Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego

11.03.2015
środa

Belfer z Loch Ness

11 marca 2015, środa,

Jeśli Państwo chcecie wiedzieć, co rząd planuje na tygodnie bezpośrednio poprzedzające wybory parlamentarne, to chyba już mam odpowiedź. Otóż rząd, a konkretnie minister Kluzik-Rostkowska, na wrzesień i październik planuje wielki i społecznie dotkliwy strajk, a konkretnie strajk nauczycieli.

Przygotowania już się rozpoczęły. Bo nauczyciele to ludzie z natury spokojni, umiarkowani i odpowiedzialni, więc niełatwo ich wkurzyć i skłonić do strajkowania. Marudzą, skarżą się i dąsają, ale nie palą opon, nie rzucają w policjantów płytami chodnikowymi i bardzo niechętnie zostawiają dzieci bez opieki. Trzeba się naprawdę dobrze nawytężać, żeby poruszyć ociężałe ciało pedagogiczne na tyle, by się wściekło i zastrajkowało.

Rząd zdaje się jednak mieć w tej sprawie dalekosiężny plan i już przystępuje do jego realizacji rękoma – twardej jak Zbigniew Ziobro i Bartosz Arłukowicz – minister Kluzik-Rostkowskiej. Na początek pani minister pokazała szefom ZNP, gdzie ich miejsce. Zamiast niej na poniedziałkowe spotkanie przyszli niskiej rangi urzędnicy. To nie był przypadek. Jak się chce kogoś rozjuszyć, najlepiej pokazać, że ma się go w nosie. Dlatego przed wejściem na corridę byk musi odstać swoje w boksie. Stoi tam, słuchając łomotów i wrzasków, aż zacznie puszczać parę nosem. A jak to nie wystarcza, można go jeszcze podźgać szpadą przez kratę.

Minister Kluzik-Rostkowska od kilku miesięcy lubi czasem dźgnąć nauczycieli. Na przykład publikując apel do rodziców, żeby w okresie świątecznym kontrolowali nauczycielskie lenistwo. Gdyby ciało pedagogiczne składało się z górników albo kolejarzy i gdyby dzisiejsi Polacy mieli tego godnościowego ducha co w 1981 r., to już przed świętami mielibyśmy strajk w szkołach. Ale w szkołach, w ZNP i w nauczycielskiej „Solidarności” od lat panuje duch byczka Fernando, więc skończyło się na grymasach. Pani minister musiała być rozczarowana. Teraz idzie dalej.

„Jeśli ZNP chce rozmawiać o podwyżkach, musi wziąć odpowiedzialność za rozpoczęcie prac nad zmianą Karty [Nauczyciela]” – oświadczyła Joanna Kluzik-Rostkowska, bo „dodatkowych pieniędzy” na oświatę nie będzie. „System oświaty w ostatnich latach został mocno dofinansowany. W ciągu dziesięciu lat jego budżet zwiększył się z 25 do 40 mld zł. W tym czasie liczba uczniów spadła o 23 proc., czyli o ponad milion, a liczba nauczycieli o 11 proc. Mamy więc znacząco mniej uczniów i znacząco więcej pieniędzy”.

Gdyby nauczyciele byli analfabetami, toby te argumenty kupili. Ale minister edukacji zapewne się domyśla, że nauczyciele w zdecydowanej większości umieją czytać i liczyć. Więc pewnie też zakłada, że szybko zweryfikują jej słowa i się wściekną.

Nauczyciele wiedzą i czują w portfelach, że przez dziesięć lat, o których Pani Minister mówi, inflacja w Polsce wyniosła ok. 33 proc. Szybko więc policzą, że dzisiejsze 40 mld to nieco ponad 26 mld zł z 2004 r. Trudno zatem mówić, że oświata została dofinansowana, a tym bardziej „mocno dofinansowana”. Minister nie jest głupsza od gimnazjalisty i umie sama taki rachunek wykonać, więc zapewne wie, że realnie państwo wydaje na szkoły tyle samo, co dekadę wcześniej. Twierdząc, że wydatki oświatowe wzrosły, zapewne świadomie wprowadza słuchaczy w błąd. A przy tym pomija fakt, że przez te dziesięć lat PKB i płace wzrosły o połowę. To znaczy, że udział wydatków oświatowych w PKB istotnie zmalał. Właśnie dlatego klasy wciąż są przepełnione, szkoły zrujnowane i zamykane, a nauczyciele – mimo nominalnych podwyżek – czują się zbyt słabo opłacani

Nawet jeżeli jest o jedną piątą mniej uczniów, to wydatki na jednego ucznia w stosunku do PKB i płac są mniejsze. Te proporcje nie są bez znaczenia. Podwyższenie VAT, szybszy od inflacji wzrost cen żywności, zamrożenie kwoty wolnej w PIT i rosnące współpłacenie za usługi publiczne (zwłaszcza w ochronie zdrowia) sprawiają, że koszty utrzymania osób mało zarabiających, do których należą nauczyciele, rosły szybciej niż reszty społeczeństwa.

W ciągu tej dekady nauczyciele dostali wprawdzie podwyżki (początkujący ok. 70 proc., najbardziej doświadczeni – ok. 50 proc.), ale z trudem wyrównały one wzrost kosztów życia i płac w innych branżach. Czyli nauczycielska nędza jest z grubsza taka sama, jak na progu naszego „złotego wieku”, który zawdzięczamy przystąpieniu do Unii. I niemal taka sama, jak wtedy, kiedy premier Tusk hucznie ogłosił, że „zrobi wszystko, by płace nauczycieli były wyższe”.

