Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego Jak na dłoni - Blog Jacka Żakowskiego

12.01.2015
poniedziałek

Skrótem na manowce

12 stycznia 2015, poniedziałek,

Poseł PO przysłał mi esemesa z pozornie zabawnym pytaniem: „Dlaczego kolejny raz Rada Ministrów omawia, co ma się znaleźć w poselskim projekcie ustawy?”. Ciekawe pytanie. Nieprawda? Tym razem chodzi o ustawę ratującą Kompanię Węglową.

[Krótkie wyjaśnienie dla niewtajemniczonych. Projekt ustawy może złożyć w sejmie prezydent, rząd, senat, grupa 15 posłów, komisja sejmowa lub 100 tys. obywateli. Tylko rząd przed złożeniem projektu musi na ogół przeprowadzić konsultacje społeczne (np. ze związkami zawodowymi i z pracodawcami) oraz międzyresortowe. To oczywiście trwa (są ustawowe terminy) i wymaga wysiłku, a czasem też kompromisów]

W pierwszej chwili trochę mnie pytanie posła zatkało. A potem pomyślałem, że odpowiedź jest prosta, chociaż nie tak krótka, by zmieścić się w esemesie. Za to w sam raz na bloga. Widzę tu dwie przyczyny i dwa istotne problemy.

Przyczyna pierwsza: krach, błąd, pośpiech

Światowy rynek węgla załamał się radykalnie. W 2011 r. węgiel koksowy kosztował ponad 300 dolarów za tonę. W 2014 – nieco ponad 100. Węgiel energetyczny też potaniał, choć nie tak katastrofalnie – mniej więcej o połowę.

Jeszcze kilka miesięcy temu mogło się wydawać, że popyt dogoni podaż, bo potrzeby energetyczne rosną. Ale kiedy ceny ropy radykalnie spadły, a alternatywne źródła przeżywają technologiczny bum, bardziej prawdopodobne jest, że dość trwale odwrócił się trend cyklu surowcowego. Z fazy wysokich cen weszliśmy w fazę niskich cen. Gdyby chodziło o kilkumiesięczne wahnięcie, warto by było podtrzymać kopalnie chwilowo tracące rentowność. Ale ta faza cyklu surowcowego może (podobnie jak poprzednia) trwać kilkanaście lat. Albo dłużej, jeżeli szybko rozwiną się i potanieją źródła odnawialne (wiatraki, ogniwa słoneczne itp.). Nie da się tak długo dokładać. I nie wolno w świetle unijnego prawa.

A Kompania Węglowa, która próbuje się modernizować, nie jest jeszcze w stanie osiągnąć rentowności przy obecnych cenach. Grozi jej bankructwo – którego groźba pół roku temu, przy ówczesnych cenach, zdaniem rządu była bardzo odległa. Z nowym programem restrukturyzacji trzeba teraz zdążyć przed niewypłacalnością, bo potem prawo unijne bardzo ograniczy możliwości wsparcia. Rząd uznał, że konsultowanie w ustawowym trybie projektu rządowego będzie zbyt czasochłonne, więc poszedł na skróty. Pośpiech jest więc skutkiem fałszywej oceny sytuacji kilka miesięcy temu, gdy nie doceniono trwałości i głębokości trendu niskich cen pogłębionego przez załamanie cen ropy i gazu.

Przyczyna druga: podejście technokratyczne

Widać jednak, że bez „konsultacji” i tak się nie obędzie, co było do przewidzenia. Tyle że teraz mają już one charakter negocjacji strajkowych. Nie jestem przekonany, czy taki tryb jest szybszy i czy sprzyja wdrożeniu lepszego programu. Raczej grozi nam awantura i triumf chaosu. Podobnie jak w przypadku sporu z lekarzami.

Wiele wskazuje, że tryb przyjęty w obu przypadkach przez rząd nie był błędem, ale świadomie stosowaną metodą wyrastającą z anachronicznej, technokratycznej wizji sprawowania władzy. Rząd uważa, że wie, co należy robić, i że mandat wyborczy daje mu prawo wdrażania tego, co wymyśli. A bardziej precyzyjnie – że wdrażać może to, do czego ktoś przekona premiera (panią premier). Dla wyznawców technokratycznego podejścia konsultacje społeczne, a nawet międzyresortowe, są zbyteczną mitręgą, którą najlepiej jest obejść jakimkolwiek sposobem.

Projekty reform są więc skrycie pisane w rządowych gabinetach, chyłkiem omawiane przez rząd, a potem kolanem przepychane w sejmie jako projekty poselskie, których konsultować nie trzeba. Jeśli zaś wywołują sprzeciw, to rząd ustępuje na tyle, by zapobiec rozlaniu się buntu. Rezultat jest mieszanką wąsko technokratycznych przekonań zwykle średnio kompetentnych rządowych biurokratów i egoistycznej presji najsilniejszych lobby.

