Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego

14.04.2015
wtorek

Afera lekowa

14 kwietnia 2015, wtorek,

Okazuje się, że w aptekach brakuje wywożonych za granicę leków, bo tak chce ministerstwo zdrowia. Odkrył to Michał Janczura z TOK FM. Jemu należy się Grand Press, urzędnikom – prokurator, a ministrowi – dymisja.

Jak działa pakiet onkologiczny, wszyscy już dobrze wiedzą. Słuszna idea została przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ skompromitowana. Miało być lepiej, a wyszło gorzej niż zawsze. Arogancja urzędników sprawia, że fatalne rozwiązania trwają miesiącami, tworząc zagrożenia dla chorych i niebezpieczeństwo popadania szpitali w długi.

Minister popełnił błędy, przed którymi był ostrzegany i przy których uparcie trwa. Bezradny i bezrefleksyjny upór nie jest zaskoczeniem. Widzieliśmy go już wcześniej – choćby podczas sporu z lekarzami rodzinnymi. Można jednak powiedzieć, że mamy dopiero połowę kwietnia, a pakiet działa od stycznia, więc – jak na refleks tego ministra – czasu upłynęło zbyt mało, by zareagować.

O sprawie braku leków, które cwaniacy z wielkim zyskiem reeksportują z Polski, trudno jest powiedzieć, że trwa zbyt krótko, żeby minister nie zdążył zareagować. I nawet pozornie reagował. Od wielu miesięcy trwają w Sejmie prace nad poprawkami, które mają postawić reeksportowi tamę. Trwają i trwają, i skończyć się za cholerę nie mogą, bo – jak nam tłumaczą urzędnicy oraz politycy – wciąż pojawiają się jakieś bardzo poważne przeszkody. A to konstytucyjne, a to zgodność z prawem europejskim, a to konieczność konsultacji z Komisją itd. itp.

Szef Klubu Parlamentarnego PO już nawet zapowiedział, że uchwalenie w obecnej kadencji poprawek w sprawie reeksportu lekarstw jest jego czołowym priorytetem. Zabrzmiało groźnie, bo kiedy poważny polityk ogłasza, że załatwienie oczywistej sprawy jest priorytetem, to znaczy, że szanse są nikłe. W politycznym realu sprawy dzielą się bowiem na takie, które się załatwia, takie, do których tworzy się komisje, żeby je kiedyś może załatwić lub nie, i takie, którym nadaje się priorytet, bo wiadomo, że są w zasadzie z jakichś niejasnych względów nie do załatwienia.

Odkrycie, jakiego w Ministerstwie Zdrowia dokonał Michał Janczura, rzuca światło na te „niejasne względy”.

Istniejące prawo w zasadzie uniemożliwia taki proceder. Sprzedaż hurtowa leków ma ustawowo określoną sztywną jak pal marżę wysokości 5 proc. Gdyby ustawa była respektowana, reeksport lekarstw by się hurtowniom nie opłacał. Ale z jakichś powodów dyrektorzy w Ministerstwie Zdrowia wydali interpretację stwierdzającą, że kiedy hurtownia sprzedaje leki za granicę, nie jest to już sprzedaż hurtowa i sztywna marża nie obowiązuje. Czyli klasyczne „inne rośliny” lub „czasopisma” itp. Pewnie CBA, ABW, NIK etc. wyjaśnią, jak do tego doszło i dlaczego taka „dziwna”, a w dodatku dyskretnie wydana interpretacja utrzymuje się w Polsce tak długo, chociaż o aferze lekowej media huczą w kółko.

Czy minister wiedział, że za procederem burzącym system refundacyjny stoją jego wysocy urzędnicy? Jeśli nie wiedział, to jak mu się to udało? Jeśli wiedział, to czemu nie powiedział kolegom posłom od miesięcy ślęczącym nad poprawkami? A jeśli komuś powiedział, dlaczego zamiast zmienić lub po prostu nakazać cofnięcie fatalnej interpretacji, rząd spokojnie patrzył na poselskie męczarnie?

Sprawa wygląda grubo. Zwłaszcza że ministerstwo popełnia dramatyczny polityczny błąd, próbując bagatelizować problem. Wiceminister Igor Radziewicz-Winnicki, jeden z nielicznych jasnych punktów w MZ, tłumaczy Michałowi Janczurze, że nie ma sprawy, bo przecież budżet do wyeksportowanych lekarstw nie dopłaca. To teoria. Koncerny sprzedają u nas leki taniej niż gdzie indziej, bo jesteśmy duzi, biedni i twardzi w negocjacjach. Ale ich skłonność od ustępstw ma granice. Kiedy je przekraczamy, wszyscy płacimy za hurtowników-cwaniaków, bo nikt nie będzie dokładał do leczenia Polaków. Jeśli firma traci na refundacji, musi zarobić gdzie indziej. To widać w cenach leków nierefundowanych, za które chorzy płacą coraz więcej. A poza tym obowiązkiem ministra jest zapewnienie bezpiecznego, czyli m.in. nieprzerwanego, dostępu do leków, a „eksporterzy” sprawiają, że lekarstw w aptekach nie ma.