Większość nauczycieli umie to samodzielnie policzyć, więc bez trudu rozumie, że minister zwyczajnie gra sobie z nimi w dudki, używając argumentów obrażających inteligencję wykształconego człowieka. Im częściej i głośniej Pani Minister będzie na użytek niezainteresowanej gawiedzi powtarzała fałszywe argumenty, tym silniejsze będzie poczucie nauczycielskiej krzywdy i większa będzie szansa, że jesienią w szkołach wybuchnie bunt. Rząd – podobnie jak podczas strajku lekarzy i górników – będzie zaś wtedy powtarzał, że za dolegliwym dla milionów rodziców strajkiem nauczycieli stoi PiS lub inne siły ciemności i że trzeba bronić Polski przed podpalaczami. W ten sposób koalicja będzie mobilizowała elektorat nie-PiS-u do udziału w wyborach. Po wyborach zaś elektorat PO będzie miał jeszcze więcej zrozumienia dla realizowanej przez minister Kluzik-Rostkowską strategii prekaryzwowania zawodu nauczycielskiego, czemu ma służyć zniesienie Karty Nauczyciela.

Politycznie jest to nawet dość sprytne. Choć może za nadto czytelne i w duchu pisowskie. Ale to nie powinno dziwić, zważywszy że minister oświaty i główny strateg wyborczy rządu są dość świeżymi migrantami z PiS. Ani minister Kluzik-Rostkowska, ani minister Michał Kamiński nie zrobili przecież politycznej kariery, broniąc praw pracowniczych i obywatelskich ani cywilizując i europeizując polską politykę. Zrobili ją w PiS – i wszystko jasne.

Pisowski duch rozprawiania się z kolejnymi środowiskami, dezawuowania ich, izolowania z ogółu społeczeństwa i podporządkowywania władzy, nie odszedł wraz z rządem Kaczyńskiego. Dotyka każdej grupy, która broni europejskich wartości w relacjach społecznych i pracowniczych. Górnicy i lekarze już swoje w tej kampanii zebrali. Teraz kolej na nauczycieli, którzy są – obok urzędników – najsłabszą politycznie grupą budżetówki. Ofiarą jesiennej kampanii będą nauczyciele, którzy po wakacjach mają się wyłonić jako potwór z Loch Ness, by wraz ze swoimi oczekiwaniami jeszcze raz utonąć w odmętach wyborczych emocji. Jeśli min. Kluzik-Rostkowskiej się uda, może to być na wiele lat koniec marzeń o dobrej, wychowującej dobrych obywateli szkole, której podstawą jest dobry nauczyciel.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 48

Dodaj komentarz »
  1. Strajk na jesieni to tak jakby górnicy strajkowali latem. Jeżeli ta grupa zawodowa chce osiągnąć swoje zamiary to strajk musi być w okresie matur. Pytanie czy etyka zawodowa im na to pozwoli. Jak znam to środowisko, otumanione przez kler, to oni nigdy na takie radykalne rozwiązania nie pójdą. Tradycyjnie wywieszą flagi na znak protestu i będą pracować. Pani Ministrant doskonale o tym wie i dlatego gra z nauczycielami w konkula. Pan Broniarz też ma to gdzieś. Apeluję więc do nauczycieli, skończcie z tymi śmiesznymi zasadami bo przez takie zachowania nic nie zdobędziecie,dalej będziecie narzekać i pracować dalej. Bierzcie przykład z lekarzy, górników, rolników i polityków. Popatrzcie na ich drogie zegarki i mieszkania nie wpisane do oświadczeń. Wg tych politykierów popełnili tylko błędy techniczne jednak moim zdaniem to zwykli złodziej. Pewien polityk nazwał też swoich kolegów

  2. Dziwne ,ze Jasnie Pan Michal,wielbiciel Pinocheta i faszyzmu, nie dolaczyl jeszcze do Batalionu Azov by bronic interesow kijowskich puczystow.
    Moze PO wypelni nauczycielami nowo wybudowane stadiony ( jak za czasow Pinocheta ), zeby troche skruszeli ?
    W Niemczech zawod nauczyciela jest bardzo powazany. Dobiera sie ludzi z najlepszymi kwalifikacjami i placi sie im bardzo dobrze.Dzieki temu przemysl i kultura staja na bardzo wysokim poziomie.
    POPiS ma podobne podejscie do polskiego szkolnictwa , co administracja pierwszej polowy lat czterdziestych.

  3. Korekta do mojego niedokończonego wpisu.
    Ostatnie zdanie ma być :Pewien polityk nazwał też zachowania swoich kolegów prostytucją polityczną. Więc jeszcze raz popatrzcie na zachowania posłów i ministrów. Oni dla zaspokojenia swoich potrzeb są w stanie zmieniać poglądy niczym rękawiczki,zaś swoim pracownikom wmawiają jacy to mają być uczciwi i wspaniałomyślni. Belfry zapomnijcie o etyce i strajkujcie wtedy kiedy możecie naprawdę coś wywalczyć!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panią min.Kluzik-Rostkowską można już łajać? A co z pozostałymi? Szkodników w strefach ministerialnych i sejmowych jest jednak dużo więcej. Przykro patrzeć na samozadowolenie tego towarzystwa.

