  42. @malenkie _siolo
    What seems tragic to me is your complete lack of imagination. What can you know about our whereabouts? How can you guess what we read and do not read? Well, what you so gracefully present as a superior knowledge only confirms my former statement that for people like you economic theories are mere fashion. Krugman is in, Friedman is out. No need to bother about argueing. I must say I was quite conscious of being unfashionnable and anticipated such a reaction as yours. You fell nicely in the trap. What I could not forsee is your shamefull denigration of Leszek Balcerowicz. I hope you have half his wit.

  43. Witam.

    – „kapitalizm wymaga pilnego i powaznego remontu” – to tak jak by powiedziec ze natura ludzka wymaga remontu , albo orbite Ziemi trzeba zmienic . sa prawa z ktorymi czlowiek nie moze wygrac choc probowal ( z tragicznym skutkiem e.g. komunizm,). kapitalizm jest naturalny tak jak demokracja. kazdy czlowiek od urodzenia jest kapitalista . nie ma zepsutego kapitalizmu , moze byc natomiast zepsuty sedzia , jakim niewatpliwie jest panstwo.

    -glowny ekonomista Lewiatana :” gdy pracownicy beda bardziej wydajni pracodawcy dadza im podwyzki ” – kazdy kto jest wynajety do pracy wie, ze to nie jest prawda . jest tylko jeden sposob zeby pracodawca podnosl wyplate – strach. strach przed strata wydajnego pracownika.

    – „sytuacja gospodarcza i polityczna to podstawowy czynnik rozwoju kazdego kraju” czy to znaczy ze pracownik jest najwazniejszy ? czy pracodawca ? czy sedzia ? Pan Redaktor wydaje sie uwaza ze pracownik. no ale przeciez bez pracodawcy nie ma pracownika. co jest wazniejsze Dorozkaz czy szkapa? Gdy Pan Redaktor bedzie sie zastanawial dlaczego szkapa , Pan Balcerowicz od folklorystycznych pogladow powie, ze pytanie nie ma sensu . najwazniejsza jest wolnosc wyboru , wolnosc kapitalu – sila pociagowa versus zdolnosc kierowania. sedzia powinien zrobic wszystko co w jego mocy zeby byly sobie rowne. tak nie jest. dorozkaz jest o wiele silniejszy niz szkapa. dzlaczego ? szkap jest za duzo i ich praca nie jest ceniona ( dostaja minimalna place). dlaczego szkapa nie zostanie dorozkazem ? bo nie stac ja zeby zatrudnic nastepna szkape . Ale Pan Redaktor twierdzi ze szkapa powinna zarabiac jeszcze wiecej , bo sie „wscieknie”

    Z powazaniem

  44. Pan Borowski był łaskaw stwierdzić komentując wypowiedź Redaktora Żakowskiego, że oceniając różnice dochodów nie powinien on patrzeć na ulicę (liczbę wypasionych aut) tylko na liczby. Jest młodym człowiekiem, więc może nie pamięta starego dowcipu z czasów komuny o tym, że koszty utrzymania spadły, bo lokomotywy staniały. Niestety, to kolejny ekonomista pokroju Leszka Balcerowicza z jego „jak poziom wody w porcie rośnie, to podnosi statki i łodzie”. Mogę się założyć, że „wkurzonych” czytanie statystyk nie ukoi.

  45. Cały problem z płacą minimalną polega na tym, że niezależnie od korzyści finansowych dla pracownika zawsze – tj. w naszych krajowych realiach – jest ona ukrytym opodatkowaniem (automatycznie prowadzi bowiem do wzrostu składek obciążających pracodawcę). Żeby podwyższyć pracownikowi pensję o 100 zł, pracodawca musi oddać państwu drugie tyle, nie dajmy się więc nabierać, gdy jakiś polityk czy związany z polityką ekonomista mówi o dobru pracownika, ponieważ tak naprawdę ma na myśli korzyść budżetu państwa. Czy Marek Belka wspomniał o tym w wywiadzie? Czy red. Żakowski napisał o tym w komentarzu?

  46. Belka: – Dobrze… Po pierwsze ja bym chciał mieć partnera, który się nazywa Prezes Rady Ministrów, a nie Minister Finansów. Ja bym wtedy, bo to oczywiście oznacza bardzo istotną zmianę w statusie, nie moim osobistym, bo ja to tam w ogóle wiesz, tylko tej instytucji, co patronuję. I ja wtedy mówię premierowi: „bardzo dużo jest możliwe”. Mamy oczywiście tę pieprzoną Radę Polityki Pieniężnej…

    Sienkiewicz: – No właśnie.