Co gorsze, urzędnicy tłumaczą, że nie można zmienić interpretacji przepisów, bo wtedy zbankrutowałyby hurtownie, które musiałyby zapłacić gigantyczne kary. A hurtownicy tłumaczą, że taka zmiana podcięłaby ich biznes. Jak ktoś takie wypowiedzi czyta i krew go nie zalewa, to znaczy, że nie żyje. Jeśli urzędnicy nie rozumieją, że mają reprezentować interes ogółu, a nie szemranych biznesów, to znaczy, że dawno powinni zmienić pracę. A jak ktoś ma czelność straszyć nas, że padnie jego „lewy” biznes, to znaczy, że sytuacja jest gorsza niż w przypadku afery hazardowej lub dopalaczowej i potrzebne są przynajmniej równie radykalne działania.

Zdaje się, że Ewa Kopacz chce aż do wyborów odkładać dymisję Bartosza Arłukowicza. W wirtualnym planie politycznym jest to dość logiczne. W realu – jak widać – za dużo kosztuje. Politycznie też się może zemścić, bo na miejscu opozycji dałbym w tej sprawie w surmy.

Ta sprawa już nie przyschnie, bo jest zbyt bolesna dla zbyt wielu chorych i firm farmaceutycznych, a politycznie nazbyt smakowita. Jeśli Pani Premier nie zrobi błyskawicznie wejścia smoka w Ministerstwie Zdrowia, odium spadnie na nią oraz na całą – zapewne Bogu ducha winną, choć gapowatą – Platformę. I może ją dobić.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 46

Dodaj komentarz »
  1. PO trwa mać.

  2. Dalekowzroczność zdrajcy politycznego osiąga szczyty.Jak raz zdradził to dlaczego nie może przejść do dzisiejszej opozycji ,która jak sądzi ,wygra wybory.I może dlatego sypie piasek w tryby premier.A żarty się skończyly.Do dymisji cały rząd za cierpienie chorych.

  3. Mam tylko jedno pytanie co jest obowiązującym prawem w Polsce ustawa czy wytyczne pana dyrektora z ministerstwa?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze w kapitalizmie LICZY SIĘ TYLKO zysk. Jeżeli zdechnięcie czy cierpienie jakichś chorych może napędzić komuś trochę kasy to jest to, zgodnie z logiką tego systemu usprawiedliwione. A minister robi to co od zawsze (czyli 25lat) robią rządzący tym krajem: ,,dba o interesy przedsiębiorców” i koncernów.

  6. Dobry car – PO. Źli bojarzy – urzędnicy M.Z. Panie Jacku. Błagam! Niech Pan traktuje swoich czytelników nieco poważniej. Miłościwie nam panująca Pani Premier była Ministrem Zdrowia w czasie gdy firmy zajmujące się reeksportem leków zarabiały już miliony. Potem z całą wiedza jaką powinna z tytułu swojego wykształcenia i ministrowania posiadać została Marszałkiem Sejmu, który nad ustawami regulującymi obrót lekami pracował. Teraz, jeśli dobrze zrozumiałem Pański wywód, ma być jedną z dziesięciu sprawiedliwych w Sodomie i Gomorze polskiej polityki i ściąć głowę swojemu następcy ?

  7. Panie Jacku ruszył Pan śliski temat.
    To dotyczy całej UE, jest realizowany w majestacie prawa, unijnego także.
    Podobno dotyczy to również innych branż, nie tylko farmaceutycznej, z samochodami tak się podobno robi,nawet czytałem to gdzieś w gazecie lub internecie
    Mnie zajęło dwa lata, aż zrozumiałem, o co w tym burdelu chodzi.
    To jest majstersztyk intelektu ekonomicznego, bardzo dobrze służy tym, którym
    ma służyć, nawet instytucji państwa dobrze służy, bo poprawia to wyniki ekonomiczne budżetu, korzystnie wpływa na PKB, sprzedaż detaliczną….
    oczywiście fikcyjnie, bo za tym procederem nie idzie realna praca, i realne zyski.

    Mogę jeszcze napisać, że ten proceder można porównać do luzowania pieniężnego,
    co się potocznie nazywa drukowaniem pieniądza.
    Radzę poszukać dobrych ekonomistów,najlepiej praktyków, broń Panie Boże z RPP, lub kół zbliżonych do prezesa Belki – być może usłyszy Pan prawdę.

  8. Temat, który bezpośrednio dotyczy szerokiej rzeszy Polaków, a nie Putin, mgła, pomniki, krzyże itp. Mam nadzieję, że Pan Jacek nie odpuści i będzie trzymał rękę na pulsie informując nas, czy MZ weźmie się wreszcie do roboty i natychmiast, bez priorytetu zlikwiduje tę patologię.