  6. Nie będzie żadnego strajku… tak, jak nie było, gdy jednym ruchem, przy ogólnym „poparciu społecznym” dołożono nauczycielom płci męskiej 12 lat pracy do emerytury (66-letni mężczyzna nauczyciel… to ci dopiero!). To wyjątkowo zastraszona grupa zawodowa. A ostatnio nagłaśniane przypadki nauczycieli idiotów i psychopatów to robienie atmosfery przed likwidacją karty. Niebawem będzie 40 godzin siedzenia w szkole tygodniowo i miesiąc wakacji + 1800 złotych pensji. I cieszyć się, że macie pracę!

  7. Pomijając ostatni paragraf (znowu wina PiS) po raz pierwszy tak bardzo zgadzam się z autorem. Może by tak droga Ministra zapoznała się z tym artykułem dogłębnie? Tak ślicznie wyraża różne emocje na facebooku, a to się oburza, a to się zachwyca, a to się samozachwyca. A w szkołach w związku z tzw darmowymi podręcznikami dla klas 4 szk.podst. i 1 gimnazjum bałagan- wątpliwości, kombinowanie jak się zmiescić w kwotach, a droga ministra cieszy się jak nagi w pokrzywach, że dołożyła „leniwym nauczycielom”.

  8. Żakowski, jesteś genialny. Z twojego opisu wynika, że rządzi PO-PSL i że to ta koalicja zawiniła w określonej sytuacji. Ale ty winę umiejętnie przerzuciłeś na pisiaków. Ciekawe, czemu z powodu win Arłukowicza nie oskarżasz SLD?

    Majstersztyk propagandy prorządowej. U Żakowskiego powinni terminować młodzi publicyści.

  9. Chciałbym panu redaktorowi przypomnieć, że min. Kluzik-Rostkowska nie jest ministrem w rządzie PiS, lecz w rządzie PO-PSL. Mówienie, że robi coś „w duchu PiS” jest dziennikarskim nadużyciem, nieuczciwością, wręcz pomówieniem. Za Kluzik-Rostkowską ponosi odpowiedzialność PO i tylko PO, zaś pan zostanie zapamiętany jako wyjątkowo nieobiektywny i przez to niewiarygodny publicysta.

  10. @Gospodarz
    Plan Pani Kluzik jest przebieglejszy, choć i tak nie wypali, a straty polityczne rządu na miesiąc-dwa przed wyborami będą gigantyczne. Otóż we wrześniu do szkół podstawowych trafi kolejne pół rocznika 6-latków wepchnięte tam kolanem, bo rezerwy lokalowe szkół (to nie tylko lekcje, ale i świetlice oraz stołowki, do których prawie wszystkie 6-latki chodzą!) całkowicie, szczególnie w „młodych” dzielnicach wielkich miast wyczerpało już przyjęte w tym roku szkolnym pierwsze pół dodatkowego(!)rocznika .To oznacza nieprawdopodobne pogorszenie warunków większości wszystkich uczniów podstawówek, nie tylko pierwszoklasistów. A to około 3 milionów uczniów (czyli kilkanaście milionów stojących za nimi rodziców i dziadków(na jednego ucznia SP przypada 5-6 dorosłych emocjonalnie z nim związanych!) Pani Kluzik sobie wymyśliła przykryć skutki własnej nieudolności, lenistwa i niekompetencji właśnie strajkiem nauczycieli i na nich skierować niezadowolenie … 😉

  11. To radzę udostępnić ten artykuł Pana koleżankom Solskiej i Paradowskiej żeby miały czas na przygotowanie płomiennych tyrad przeciw nieuzasadnionym przywilejom tych wrednych belfrów jak to było z górnikami i – ostatnio – z tymi wrednymi chłopami, którzy śmieli posiadać w miarę nowoczesne narzędzia pracy a nie rzucać się na Warsiawkę z cepami i motykami. Panie dziennikarki zwymiotowały moralnie na ten widok.
    Bo front komentujących obrońców kochanej władzy rozdającej cukierki przed wredną częścią społeczeństwa, która nie chce na kolana, już się formuje. Tak wnikliwych, że nawet dostrzegają nieistniejące różnice między PiS i PO.

  12. Coś mi się nie zgadza: molestowanej dziewczynie Dulska zaoferowała krowę, a nie kwotę do wysokości 6-krotności jej miesięcznego wynagrodzenia.

    Natomiast p. Żakowskiemu gratuluję wczorajszej doskonałej obrony Dulskiej. Uwaga maturzyści, uczyć się u mistrza, w maju może się przyda podczas pisania eseistycznej rozprawki.

  13. Panie Żakowski, pan głupi też nie jest, ale 40 mld dziś, to przy 30% inflacji ponad 30 mld w 2004 roku. Czyli jednak wydatki wzrosły o jakieś 20%. Czyli w sumie na nauczyciela 36% więcej.

    Żeby wytłumaczyć panu ów błąd. Co, gdyby inflacja wynosiła 100% dzisiejsze 40 mld, to byłyby ówczesne 0?! czy może jednak 20.

  14. @Paweł Lenartowicz.
    A czy Pan Żakowski liczy inflację w górę czy w dół? Bo już dzieci w przedszkolu wiedzą, że VAT +23% do 100 to 123 (w górę) a -23% ze 123 to 123-28,29 = 94,71 (w dół) a nie 100.
    Żakowski pisze też o 33% a nie 30%. Więc po co te pouczenia mądrali.