    Belka przerywa milczenie. „To nie był polityczny deal”
    Prezes Narodowego… czytaj dalej »Belka: – Ale, ale jesteśmy w stanie z nią zagrać. Ale wtedy moim warunkiem, excuse-moi, jest dymisja ministra finansów. Przychodzi nowy minister finansów, na razie nie muszę wam mówić, kto by mógł być, ale takie nazwiska i tacy ludzie są w kraju. I wtedy zrobimy to, co trzeba, żeby uniemożliwić, mówiąc krótko, aby kraj to zrozumiał…

    Sienkiewicz: – To się nie może zdarzyć później niż osiem miesięcy przed wyborami.

  47. @kruk
    „nikt”, „nic”

    Proponuję bez wielkich kwantyfikatorów. Zdradzają dziecinną skłonność do emfazy (bardzo młody wiek?) i/lub wąskie horyzonty. A po co to zdradzać?

    Przeciwnie, jestem pewna, że inni posługują się angielskim i są w stanie czytać także teksty kinda wonkish, a nawet że to robią. Jednak najwyraźniej nie ty. Najpierw odkryłeś Amerykę stawiając wiekopomną tezę, że neokenesizm nie odlatuje od fundamentów ekonomii, potem obejrzałeś PK w CNNie, w którym nie powiedzial niczego, czego wcześniej nie napisał, a zachwalasz, jakby właśnie był powiedział – co dowodzi, jak niewiele wiesz. Cóż, bywa.

    Proponuję tak: najpierw do szkoły, przyswoić podstawy, potem matura, potem duuuuużo czytać i na koniec pisać. W przeciwnym razie wyjdziesz na Tuska.

  48. Szanowny redaktorze Zakowski

    Palac Kultury i Nauki w Warszawie przeszkadza wielu Polakom. Mysle ze warto go rozebrac i z tego materialu zbudowac na jego miejscu Luk Triumfalny upamietniajacy Cud nad Wisla. Bylaby to swietna lekcja historii dla wszystkich.

    Slawomirski

  49. Szanowny redaktorze Zakowski

    Z okazji 22 Lipca pragne przypomniec panskiego redakcyjnego kolege piewce stanu wojennego ktory cale swoje zycie nieetycznie sluzyl ludziom sprawujacym wladze. Jaki smutny jest jego zyciorys.

    Slawomirski

  50. Profesor Hartman jest charyzmatycznym publicystą, który na klawiaturze komputera, niczym Możdzer na fortepianie potrafi wygrać rzeczy zapierające dech w piersiach.
    Bo któż by ważył się w Polsce dokonać takiej krytyki polskich hierarchów kościoła katolickiego.
    W naszym kraju krytyka kleru jest wprawdzie coraz częstsza, ale odbywa się to w formie szeptanki, albo na kolanach.
    Tymczasem Profesor w ostatnim wpisie na swoim blogu dał krytyczny upust swojemu temperemantowi w sposób zapierający dech w piersiach.
    Tych kilkadziesią wierszy na jego blogu jest największą krytyką hierarchi kościelnej jaką czytałem w ostatnich latach w Polsce.

    J. Hartman zarzuca także przedtransormacyjnej lewicy, że zataczając się od razów, które otrzymała za swój dorobek w rządzeniu krajem, podlizała się hierarchi kościelnej, ustawą, zwaną potocznie, majątkową pod rządami której doszło do licznych korupcyjnych przewłaszczeń majątku Skarbu Państa na rzecz kościołów i zakonów.

    W po lekturze wpisu Hartmana przyszło mi do głowy, że pocieszającym w tym całym niecnym procederze nadmiernego zwrotu dóbr kościołowi była pułapka zastawiona przez padającą władzę, która z własnego doświadczenia wiedziała, że otwarta możliwość zaboru nieswojego mienia odbije się w krótkim czasie czkawką, którą z lubością obserwuje publiczność o czystych rękach.

    Pan Redaktor Żakowski, który już niejedno widział w polskim (i nie tylko) życiu politycznym z ze zdziwieniem i jakby pewnym niedowierzaniem, wypowiada się na temat ostatniego wywiadu Prezesa NBP.
    Jak można z takim wyczuciem, tak „po ludzku” wypowiadać się na tematy gospodarcze.
    Przecież aż się prosi żeby zastosować niektóre z sugerowanych przez Prezesa pomysłów, co ożywiłoby gospodarkę, zmniejszyło kwasy na nierówności społeczne i związany z tym możliwy bunt na „najlepszy z możliwych” system gospodarczy.
    Prezes Belka nie mówi ani słowem o gigantycznym zadłużeniu publicznym, którym Polska zacznie się wkrótce dławić. Mówił o tym bardzo przejrzyście Profesor Gomółka
    w TVP Info.
    Z kolei b. minister finansów w rządzie lewicowym, Grzegorz Kołodko, z niepokojem wypowiada się o dużych rezerwach (jak na Polskę) finansowych „leżących odłogiem” w NBP, czyli leżacych bezczynnie,
    mimo olbrzymich i ciągle rosnących kosztów obsługi polskiego zadłużenia.