  9. Nie bez „Kozyry” pare miesiecy temu na jednym z portali spolecznosciowych pokazano zdjecie korytarza polskiej przychodni z podpisem „polskie obozy smierci”. Tak to jest – Polska (kraj w srodku Europy, z dorobkiem kulturalnym i piekna historia) jest „rzadzona” przez kretynów² i zlodziei dopingowanych przez UB-cka pudernice „Stokrotke” 😉 !

    http://wpolityce.pl/smolensk/240770-ostre-starcie-kurskiego-z-palikotem-dlaczego-komorowski-rechotal-na-lotnisku-jest-pan-warcholem

    https://www.youtube.com/watch?v=pZB3OJemoLw

  10. „Bogu ducha winną Platformę”
    heh heh heh.
    Jeśli Platforma pozwala na takie numery, to bynajmniej jest „bogu ducha winna”.

  11. Ja z tego bagna dawno wyemigrowalem. Jesli mozecie wy i chociaz wasze dzieci a glownie wnuki, to zachecajcie ich. Z Polszy nic nie bedzie.
    Najbardziej rozsmiesza mnie haslo „reindustrializacja” dopalacz nadzieji, czym ‚Zak’ moglby sie zajac.

  12. http://weszlo.com/2015/04/13/jak-co-wtorek-krzysztof-stanowski-107/

    ciekawe spostrzezenia ‚mlodego’ czlowieka, jego ewolucji mentalnej. Chcialbym – daj Boze – abyscie i wy taka droge przeszli.

  13. Szanowny autor nawet nie zapoznał się z problemem a już wyciągnął wnioski.
    Wygląda to raczej na spisek producentów niż celowe złe działanie hurtowników. Leki po określonych cenach dostarczają do hurtowni producenci. Ceny te zostały ustalone z MZ w ramach negocjacji i przywileju znalezienia się na liście leków refundowanych. Czyli MZ wynegocjowało bardzo dobre ceny wobec tego refundacja jest mniejsza bo jest jedynie różnicą od tej niskiej ceny bazowej. Istotą są wielkości dostaw leków do hurtowni. Idę o zakład że to celowe działanie producentów, którzy nie chcą dostarczać zbyt dużo po niezbyt atrakcyjnych dla nich cenach (ale samemu wynegocjowanych) wiedząc że generują niedobory. Tym samym zmuszą MZ do podniesienia cen zakupu w przyszłości tak by zmniejszyć różnice pomiędzy cenami leków oferowanymi w Polsce a tymi w innych państwach EU. Hurtownie nie są tutaj stroną decydującą, to pośrednik.

  14. Pan Żakowski poruszył temat leków.
    Miliardy wypływają z kraju dzięki INTERPRETACJI przez szarego urzędnika USTAWY.
    Zaiste, wielką władzę ma anonimowa persona w naszym kraju.
    Jakim interesem się kieruje?
    Dobrem chorych, Państwa, czy przedsiębiorców?

    Gdyby ich zyski były opodatkowane, nie miałbym zastrzeżeń.
    Ale, zapewne podatki płacą gdzie indziej, drenując nasz rynek….

  15. Mam cukrzycę insulinozależną i krew się we mnie burzy, gdy dowiaduję się, że insulina, która ma ratować moje życie wyjeżdża z Polski, by „hurtownie nie zbankrutowały”! I o tym wie lekarka Kopacz i lekarz Arłukowicz??? To ja już nie zagłosuję na ich partię…

  16. Kiedyś taką „interpretację” przepisów nazywało się prawem powielaczowym. A ja, naiwny, myślałem, że zniknęło ono bezpowrotnie.

  17. bling.bling
    14 kwietnia o godz. 18:00

    Sporo racji.
    To PRODUCENT dyktuje ceny hurtowniom i wielkość dostaw na dany rynek.
    Przygięty nieco przez listę refundacyjną, odbija to sobie w inny sposób.
    Nie jestem w stanie powiedzieć, czy umowa pomiędzy ministerstwem a producentem obejmuje ilość dostarczanego na rynek towaru.
    Gdyby tak było, to hurtownie handlujące z zagranicą osiągałyby zysk nadzwyczajny wynikający z nałożenia na producenta jakiegoś limitu przez ministerstwo.

    Przykładowo- producent zobowiązał się do sprzedaży 100 milionów jednostek leku po określonej cenie.
    I ma zysk określonej wielkości.
    Reszta go nie interesuje.
    Refundacja jest gwarantowana przez zamawiającego- ministerstwo.
    Tyle że pośrednik- hurtownie- chcą zarobic więcej niż 5%, więc szukaja innych rynków…..

    Czy producent może zwiększyć produkcję?
    Zapewne tak.
    A czy mu się to opłaci?
    I problem jest właśnie tu…..
    Zamówienie rządowe, czy ryzyko?