  15. Zwracam uwagę, że prowokowani i znieważani przez cwaną,wielopartyjną a niekompetentną Kluzik mogą, akurat jesienią 2015 odreagować to inaczej. Jest ich pół miliona, z rodzinami ponad milion wyborców!!! Znacznie bardziej świadomych i wykształconych od większości. Wystarczy, że „zlekceważą” wskazania Broniarza, uzależnionego od(swoich) unijnych grantów i innych fuch :-(W większości głosowali na PO, ale nie muszą – sama ich frekwencja, nie mówiąc o udziale przeciw PO-PSL , może zaważyć na wynikach wyborów. PO gratulujemy ministrów … 😉

  16. @NIX
    Przepraszam, nie wiem czym jest liczenie w górę czy w dół…

    Ale posługując się danymi Banku Światowego, to inflacja w Polsce wyniosła 23% w ostatnich 100 latach. Znaczy to tyle, że jeżeli coś w 2015 roku kosztowało 100, to dziś kosztuje 123…
    Czyli 25 mld w roku 2015 to dziś 30 mld. Więc realny wzrost wydatków to 33% od roku 2005. Przy zmniejszającej się liczbie nauczycieli to REALNY wzrost o prawie 50% wydatków na oświatę w przeliczeniu na nauczyciela. REALNY czyli znowu skorygowany o inflację wzrost PKB wyniósł 35%.
    Wnioski z tego płyną takie, że wydatki na oświatę są w miarę stałe względem PKB, spada ilość nauczycieli, więc rosną wydatki na oświatę na nauczyciela.

    Dla potwierdzenia, dane banku światowego, do roku 2010 niestety tylko.

    https://www.google.pl/publicdata/explore?ds=d5bncppjof8f9_#!ctype=l&strail=false&bcs=d&nselm=h&met_y=se_xpd_totl_gd_zs&scale_y=lin&ind_y=false&rdim=region&idim=country:POL&ifdim=region&tstart=1110495600000&tend=1268262000000&hl=pl&dl=pl&ind=false

    Najpierw powinno się myśleć, potem pisać.

  17. Głosowałem na PO dwa razy i dopiero teraz tej pani udało się spowodować że w tych wyborach juz tego nie zrobię. Jej łajdackie szczucie na nauczycieli i podjudzanie gawiedzi ostatecznie mnie przekonało.

    I tylko pozostaje zgrzytanie zębami, że lewica w Polsce w sumie nie istnieje.

  18. @nexus
    mam tak samo, pani ministra powinna premię od PiS-u dostać

  19. Gospodarzu! Nie można w tym przypadku rozpatrywać dwóch absolutnie rozbieżnych problemów na jednej płaszczyźnie. Czym innym jest bowiem dobre wychowanie i szacunek dla partnera, którego niestety Pani Minister zabrakło, a czym innym wartość merytoryczna sporu. Karta Nauczyciela jest podobnie zresztą jak deputat węglowy dla kolejarzy, a dla innych przedszkola, wczasy, szpitale i inne resortowe gospodarstwa pomocnicze, kompletnym anachronizmem. I Pan, i ja i całe społeczeństwo musimy się składać dla nauczycieli na roczne urlopy dla poratowania zdrowia przysługujące po 7 latach pracy, na 18 godzinny tydzień pracy, na długie wakacje i na w gruncie rzeczy całkiem nie najgorsze wynagrodzenia. Raport GUS za zeszły rok pokazywał, że wynagrodzenia w budżetówce są mniej więcej 800 zł wyższe od wynagrodzeń w strefie prywatnej, a najwyżej płatną godziną pracy jest godzina pracy nauczyciela. W szkolnictwie przeważają nauczyciele mianowani, a ich wynagrodzenie brutto oscyluje w okolicach 5000 zł lub je przekracza, w przepadkach np nauczycieli wiejskich lub z małych miasteczek. Ostatni raport NIK był niestety druzgocący dla jakości pracy nauczycieli. I co! I uważa Pan, że w tej sytuacji wszyscy jak leci mają mieć więcej? Uważam, że byłoby to skandaliczne. Wynagrodzenia powinny być ewidentnie lepsze dla najlepszych, dla pracujących z uczniami, osiągającymi sukcesy olimpijskie, konkursowe egzaminacyjne, ale nie dla wszystkich „bo im się należy”. Byłoby to niezwykle demoralizujące i krzywdzące dla innych zawodów, czy przedsiębiorców, którzy pracują nieporównywalnie dłużej, ryzykują więcej i odpowiadają bardziej, a zarabiają i wypoczywają mniej niż pedagodzy.

  20. moja babcia i mama byly nauczycielkami a tata lekarzem. Te grupy zawodowe zawsze mialy pod gorke, jedni mieli dorobic korepetycjami a drudzy lapowkami. Tak bylo od zaraz po wojnie, tak liczy wladza i teraz.
    Nie wiem czemu Autor tak goraco broni nauczycieli a nie innych, rowniez molestowanych, niedowartosciowanych, gnebionych grup zawodowych ale to nie moj problem. Dzieci jest rzeczywiscie coraz mniej a za chwile w ogole ich nie bedzie ( vide artykul w „Polityce” 80% spoleczenstwa mysli o emigracji ).
    Nauczyciele stanowia sol, oni maja uczyc postaw, rowniez obywatelskich. Konia z rzedem za takiego nauczyciela.