Zwykle dzięki protestom ostateczny wariant jest lepszy od rządowego, ale gorszy od możliwego, gdyby rząd zamiast walczyć zechciał przy rozwiązywaniu problemów współpracować z zainteresowanymi środowiskami. Bo wbrew pozorom mają one nie tylko interesy, ale też kompetencje – wiedzę, pomysły. Te kompetencje są zwykle rozproszone, ale w dzisiejszym świecie zdecydowanie górują nad kompetencjami niewielkiego środowiska rządowych ekspertów. Bo eksperci, zwłaszcza osadzeni w biurokratycznej strukturze, są zwykle więźniami utartych schematów myślenia i wiedzy płynącej z niewielkich, tradycyjnie obserwowanych wycinków rzeczywistości. A świat błyskawicznie się zmienia.

Tzw. „mądrość tłumu”, czyli wiedza rozproszona, lepiej dziś pasuje do rzeczywistości niż eksperckie schematy. Dlatego kluczem do sukcesu w sprawowaniu władzy stała się zdolność integrowania wiedzy i kompetencji, a nie skuteczność w narzucaniu całemu społeczeństwu rozwiązań powstających w niewielkich i jednorodnych grupach urzędniczo-eksperckich. Temu, a nie przeszkadzaniu rządowi w rządzeniu, służyć mają konsultacje społeczne i międzyresortowe.

Największy problem polskiej polityki polega dziś właśnie na tym, że politycy tkwią mentalnie w poprzedniej epoce i irytują się, gdy ktoś kwestionuje ich pisane w gabinetach plany. Ta irytacja zaszła już tak daleko, że dialog społeczny został praktycznie zerwany. Komisja Trójstronna nie działa. Związki zawodowe traktowane są jako wrogowie, organizacje profesjonalistów nie są do debaty włączane, samorządów nikt nie pyta o zdanie, a debaty odbywające się w pałacu prezydenckim mają śladowy wpływ na politykę rządu. W rezultacie rząd planuje, jak umie, i wdraża, co się da. Na ogół niezbyt sensownie mobilizując fale społecznego oporu, zamiast integrować społeczne zasoby kompetencji.

Pierwszy problem: nielegalne prawo

Problem jest jednak nie tylko polityczny. Bo taki tryb stanowienia prawa jest w Polsce niezgodny z prawem. Nie trzeba być Einsteinem, żeby rozumieć, że projekt rządowy to projekt rządowy, a projekt poselski to projekt poselski. Projekt, który jest pisany w rządzie i przed wysłaniem do sejmu omawiany przez Radę Ministrów, oczywiście jest projektem rządowym. Jeśli ktoś go przedstawia jako projekt poselski, to mija się z prawdą, czyli w najlepszym razie – próbuje ominąć prawo, poświadcza nieprawdę i wprowadza sejm w błąd.

To jest nielegalne. Tak samo jak kłamstwa madryckiej trójki, która oświadczała, że jedzie samochodem, a leciała tanimi liniami. Nie wiem, czy prokurator zainteresuje się kiedyś „poselskimi projektami”, jak zainteresował się poselskimi kilometrówkami, ale sytuacja jest bardzo podobna.

Co gorsze – nielegalny tryb przyjmowania prawa może być przyczyną jego nieważności. Z tego powodu prezydent wetował np. ustawę o GMO, uznając, że została uchwalona z naruszeniem zasad stanowienia prawa, bo nie była poprzedzona odpowiednią debatą i przed jej uchwaleniem nie przeprowadzono konsultacji społecznych.

Zresztą jak by rząd teraz nie kombinował, od obowiązku konsultacji ze związkami zawodowymi nie ucieknie, bo są one obligatoryjne, jeśli czyjkolwiek projekt dotyczy stosunków pracy. Tak czy inaczej (rządowy czy poselski) związkowcy mają 30 dni na wydanie opinii. Jedyna korzyść z zastosowania przez rząd trybu poselskiego jest więc taka, że można uniknąć konsultacji międzyresortowych. Inaczej mówiąc – rząd nagina lub łamie prawo, by w imię czyjejś idee fix zrezygnować nawet z użycia rozsianych po ministerstwach własnych zasobów kompetencyjnych.

Tu już dobrze widać, że chodzi nie tylko o pośpiech i niechęć do dialogu społecznego, ale o arogancję i osobistą pychę jakiejś niewielkiej grupy urzędników. Bo przecież – jeśli nie formalnie, to politycznie – konsultacje międzyresortowe można przeprowadzić w parę dni roboczych. Jak premier poprosi ministrów, a ministrowie podwładnych, na resortowe opinie nie trzeba długo czekać.

Problem(ik) drugi: własność intelektualna

Napisanie projektu ustawy kosztuje. Od kilkudziesięciu tysięcy do ponad miliona złotych. Zależy, jaka ustawa i kto ma ją pisać. Projekt składany w Sejmie jest więc dość cennym dobrem intelektualnym. W przypadku projektu stworzonego w rządzie jest to własność publiczna. Jak limuzyna ministra. Kiedy posłowie otrzymują od rządu gotowy projekt, który składają, jak swój, nie bardzo się to różni od sytuacji, w której dostaliby w prezencie limuzyny.