  18. bever
    14 kwietnia o godz. 17:09

    To by bylo za latwe i radoscia widze ze wiele dzieci moich znajomych decyduje sie na pozostanie w Polsce. Takze ze wzgledu na durnote np. Anglików czy Irlandczyków wsród których pracowali…. Oddac Polske „Stokrotkom” i „Rychom” !? Jamais !

  19. @wiesiek59

    Zakupy z listy refundowanej to są de-facto zamówienia rządowe. To MZ jest zamawiającym i płatnikiem, dlatego negocjował bezpośrednio z producentami a dystrybucja odbywa się z włączeniem pośredników czyli hurtowni. To oczywiście nie jest jedyny kanał dystrybucji i, jak myślę, producenci mogliby dostarczać określone leki ale bez prawa do refundacji (klient musiałby zapłacić w aptece 100% ceny)
    Reeksport leków przez hurtownie najbardziej szkodzi … PRODUCENTOM. Ponieważ leki trafiają „tylnymi drzwiami” na rynki gdzie obowiązuje inna, wyższa cena i reguły ustalania cen. To psuje interes producentom bo ich własne produkty tańsze z Polski (niższa marża) konkurują z tymi samymi lekami ale dystrybuowanymi kanałami z większą marżą.
    Lobbowanie za zakazem reeksportu jest jak najbardziej na rękę producentom. Wtedy będzie im łatwiej ustawić też rynek w Polsce. Nie przez przypadek w całym tym „śledztwie” zabrakło w ogóle głosu hurtowników i co najważniejsze producentów.

  20. Zmarł generał Pożoga. Jeden z twórców i inspiratorów Okrągłego Stołu. Ważna i zasłużona dla Polski i demokracji postać. I paszkwil z Wyborczej
    http://wyborcza.pl/1,75478,17753008,General_Pozoga_nie_zyje.html#BoxGWImg

  21. Dyskutanci błądzą, liczę na redaktora Jacka Żakowskiego, że rzecz fachowo opisze.

  22. wiesiek59
    Sporo racji?
    To i ja posłużę się przykładem. Przyjmijmy, że prowadzę w Polsce hurtownię leków. Z natury rzeczy powinienem być pośrednikiem między producentem lub importerem i aptekami, a nie kolejną hurtownią. Tymczasem robię to zasłaniając się prawem powielaczowym. Załatwioną u zblatowanego dyrektora departamentu opinią stwierdzającą, że sprzedaż z hurtowni do hurtowni za granicą nie jest sprzedażą hurtową. Zamawiam więc u producenta towar franco hurtownia w … – nie wiem gdzie jest największe przebicie. Jak się dowiem, uruchomię i tam własną hurtownię leków. Wówczas nie będę handlował samymi fakturami, ale nawet i lekarstwami.
    A jutro w aptece spotkam „jotesz’a” i razem będziemy klasykiem komentować brak insuliny: …. i kamieni kupa.
    Trzymaj się!

  23. Panie Redaktorze, woda płynie z góry na dół, a towary sprzedają się tam gdzie lepiej płacą. Jeżeli w Polsce hurtwonia sprzeda za 105 zł z czego ma 5 zł marży i jeżeli rynek zagraniczny chętnie zapłaci 200 zł to co zrobi hurtwonia? Założy firmę za granicą (jeśli już nie ma) i sprzeda tej firmie z 5% marżą – ta firma (zagraniczna) sprzeda dalej po cenie wolnorynkowej.
    Wszsytko w majestacie prawa i nikt nie będzie mógł się przyczepić, a leków nadal będzie brakować. Obawiam się, że wymuszanie marży nic nie pomoże, albo wprowadzić ograniczenia na eksport leków albo refundacja musi uwzględnić wartość rynkową leku i dopłacać do tej wartości.

  24. @xpy
    „A powinno się zacząć od opracowania polityki lekowej Państwa. ”

    Panie! Pan nie słuchał premiera? Odkręć Pan sobie kran z ciepłą wodą – to jest jego polityka i innej nie będzie.

  25. Rynku i jego reguł nie oszuka się. Znamy to przecież, kto żył w komunie.
    Chciwość jest najsilniejszym ludzkim uczuciem i wykorzysta każdą okazję, żeby się wzbogacić.

  26. Czytając te wszystkie komentarze utwierdzam się w przekonaniu, że nie sprawy zdrowia ludzkiego nie mogą być zmerkantylizowane, bo jest tu podstawowa sprzeczność interesów.
    Człowiek chce być zdrowy a na zdrowym sie nie zarabia.
    Wg mnie gospodarka ma za zadanie zaspokajać potrzeby ludzkie a tzw „zysk” jest tylko miarą efektywności tego procesu. Jak bede zdychał z głodu to nie bedę zastanawiał się nad zyskownością pieczenia chleba – ja go musze wyprodukować albo komuś ukraść.
    Państwo bez własnego przemysłu to państwo niewolników i parobków uzależnionych od kaprysu „pana”.