  21. Jak kogoś razi termin „pisowski duch”, może sobie podstawić „wschodnią kulturę polityczną”, bo o to w istocie idzie. O sprawowanie władzy metodą „dziel i rządź”, wtłaczanie obywatela w rolę poddanego sojuszu państwowo-kościelnego, pozorność praw jednostki, itd. Wschód walczy w nas z Zachodem, wschodniego myślenia pełno we wszystkich partiach,
    ale jednak w PiS najwięcej.

  22. Pani Kluzik robi fatalne wrażenie na widzach telewizji TVP. Jeżeli takie samowo wrażenie pozostawia po spotkaniach z polskimi nauczycielami, to należy ją czym prędzej zwolnić . Całkowity brak argumentów w dyskusji samej z sobą.
    Szkoła to nie jest dom publiczny pod czerwoną latarnią , ale miejsce gdzie utrwalają się zwyczaje powielane przez całe dorosłe życie.

  23. @delfin
    Uczniowie to nie są klocki lego, takie same jeden w jeden, z których ktoś bardziej uzdolniony/ zaangażowany… (wstaw właściwe) złoży lepszy czy gorszy produkt, porównywalny już na początku. Tu każde dziecko jest inne i niektórzy nauczyciele NIGDY nie doczekają się oplimpijczyków ani wyniki egzaminów nie będą imponujące. Taki materiał na wejściu. Co więcej- praca ich jest cięższa, niż nauczycieli, pracujących z dziećmi z domów, które wspierają ich ambicje i tworzą odpowiednią atmosferę intelektualną. Chciałbyś więc takich nauczycieli karać obniżeniem pensji? A ostatni raport NIK był przede wszystkim druzgocący dla CKE, nie dla nauczycieli pracujących w szkołach.

  24. @delfin
    Nic nie stoi na przeszkodzie abyś załatwił dla swoich dzieci ( jeśli masz i są w tym wieku ) zwolnienie z obowiązku szkolnego i uczył jej sam lub zatrudnił nauczycieli.
    Belferzyca ma absolutnie rację – w szkołach powszechnych „materiał na wejściu” jest różny.
    Szkoły muszą przyjąć dzieci z rejonu wszystkie , „jak leci”, wśród tych spoza rejonu, jeśli maja miejsce mogą przebierać. Ta sama szkoła , ci sami nauczyciele a wyniki ( średnia ocen ) pomiędzy poszczególnymi rocznikami mogą się różnic nawet o jeden stopień.
    Praca z dziećmi zdolnymi to sama przyjemność, najcięższa to z tymi ” kiepsko kapującymi”.
    Pytałem przyjaciela, dyrektora zespołu szkół – „nie możesz wprowadzić podziałów – do jednej klasy zdolniejszych i realizować z nimi ambitniejszy program a do drugiej tych mniej zdolnych i dla nich mniej ambitny program ? ”
    Odpowiedział mi – ” chłopie – na początek to by mnie sami rodzice zadziobali a o kuratorium nie wspomnę!”
    No i mamy równanie w dół – nauczycielowi poświęcającemu więcej czasu na pracę z mniej zdolnymi brakuje już go dla bardziej zdolnych z system tego nie promuje. Sa dodatkowe „godziny” i środki na indywidualną pracę z opóźnionymi ale nie ma ich na prace z tymi zdolnymi i wybitnymi.
    Jest to właśnie przykład gdzie stosowanie zasady równości jest destrukcyjne, sprzyja regresowi a nie postępowi.

  25. @belfrzyca
    Różni nauczyciele pracują w różnych warunkach, ale można porównywać (najlepszą ocenę uzyskuje się przez porównanie!)nauczycieli pracujących w podobnych warunkach, przede wszystkim z podobną młodzieżą. W Polsce jest około setki szkół ponadgimnazjalnych mających najlepszą (w sensie dotychczasowych osiągnięć) młodzież, ale ich wyniki (również wewnątrz szkoły – pomiędzy nauczycielami!) są niesłychanie zróżnicowane. No to nagradzanie najlepszych szkół i nauczycieli z tej setki jest jak najbardziej wskazane. Podobnie szkoły z „dolnych rejonów tabeli rekrutacyjnej” – też je można porównywać i to będzie sprawiedliwe jak najbardziej. Totalna urawniłowka, której bronisz, to nie jest dobry pomysł!!!

  26. A może autor, tak wrażliwy na pensje i ciężką dolę nauczycieli, pochyliłby się nad dolą pracowników Sanepidów i ogólnie sfery budżetowej, którzy mają zamrożone od kilku lat wynagrodzenia. Pisanie o biedzie nauczycieli, których to rządy PO hołubią podwyżkami jest jątrzeniem reszty sfery budżetowej.

  27. @krzych40

    Pana komentarz odzwierciedla powszechna mentalnosc wedlug ktorej sprawiedliwosc oznacza „jezeli ja mam zle to inni tez powinni miec zle”.

    Warto wyjsc poza emocje i zastanowic sie nad tym do czego to na dluzsza mete prowadzi. Prowadzi to do spoleczenstwa w ktorym nadrzednym priorytetem jest maksymalizacja liczby ludzi nieszczesliwych.