    Co jest grane?
    Czyżby znana rozmowa Belki z Sienkiewiczem o wspomożeniu rządu w okresie wyborczym mogła być kluczem do wyjasnienia tej nieracjonalnej decyzji polityki NBP?
    Prezes NBP, jak słusznie zauważa redaktor Żakowski, jest bardzo spolegliwy i z niejednego pieca chleb jadł, co trzeba wziąć pod uwagę przy ocenie tego paradoksu.

    I jeszcze coś na okres kanikuły.

    Od 47 lat czytam Słonce i Księżyć Alberta Parisa Gutersloha, którego wybitny krytyk literacki, Henryk Bereza, ocenia jako jednego z największych twórców naszych czasów. Jestem na 300. stronicy, tego starannie wydanego w PIW-ie dzieła i, wszystko wskazuje na to, że czytając w tym tempie nie przeczytam pozostach ponad 300. stronic.

    A oto cytat, który pozwalam sobie zacytować jako pożywkę dla refleksji, w czasie kanikuły, traktujący o kształtowaniu herosów naszych powszednich dni.

    „Wiedza całych pokoleń ubogich o mechanice awansu, którą prawie zawsze można puścić w ruch tylko za pomocą zbrodniczej dzwigni (później mówi się o szczęściu, pracowitośći , dzielnośći) powiada, że bogini Fortuna wymaga od swoich adeptów, przed udzieleniem im najmniejszej zaliczki, jeszcze kilku okrutnych ofiar. Kto chce w przyszłości robić karierę, musi najpierw w najbliższym otoczeniu dać kilka przykładów zdrowego draństwa. Zanim się zdobywa prawo do okpiwania obojętnego tłumu, trzeba najpierw oszukać ludzi kochanych. Pieniądz wymaga jeszcze większego wysiłku woli niż niebo, bo jest bardziej naturalnym celem”.

    Przyjemnych wakacji

  51. @Rosa91b cytat :
    „Profesor Hartman jest charyzmatycznym publicystą, który na klawiaturze komputera, niczym Możdzer na fortepianie potrafi wygrać rzeczy zapierające dech w piersiach.”
    To grafomańskie zdanie ma się tak do kategorii bloga : Ekonomia, gospodarka, praca,
    jak wypowiedzi absolwenta katolickiego uniwersytetu Hartmana do emocjonalnego związku z jego Alma Mater. Kariera polityczna tego „charyzmatycznego publicysty” budzi podziw dla jego bezwstydu.

  52. woytek (0.49)

    Trzeba być bałwanem o ilorazie inteligencji kibica Legii zajmującego stałe miejsce na samej koronie stadionu, by nie zrozumieć że fragment mojego wpisu dotyczący J. Hartmana jest ironiczny.
    Skoro nie zrozumiałeś tak łopotalogicznej charakterystystyki, to z pewnością nie pojąłeś także dalszego tekstu.
    Z pewnością nie pomogło by ci w jego zrozumieniu nawet kilkakrotne jego czytanie.
    W takiej sytuacji jedyną radą jest żebyś większość swoich tekstów adresował do siebie.

  53. @Rosa91b
    Ironia jest trudną sztuką niedostępną dla grafomanów.
    O bezczelności , arogancji i bezwstydzie trzeba mówić dosłownie.

  54. „Muzyka lagodzi obyczaje”

    https://www.youtube.com/watch?v=88YfnX7LFso

  55. Tajemnica Marka Belki jest tez to ze nie ma on planu na gospodarczy rozwuj Polski a ma tylko plan jak Polacy maja zyc na kredyt.

    Slawomirski

  56. „Kto chce w przyszłości robić karierę, musi najpierw w najbliższym otoczeniu dać kilka przykładów zdrowego draństwa”
    I tam.
    To odmiana odwiecznej pieśni socjalistów i etatystów…
    Trzeba komuś zabrać aby mieć.
    Trzeba starych wyrzucić z pracy aby młodzi mieli gdzie pracować.
    Trzeba zabierac młodym aby starzy mieli na emerytury.
    itd .. itp …
    Trudno dostrzec że najczęściej efekt jest z samego współdziałania, a ekonomia to nie gra o sumie zerowej.