  27. Tu jest trochę prawdy:

    Czarno na Białym „Nie po aptekarsku”:

    http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/nie-po-aptekarsku,533113.html

  28. „Śmiertelny brak”
    http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/smiertelny-brak,533109.html

    W jednej paczce nie ciało przelecieć.

  29. Walczymy z koncernami o zasięgu globalnym, których zyski sięgają niejednokrotnie 800%. Zobaczcie, że często produkt o zawartości substancji czynnej 5mg kosztuje tyle samo co ten o zawartości 10mg (ta sama liczba tabletek w opakowaniu).
    Rynek europejski to nie dziura bez dna – jak producent sprzeda u nas więcej to i mniej sprzeda w kraju, do którego ten lek pojedzie. Oczywiście na tym dożo traci i to jest właśnie skutek całej tej medialnej propagandy. Jestem ciekaw źródeł finansowania kampanii samorządowej bo jeszcze nigdy nie widziałem tylu reklam wyborczych. Po niej właśnie nagle znowu ożywiła się dyskusja nad ustawą i siłą zaczęto ją forsować.
    Co chwilę pojawia się artykuł o brakujących lekach – tylko nigdy nie wymienia się jakich dokładnie…..
    Ja bym się bardziej zastanowił nad tym czy nasz GIF działa dla Polski czy dla koncernów. Ostatnio przeprowadził kontrole z pewnym producentem insulin i udostępnił mu jej wyniki. Oczywiście kontrola nie była ogólnopolska tylko po wybranych hurtowniach. Producent ma swoje hurtownie, które służą do pozyskiwania „funduszy” na inne cele….. i ich się nie kontroluje.
    Cały czas mówimy o procederze przestępczym – a firmy, które to robią działają całkowicie legalnie i płacą podatki.
    Zróbcie ustawę, w której hurtownia lub apteka będzie płacić do NFZ jakąś kwotę od leku , który sprzeda za granicę. Może okazać się, że składni zdrowotne będą niepotrzebne…

  30. A jak najprościej skręcić aferę, że brakuje leków w aptece?

    1. Znajdujemy kilka leków, których sprzedaż w Polsce to 3-5tyś/mc i są one przedmiotem eksportu – jeżeli mamy ok. 16 tyś aptek to znalezienie takiego leku w aptece w 90% wykaże jego brak.
    2. Leki specjalistyczne (insuliny, onkologia) są sprzedawane w dużych ilościach w aptekach sąsiadujących z przychodniami specjalistycznymi.

    Dala 1 i 2 nikt nie mówi, że lek można zamówić i będzie na drugi dzień. Apteka nie trzyma wszystkiego na stanie bo lek może się przeterminować, a do tego leki lodówkowe (np. insuliny) są bez prawa zwrotu do hurtowni. No i wtedy brakuje leków.

    Ciekawe, że parę lat temu kiedy insulin sprzedawało się znacznie więcej, ich nie brakowało. Działało to w ten sposób, że pacjenta brał receptę u specjalisty i u lekarza ogólnego i kupował ile można bo insulina była za 1grosz. Podatnika kosztowało to 80-100zł za szt.
    Widziałem zapasy insuliny na 10 lat (mimo, że terminy są zazwyczaj max 2lata) u pacjentów…….a później 70 opakowań pacjent odnosi do utylizacji.
    NFZ wziął się na szczęście za to i położył ciężar recept na lekarzu.

    Ciekawe, że wtedy insulin nie brakowało i jakoś nie wadziło to producentowi.

  31. Wymienię czynniki, które determinują takie działanie. Otóż chorego nie leczymy, bo jest to drogie. Będzie krócej żył (emeryt-rencista), państwo nie będzie płacić emerytur/rent. Minister Arłukowicz dąży do wyrównania niżu demograficznego w stosunku do starczych obywateli. Jeszcze parę lat i będziemy na plusie, a to że długość życia obywateli spadnie do czasów średniowiecza, to tylko statystyka. Biznes zawsze górą.
    pozdrawiam

  32. Śmiać się chce.
    Służba zdrowia to biznes jak każdy inny. Wbijcie to sobie do głowy i zacznijcie sami kombinować co robić, żeby do niego za często nie chodzić.
    Jeżeli coś się wszystkim należy to znaczy, że nikt tego normalną drogą nie dostanie. Ta prosta zasada jak się ją rozumie pozwala śmiać się z naiwniaków i roszczeniowców „się należy”, którzy wszędzie widzą złodziei i aferzystów