  28. Pochwale „Polityke” za staniecie po stronie nauczycieli. Niestety „Wyborcza” tak jakos ma, ze zawsze gdy politycy probuja cos zabrac nauczycielom, to wtedy „Wyborcza” dziwnym zbiegiem okolicznosci publikuje artykuly o tym jak to nauczycie sa uprzywilejowani i ogolnie maja za dobrze.

    Nauczyciele wbrew pozorom sa w niezlej pozycji negocjacyjnej, bo trudno jest szybko znalezc odpowiednia liczbe lamistrajkow. Ale nauczyciele chyba sami sobie z tego nie zdaja sprawy. Poza tym wiekszosc nauczycieli to kobiety. Jak powiedziala pewna moja znajoma biznesmenka: „w mojej firmie zatrudniam tylko kobiety bo za takie marne pieniadze jakie ja place tylko kobiety sa sklonne pracowac.”

  29. @krzych40
    Wydaje mi się, że czytasz co drugie zdanie. Czyż autor nie napisał czasem, że nauczycielom także zamorożono pensje?
    @kaesjot
    A jak porównac anglistę z nauczycielem wf, bądź muzyki. Matematyka uczącego mało zdolne dzieci, które jednak mają uzdolnienia sportowe (łatwiej znaleźć takich 5 w klasie niż jednego super matematyka)? z kim porównać historyka czy chemika, jeśli w danej szkole jest tylko jeden. Klasy też różnią się między sobą, itd, itp.

  30. @belfrzyca
    Już kiedyś pisałem, że moje osobiste dziecko – multiolimpijczyk – nie otrzymało ze szkoły żadnego wsparcia, ale za niego, nagrodę, jego nauczyciele jak najbardziej. Wkurza mnie to! On był akurat „wyjątkowo dobrym klockiem lego”, którego „ciało” za bardzo nie chciało podnieść.
    To akurat doświadczenie osobiste, ale myślę, że zawsze można znaleźć wskaźniki progresu, nawet na tym najsłabszym uczniu, który coś tam zaliczy, a przedtem nie zaliczał. Wszyscy w około muszą walczyć o efekt, bo inaczej nie utrzymaliby siebie, rodzin, swoich pracowników. Dlaczego w szkole ma być to niemożliwe? Muszą być czynniki stymulujące, bo ich brak grozi zawsze degrengoladą.

  31. @delfin
    Opowiadasz bajki! Znam nauczycieli, których uczniowie zdobywali pierwsze miejsca w krajowej olimpiadzie(inni jednoczesnie laureatami i finalistami tej samej olimpiady , złote medale w międzynarodowej, którzy nic nie dostali. Więc z tymi nagrodami nauczycieli swojego dziecka to sobie wymyśliłeś … 😉 Olimpiady jeszcze niedawno za pierwszych kilku w Polsce (!) dawały aż 1000 -1500 zł, za następnych kilku-kilkunastu najlepszych w Polsce (!) po kilkaset zł. Ale MEN zabronił … 😉 Kilkaset zł to równowartkilka-kilkanaście godzin kursu czy korepetycji … 😉 Ile dostaje trener za medalistę mistrzostw Polski, choćby juniorów 😉

  32. @belferxxx
    Dobrze, że wspomniałeś „jeszcze niedawno”! To, że w moim przypadku nie do końca uważałem to za sprawiedliwe, to uważam słuszność zasady! Za moich licealnych czasów był u nas w szkole klan fizyczek, które dosłownie produkowany seriami olimpijczyków. Nawet jedna z ich wychowanek przejęła pałeczkę i w tej samej szkole odnosi podobne sukcesy. Miały pasje, ochotę, wiedzę i doświadczenie. Były znakomite i powinny te nagrody kolekcjonować, bo z nawiązką na nie zapracowany i zasluzyly!

  33. @delfin
    Napisałem „jeszcze nie dawno” bo teraz(!) nawet za wychowanie zwycięzcy ogólnopolskiej olimpiady nauczyciel nie dostaje już nic … 😉

  34. Pani ministra szaleje – nakazała wszystkim kuratoriom przedstawić raporty na temat wszystkich przypadków naruszenia „godności ucznia”.
    To, że ktoś 40 lat temu chodził do szkoły nie oznacza, że ma kwalifikacje na ministra oświaty.

  35. @kaesjot
    Pani ministra sądzi, że powinna wykazywać swą przydatność nadaktywnością, jej urzędasy podobnie. Sens i skuteczność nie mają dla ministry znaczenia … 😉

  36. święta racja!

  37. Ja to się właśnie się dziwię, paniom redaktor, które skadinąd cenię (np. Grochol, Wielowiejskiej, Solskiej) i panom redaktorom (np. Wróblewskiemu, Chrobocie), których odsłuchuję w weekendy z porannych audycji TokFm- że oni wiecznie jątrzą na nauczycieli.
    A ta grupa zawodowa już teraz tak spauperyzowana i upokarzana, że przestaje mieć możliwości i chęci do kupowania albo choć czytania (wypożyczanych z bibliotek) gazet i książek.
    Jeśli nauczyciele nie będą wspierać prasy i innych mediów- to kto?
    Nawet kwoty brutto ich zarobków śmiesznie niskie wobec kosztów utrzymania.
    Warto by też posłuchać, jak pogardzają nauczycielami lekarze i sędziowie, mając ich niemalże za pariasów na tle swoich zarobków.
    Mają rację komentatorzy wspominający o jesiennych wyborach, podczas których pracownicy szkół albo w ogóle nie zagłosują albo na PiS.

  38. Myśli Pani, że za rządów PiS w szkołach będzie lepiej? To już było i pamiętam tylko projekt mundurków dla uczniów.

  39. @Elka
    Lud mówi „Jak będzie tak będzie, ale przynajmniej tych złodziei i nieudolnych, niekompetentnych, nieudaczników nie będzie na stołkach i najgorszych powsadzają … ;-)”
    Czy lud ma rację – pewnie nie do końca, ale na pewno ma już dość „jakości” rządzenia PO! A to wystarczy!

  40. @Emilia1
    Oczywiście mój wkład finansowy w utrzymywanie Agory był nikły, nawet codzienne kupowanie GW nie miało dla koncernu żadnego znaczenia, ale to właśnie droga red. Wielowieyska przez Y spowodowała, ze zostało mi parę, a nawet więcej niż parę złotych w kieszeni przez te parę lat, od kiedy zarzuciłam swój nawyk kupowania GW. Myślę, że nie ja jedna. Brawo, Dominisiu.

  41. Witam, dziękuję za dostrzeżenie problemu. Pracuję w zawodzie od wielu lat ( 26) przeżyłam różnych ministrów i myślałam, że mnie już nic nie zdziwi… a jednak! Jestem zmęczona ciągłą nagonką na nauczycieli, kiedyś próbowałam włączać się w dyskusje, teraz nawet tego już nie robię… Robię swoje, po prostu. Lubię mój zawód, nie lubię tego, co się wokół niego podziało, ale to są dwie zupełne różne bajki. Natomiast chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz – nie może być mowy o strajku nauczycieli. Możemy się co najwyżej oflagować i tyle ;-( Kiedyś się ucieszyłam, że nadano nam status ” funkcjonariusza publicznego”, w naiwności swojej pomyślałam nawet, że to jakaś forma docenienia zawodu… Teraz wiem, że stało się tak po to, by odebrać nam możliwość czynnego strajkowania. I tyle w temacie…

  42. Oliver Stone, filmowiec i myśliciel nakręcił film pt.”Tajna historia USA” pokazywany u nas na kanale Planeta. http://www.sho.com/sho/oliver-stones-untold-history-of-the-united-states/home Ogląda minimalna ilość ludzi. Pokazują historie zła, podbojów, zbrodni, kłamstw, prowokacji, wojny, podbojów, morderstw, grabieży, puczów, zamachów stanu, korupcji, kantów, malwersacji i agresji. Świat w swojej historii nie widział takiej koncentracji zła i podłości.

  43. Postanowiłem poruszyć problem pozornie nie związany z tematem felietonu Pana redaktora. Ale tylko pozornie bo wszystko lub prawie wszystko sprowadza się do pieniądza. Pan redaktor stwierdził że „że minister zwyczajnie gra sobie z nimi w dudki”. Ja przekonałem się na własnej skórze (właśnie zostałem 66 letnim emerytem ) że miłościwie panujący nam rząd PO – PSL gra z nami w dudki od lat i zrobił nas pod przywództwem „głównego picera kraju” premiera Donalda Tuska ” w konia ” i nikt a raczej niewiele osób zwróciło na to uwagę. Mówi się głośno o aferach związanych z Amber Gold, obecnie że SKOKAMI. Jest to jednak mały pikuś jeżeli porównamy go z reformą emerytalną ZUS z roku 2009.
    Mianowicie od stycznia 2009 zaczęto liczyć emerytury wg algorytmu że miesięczna emerytura wynosi : wartość składek odprowadzonych do ZUS przez emeryta / średnie dalsze trwanie życia w miesiącach. Na pierwszy rzut oko wydaję się to sprawiedliwe,dopóki nie dowiemy się co to jest ” ŚREDNIE DALSZE TRWANIE ŻYCIA – ŚDTŻ ” . ZUS bierze pod uwagę dane zamieszczone w tabelach GUS, które są ogłaszane raz w roku. Według jakiego algorytmu one powstają ,kto je wymyślił i czy nie powstały tylko na potrzeby emerytów ZUS pozostaje chyba tajemnicą GUS, ZUS i rządu. Po pierwsze jest to wartość bezpłciowa. Taka sama dla kobiety i mężczyzny a wiadomo że kobiety żyją dłużej niż mężczyźni. Po drugie obejmuje tylko osobników które dożyły wieku emerytalnego, np: mężczyzna któremu się zmarło np. w wieku 65 nie jest do niej zaliczany. W moim wypadku wartość ta wynosi 209 miesięcy czyli na emeryturze powinienem być przez dalsze 18 lat i dożyć wieku lat 84.Serdecznie dziękuję, co za optymizm. Tylko że wg. GUS średni czas życia mężczyzny w Polsce to 74, kobiety 81 a bezpłciowego osobnika (74+81)/2 = 77,5. Do czego ten wskaźnik ŚDTŻ był potrzebny ? Do tego że średnia emerytura liczona wg. starych zasad wynosiła ok. 3000 zł. Ta sama emerytura liczona wg nowych wynosi ok. 1900 zł czyli ponad 1000 zł mniej. Reforma została rozłożona na 5 lat i emerytury od roku 2015 są liczone tylko wg nowych przepisów. Moja żona która została emerytką w roku 2012 załapała się na taki podział : 55% starej, 45% nowej. Dzięki temu jej emerytura jest prawie 500 zł większa niż obecnych emerytów. Politycy opozycyjni i różnego rodzaju media czy związki zawodowe robiły i robią dużo hałasu dotyczącego wydłużenia wieku do 67 lat, czy opłakują fundusze OFE a pozwoliły bezgłośnie przy pomocy sztuczki (cwaniactwa, przekręt) statystycznej obniżyć emerytury o ok. 40% żeby jak najmniej wypłacić emerytowi pieniędzy z jego konta. Mógłbym jeszcze taki punkt widzenia przyjąć gdyby dotyczył równo wszystkich obywateli naszego kraju ale niestety wyjęto spod niego bardzo dużo różnych grup społecznych : służby mundurowe, wymiar sprawiedliwości, rolnicy … itd. Ponieważ Pan redaktor w stosunku do mnie jest „młodym człowiekiem” i do emerytury ma chyba z 10 lat to podejrzewam że dla Pana rocznika, wskaźnik ŚDTŻ będzie wynosił minimum z 90-67 = 23 lata i na przykład z taką emeryturą : 500 000/ 276 = 1812 zł brutto będzie Pan się musiał sporo natrudzić żeby dociągnąć do 90 lat. Czego Panu, sobie, prezesom ZUS, GUS i byłemu premierowi życzę.
    PS. Pan prezes ZUS pan Derdziuk zrezygnował ze swego stanowiska po 5 latach pracy mówiąc w jednym z wywiadów : ” że dobrze wypełnił swoje zadanie i może już odejść” . Gratuluję samopoczucia.