  33. Dla mnie sytuacja jest w pewnym stopniu jasna: ktoś tą interpretację zapisu ustawowego podpisał.
    Jesli ów ktoś w Ministerstwie (oksymoron) Zdrowia pracuje to w try miga powinien stracić robotę i w ślad za tym powinna ukazać nowa interpreatcja wyjhaśniająca, że 5% marża na leki obowiązuje bez względu czy leki są przedmiotem obrotu krajowego, eksportu czy reeksportu.
    Nowa interpretacja uchyla wcześniejszą tak jak w prawie lex posterior derogat legi priori . Jeśli ta zasada ma powszechne zastosowanie dla prawa dlaczego nie miałby mieć zastosowanie dla jego interpretacji ? Piszę to gdyż opisane przez p. Redaktora domniemywane trudności i problemy w zlikwidowaniu tej sytuacji to zwykła – kolokwialnie pisząc – ściema, moim subiektywnym zdaniem.
    Oczywiście, – jeśli proceder jest wynikiem „interpretacji” a nie wady regulacji ustawowej.
    Ps. A gdyby okazało się przypadkiem, że dokument zawierający tą interpretację „przypadkiem” zaginął to sprawa byłaby jeszcze prostsza: nie ma dokumentu – nie ma interpretacji a zatem obowiązuje to co w ustawie czyli marża 5% -owa na obrót lekami bez względu na…. względy.
    Simply and plainly.

  34. Za największe patologie w kraju wcale nie odpowiadają rządzący, ale największa partia opozycyjna. To cimnogrod pisowski jest winny korupcji, niedoborom lekow dla chorych, kolejkom do lekarzy, wyprzedazy majatku przemyslowego za bezcen, fatalnej edukacji i masowej emigracji mlodych. Oni kaczysci ponosza wine za nieszczescia jakie spadaja na ten biedny narod. A wy jeszcze na tych bandytow chcecie glosowac i krytykujecie Platforme co z ruin odbudowuje Polske?

  35. @Wacław1

    to jednak troche inny proceder anizeli w przypadku samochodow.
    Samochody sprzedawane w Polsce maja inne wyposazenie podstawowe i gdyby je zamowic np. w Niemczech bylyby drozsze.
    Leki od firmy farmaceutycznej na terenie UE musza byc takie same.
    I co najwazniejsze: koncerny przygotowuja dla kazdego kraju okreslona liczbe tych najdrozszych najbardziej poszukiwanych lekarstw i wiecej nie dostarcza.
    Faktem jest tez, ze w wielu przypadkach firmy farmaceutyczne ograniczaja lub calkowicie wycofuja z produkcji leki sprawdzone i stoswane od lat tylko po to aby je zastapic nowym preparatem z ta sama substancja czynna, ale w innym skladzie tabletki/ampulki. Nowa jest tez cena najczesciej 3, 4 krotnie wyzsza.
    Redaktor Zakowski sie slusznie denerwuje, ale media i rzad zrobia wszytsko, aby nie zaszkodzic PO.

  36. Idiotyczne sa argumenty, ze trzeba pozwalac hurtowniom sprzedawac zagranice, zeby nie zbankrutowaly. W ten sposób znikaja z rynku najpotrzebniejsze lekarstwa. Zreszta producenci zaczeli sprzedawac leki bezposrednio aptekom, ale skorumpowani aptekarze zaczeli (wbrew prawu) odsprzedawac leki hurtownikom.
    Jesli w Polsce leki musza byc tansze, to nalezy polozyc tame reeksportowi leków za pomoca cel lub zakazu. Nalezy zerwac z zabobonami neo-liberalizmu i kierowac sie wylacznie zdrowym rozsadkiem.

  37. Minister rolnictwa Marek Siwicki powiedział święte słowa/PR1 rozmowa dnia/-
    ziemi nie da się oszukać. Nie tylko ziemi, glebę miał na myśli, która służy do uprawy roślin – to dotyczy wielu innych rzeczy.

    Afera lekowa —- jest próbą, jak widać niezwykle skuteczną — oszukania ekonomii.
    Opisywanie problemu w szczegółach wymaga użycia wielu słów, nie stać mnie na to, a z drugiej strony i tak, tego nikt nie zrozumie, bo to jest zbyt proste, to musi każdy rozebrać we własnym rozumie, świadomości, czy w sumieniu. Rzeczy proste są zwykle najtrudniejszymi do zrozumienia dla człowieka, tak już z nami jest,
    na głupotę, kłamstwo, łgarstwo – lepiej „idziemy”, szybciej ją absorbujemy.

    Mnie było łatwiej zrozumieć aferę lekową, bo z jej przyczyny, głównie, straciłem
    działalność gospodarczą, która dawała mi komfort życia; ten materialny, ale również psychiczny.
    Jak „cóś” człowieka strzeli w pysk, takiego słownictwa teraz się używa w wyższych sferach – to nie ma wyjścia zadaje sobie pytanie o przyczyny swojego upadku,
    szuka ratunku, chce pomóc innym, ostrzec kogo się da.

    Próbą oszukania rozumu jest próba zlikwidowania reeksportu przez ministra Arłukowicza, komisje sejmowe. Proponuje się zmianę ustawy farmaceutycznej, które z grubsza polegają na wprowadzeniu biurokratycznego aparatu kontroli,
    aparatu niezwykle rozbudowanego, kosztownego — z góry można powiedzieć, że nie skutecznego – pomysł nie spowoduje ani za grosz zmniejszenia skali procederu.
    Zmiany zostały tak pomyślane, z całą premedytacją, żeby się nic nie zmieniło, dla interesu – są kolokwialnie mówiąc; młóceniem słomy.

    Publika to przyjęła, nikt nie zauważył blagierstwa, ułudy — dotyczy to głównie dziennikarzy,posłów, polityków, korporacji zawodowych……z lenistwa umysłowego, kalectwa ludzkiego w temacie: myślenia.

    Na reeksport jest prosty sposób: ustawa z jednym artykułem
    – zakazuje się reeksportu.
    Można dodać jeszcze definicję reeksportu, numer odpowiedniego artykułu
    z Kodeksu Karnego, ewentualnie.
    Do tego nie dojdzie, to jest niemożliwe, ze względu na prostotę,która pozbawi ludzi korzyści – jakie daje zwykle ludziom kłamstwo.

  38. To są, Panie Redaktorze, elementy polskiego, bandyckiego państwa! Przeżartego korupcją, układami. Platforma bogu ducha winna? Przecież to ta partia rządzi! Gdy się sprawuje władzę, w domu, zakładzie pracy, kraju, powinno się widzieć co się w nim dzieje. I reagować. Koleżanka ma dług o którym nie wiedziała. I egzekucję komorniczą. Jest ubogą osobą. Komornik zajął rentę jej dziecka po ojcu, chociaż nie miał do tego prawa.
    Bank który prowadzi konto, wystąpił o odblokowanie konta, ale spotkał się z odmową. Bank też twierdzi, że komornik złamał prawo. Jest on przedstawicielem wymiaru sprawiedliwości działa ostatecznie przy sądzie. Bandyckie zachowania mogą być tylko przy bandyckiej sprawiedliwości prawnej. Sądy to podobno jeden z filarów państwa. Zgniły filar podobnie jak zgniłe państwo. Sprawa koleżanki to jedna z kilkunastu tysięcy działań komorniczych łamiących prawo rocznie. Dla poważnie chorej kobiety utrata 520 zł renty dziecka to dramat. Włoska mafia pomagała ubogim. Polscy komornicy nie zasługują nawet na nazwanie ich mafią. Zaczynam coraz bardziej poważać PRL, jako państwo prawa. Osoba skrzywdzona szukała pomocy w lokalnej PZPR. Znam dziesiątki przykładów, gdy były brane w obronę. Obecnie biedny i bezradny jest pozostawiony sam sobie. To cywilizacja państw kolonialnych XIX w. I mają w d. wolności, demokracje dla uprzywilejowanych ! Co do leków: sam odczuwam brak w aptekach pewnych insulin. Również w hurtowniach. Zjawisko nasila się od pewnego czasu. Bez insuliny padam, szpital, lekarz ma limit wypisywania leku bo mogę przedawkować, sprzedać (?) Cóż nie jestem hurtownikiem. Nie mam się czym dzielić z tymi co decydują…

  39. @bling.bling zwraca uwagę na istotny fakt pomijany w dyskusji. Reeksport jest opłacalny, gdyż zagranicznym hurtowniom taniej jest kupować leki w polskich małych aptekach(!) niż u własnych producentów. Czyli: koncerny regulują ceny w poszczególnych krajach, co jest naraz monopolem lokalnym i dyskryminacją cen. Obie praktyki są sprzeczne z krajowym i unijnym prawem.

    Jeśli więc polskie Ministerstwo Zdrowia jest winne, to tylko tego, że leki w polskich aptekach są tak tanie, że zachodnim hurtownikom opłaca się je kupować i wozić setki kilometrów bardziej, niz kupować w nieodległej fabryce.

    Tak trzymać – odpowiednie zarządzanie listą leków refundowanych i promocja konkurencyjności na rynku leków generycznych (jak insulina) powinno doprowadzić do dalszego spadku cen.

  40. Nie było żadnej afery hazardowej ani dopalaczowej. Jedno i drugie to wymysł dziennikarzy, czego skutkiem są absurdalne zakazy i rozrost czarnego rynku.

  41. Teraz wolno.
    Że przekręty na lekach,że idiotyzm interesowny w inwestycjach w uzbrojenie bezbronne,że opłaty obszarowe ,w setki milionów,
    spowodowały kilkukrotny wzrost obszaru uprawy przy jednoczesnym kilkukrotnym spadku plonów..to medialne fajerwerki z dni ostatnich..
    To wygląda na nóż w zdrowy kręgosłup PO.
    Wróble cwierkały o tym od dawna ale wróble to nie Agora.
    Dopóki Agora nie oznajmi dopóty sprawy nie ma.
    Ja bym prosił by się wstrzymac z fajerwerkami i pamiętac o zdrowym kręgosłupie PO.
    A co będzie jak kręgosłup rządzący Agora wymieni ?
    Pewnie dla Agory to małe piwo ale ja się już przyzwyczaiłem do przekrętów i idiotyzmów PO .Nie bardzo też wierzę że przekręty i idiotyzmy „nowych” będą istotnie różne od przekrętów i idiotyzmów PO .Jednak „sos” smoleński i „czystośc moralna” mogą nas dobic.