  44. @Elka
    Szanowna Pani, myślę nawet przeciwnie. Obawiam się wręcz dalszej klerykalizacji kraju i dołożenia religii w szkole (której już jest nadmiar, a jestem zwolenniczką wyprowadzenia jej z instytucji publicznych).
    Jednak niektórzy wierzą w obietnice Dudy o obniżeniu wieku emerytalnego, a także są (o zgrozo) wśród szczególnie młodszych n-li narodowcy, homofoby i nawet antysemici (i się z tym nie kryją nawet podczas seminariów ogólnopolskich).
    Nie ma na kogo głosować. PO skompromitowało się przygarniając wielopartyjną Kluzik ( i czyniąc ją fatalną ministrą edukacji właśnie) oraz apologetę Pinocheta- Kamińskiego.
    Może jednak taka jest intencja ‚wadzy’: sfrusrowani n-le, niedouczona młodzież, zdolni i przedsiębiorczy nadal za granicę, ciemny lud przed tv. Rząd zawsze się wyżywi (i swe dzieci oraz wnuki w prywatnych tudzież wyznaniowych szkołach wykształci), a ostatni gasi światło?

  45. @Elka
    spróbuj,proszę ,myslec racjonalnie.
    Ja próbuje.Z godną emeryturą z której utrzymuje moje córki i moje wnuki.
    Przypadkowo,70 ++,zgarniam powodzenie transformacji i umiejetności profesjonalnych nabytych w PRL.To przypadek rzeczywiscie.Kompradorzy by zgarniac w tym dzikim kraju musieli płacic profesjonalistom.To juz przeszłośc.Zgarniają teraz bez krępacji i bez porofesjonalistów odpalajac jakiś marny grosz post styropianowcom.
    Rewolucja ? ..bez szans..Szansa jedyna to KK się oddac .Oni mają wladzę rzeczywistą i substancję materialną.Wnuki ochrzciłem i na religię gonię.Dla mnie za pózno by w sodalicji..

    Tak myslę na serio.EU nas odrzuci z trywialnych powodów malejacej zyskowności.Tusk się przychyli .Putin tego barachła brac nie będzie.A po jaką cho…ze swoim GW ma przeboje a tu poza GW przecież nic nie ma..jakś miedż czy nie miec..
    Tak,ze tylko Wiara nam pozostaje i kooperatywy ,jak kibuce,z wiarą i posłuszeństwem.

    Te kibuce to mi się wylonily w trakcie pisania.Objawienie po prostu.

  46. @Janadam 48
    Strajk nauczycieli licealnych czy gimnazjalnych we wrześniu rzeczywiście nie jest zbyt (doraźnie!) dotkliwy społecznie. Strajk nauczycieli podstawówek i przedszkoli jest wyjątkowo dotkliwy społecznie zawsze!!! 😉

  47. Smutny tekst. I bardzo prawdziwy. Myślę, że po to posadzono na tym stołku pisowską ignorantkę (jeśli chodzi o oświatę), za to sprawną manipulantkę. Poznaliśmy umiejętności tej pani w prezydenckiej kampanii wyborczej w 2015 r..

  48. Panie Jacku, dziękuję za ten wpis. Dziś o wiele łatwiej krytykować niż krytycznie myśleć. Szkoda, że to pierwsze tak rzadko wynika z drugiego. Od dłuższego czasu czytam i słyszę jedynie krytyczne uwagi pod adresem nauczycieli, większość z nich powiela stereotypy. Jeśli przyjrzeć się artykułom w Gazecie Prawnej, to szybko można dojść do wniosku, że szkoła to siedlisko komunistycznych zombie, w którym uczniowie giną częściej niż górnicy w kopalni (vide artykuł z 26 marca). Nic tak nie demotywuje, jak nieuczciwa ocena czyjejś pracy i wysiłków.