  42. Och, kapitalizm i już. Dawno mówiełem, że przyjdzie czas, kiedy bioednych Polakow leczyć się nie będzie oplacało i po cichu wrócimy do średniowiecza, znachorów, ziół i homeopatii. I to się dzieje teraz. Ludzie nie mają wartości, są za darmo. Jak można zarobić odmawiając choremu leku – niech Matka Tfu Teresa będzie tego najlepszym przykładem.

  43. Redaktor Jacek Żakowski opisał aferą lekową, albo jak inni to nazywają reeksport,
    wcześniej nazywało się to pomysłowe zjawisko ekonomiczne; importem
    równoległym – w taki sposób, na jaki Go było stać, to znaczy pobieżnie,
    nonszalancko, bez nawet dostatecznego zebrania materiału źródłowego.
    Niestety! Cholera jasna.

    Redaktor, niestety nie zna „Filozofii żywieniowej Jana Kwaśniewskiego”, wielu
    ludzi jej nie zna, ze stratą dla siebie.
    Dlaczego? Bo bez jej znajomości nie można roztrząsać racjonalnie żadnego ludzkiego problemu, rzeczy. Może się to zdolność do racjonalności wydarzyć,
    ale tylko przez przypadek.

    Czego dotyczy filozofia żywieniowa Jana Kwaśniewskiego? Odpowiada na pytanie:
    – co trzeba zrobić , żeby posiadać zdrową, optymalną czynność umysłu, do myślenia, osądu rzeczy , czyli posiadania rozumu, posiadania zdrowia; tego fizycznego i psychicznego.
    Dr Jan Kwaśniewski jest polskim lekarzem medycyny, rocznik 1936, lekarzem wojskowym – przez przypadek zajął się dietetyką, zrobił to w sposób naukowy,
    śmiało mogę orzec, że jako jedyny na globie ziemskim — stał się odkrywcą na miarę Kopernika, Newtona, Einsteina — niech mi ktoś udowodni, że jest inaczej.
    Dr Jan Kwaśniewski – odkrył w przyrodzie, tej jej części dotyczącej żywienia
    człowieka; istotne prawa, zależności,powiedział, że w naszym ludzkim żywieniu istnieją proporcje, między podstawowymi składnikami pokarmowymi.
    Powiedział istotną rzecz: – co trzeba zrobić, żeby, współczesnego człowieka
    z patologiczną czynnością umysłu, przekształcić na człowieka ze zdrową czynnością umysłu, na człowieka zdrowego fizycznie: bez kalek, raka, demencji, zawałów,wylewów, miażdżycy i innych patologii, również w życiu politycznym , społecznym, w kulturze, edukacji, nauce……..
    Czyli tak , jak to powinno być, jak to już kiedyś było, w raju. Raj się skończył
    – z powodu bezrozumnej działalności człowieka, może z powodu wielkiej katastrofy, która miała miejsce na Ziemi około 10000 lat temu. Od tego czasu
    podobno rozumny człowiek – upada, ze swoją rozumnością, lekceważąc, to co dla niego jest najważniejsze, to co go ukształtowało – żywienie.

    Przykładem tej naszej patologicznej czynności umysłu jest rzecz, która dotyczy chorego zjawiska ekonomicznego, jakim jest AFERA LEKOWA – nie możemy się dogadać , dojść do prawdy, poznać jej istoty – ciemności kryją tę nasząą dyskusję.
    Niestety. Cholera jasna.

  44. Już po napisaniu tekstu o bezrozumności, wszedłem na stronę
    internetową dr Jana Kwaśniewskiego,
    i znalazłem tam dowód na bezrozumność nas Polaków w stosunki do Niemców
    — w temacie polityki mieszkaniowej. W Polsce, nie potrzeba tego dowodzić
    — jest w tym temacie po prostu głupio, beznadziejnie głupio.
    Dlaczego? Bo jesteśmy głupsi od Niemców.
    Niestety . Cholera jasna.
    ————————————————————————————
    Komu mieszkanko, znaczy wohnung?
    http://natemat.pl/139825,pracuj-w-polsce-mieszkaj-w-niemczech-jest-duzo-taniej-przekonuje-polak-ktory-sprzedaje-niemieckie-mieszkania
    ————————————————————————————

    Twój komentarz czeka na moderację.

    Dodaj komentarz

  45. Jeśli zmiana interpretacji przepisów podatkowych może doprowadzić do bankructwa przedsiębiorców, wszystko jedno ‚szemranych’ czy nie, to problemem jest działanie prawa podatkowego wstecz, a nie działalność ‚szemranych’ przedsiębiorców. Najbardziej ‚szemrany’ biznesmen nie powinien być karany za działalność zgodną z obecnie obowiązującymi interpretacjami. Chyba że przekupił organy władzy państwowej, ale to z zupełnie innego powodu.