Nie sądzę, by była jakaś prawna podstawa, pozwalająca rządowi rozdawać prezenty w postaci projektów ustaw. Więc nie można wykluczyć, że kiedyś jakiś prokurator i o to zapyta. Może to już jest zbyt radykalny legalizm, ale mam wrażenie, że w Polsce potrzeba odrobinę więcej legalizmu i powagi w sprawowaniu władzy. Nie po to, by utrudniać życie politykom, ale by pomóc im w uniknięciu głupstw, gdy impuls jakiejś chwili sprawia, że chcą iść na skróty. Bo w polityce droga na skróty zwykle wiedzie na manowce. Zwykle lepiej nie próbować.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. Chyląc po raz kolejny głowę przed rozwagą tego artykułu pozwolę sobie zauważyć, że Pański tekst odnosi się do samej istoty demokracji. Mówi Pan, że rządzenie to”zdolność integrowania wiedzy i kompetencji”. Ale nie tylko rządzenie
    Bo właśnie demokracja to zdolność do kompromisowego uzgadniania stanowisk w oparciu o wiedzę ze wszystkich źródeł i poszanowanie interesów wszystkich zainteresowanych stron.
    Demokracja to NIE są wybory co 4 lata niezależnie od miotań ordynacji wyborczej.
    Demokracja to NIE jest prawo do agory dla wszelkiego typu trolli i pieniaczy, którzy prezentują siebie i nie liczą się z resztą. Ostatnio u Owsiaka.

    Pięknie by było gdyby Pan zechciał rozszerzyć to spojrzenie na całe życie państwowe.

    P.S. W Krytyce Polit podobnie głęboki artykuł Ostolskiego o gospodarczych aspektach problemu górnictwa. Tym, którzy będą pluli jadem na związki zawodowe i górników rzekomo żyjących na koszt proszę o odpowiedź na pytanie:
    Czy wiedzą, jakie sumy z dotacji wywożone są z Polski przez koncerny ze Stref Ekonomicznych? Dlaczego to ma być nowoczesność?

  2. To jest krajobraz po D.Tusku.
    Niezaleznie od istotnego spadku cen węgla w roku ostatnim ,wiadomo było już od lat conajmniej kilku,ze kopalnie (wiele z nich) nie moga byc rentowne.B.trudne warunki geologiczno górnicze,pogarszajace się wraz z wymuszaną przez geologię ,głębokością
    eksploatacji.Do tego,też znany od lat ,mizerny wskaznik wydajnosci,wymuszony zwiazkowo, pieciodniowy tydzień pracy z otwarciem dnia szóstego dla działalnosci spółek i spółeczek w utrzymaniu z ignorowaniem podstawowych wymogów bezpieczeństwa.
    Halemba się kłania.
    Rząd Tuska,wedle filozofii ciepłej wody,czyli nic nie poczynimy co mogło by nam zaszkodzic w rozwoju kariery,znał przecież wszystkie te okolicznosci i olał je równo.
    Zdązył z ewakuacją.
    Co by nie zarzucac pani E.Kopacz to Ona ma jaja,przyduszona ekonomią co prawda.

    To jest niezmiernie ponura historia.Z niewiadomym zakończeniem.

    Deliberacje „techniczne” nad procesem negocjacji ,legislacji itp mają sie tak do tej ponurej rzeczywistosci społeczno-ekonomiczno-politycznej jak „ciepla woda” brrr… do rzeczywistosci.

    Wspomniec jeszcze wypada o rzadzie profesora Buzka ,który wsparł vcepremiera Sztainhofa w wielce udanej restrukturyzacji górnictwa węglowego ,na olbrzymia skalę,
    pod koniec lat dziewięcdziesiatych.
    To jednak byli fachowcy.Z wiedzą,doswiadczeniem i zamiarem patriotycznym.

  3. Największy problem polskiej polityki nie polega na tym, że politycy tkwią mentalnie w poprzedniej epoce, lecz fakt, że i obywatele w niej tkwią twierdząc, że rząd jest od rządzenia. Nic bardziej niedorzecznego. Otóż w demokracji, rząd powoływany jest do ZARZĄDZANIA !

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W czasie gdy Naród emocjonował się ,,ostatecznym aktem artystycznym” jakim było zaszlachtowanie rodziców przez 18 latka i jego muzę, rząd w nocy ,,przeprocedował” ustawę mającą uczynić obszar Lasów Państwowych niezbywalną NASZĄ WŁASNOŚCIĄ. Przypominam, że jest jeden z nielicznych składników naszego majątku nie rozdrapany w ramach tzw. prywatyzacji. Zabrakło 5 posłów – akurat ,,lewicowcy” z RP/TR (ciekawe…). Stało się to o godzinie 0 10. Jakoś ten fakt przeminął – a był to projekt obywatelski.
    Mamy długa tradycję załatwiana spraw w taki sposób – czy odbyła się debata o modelu transformacji gospodarczej – nie, poinformowano nas – jak ma być a my wcześniej wrzucając kartki do urny daliśmy im carte blanche – zgodziliśmy się na wyprzedaż naszego majątku? masowe bezrobocie? wyzysk ekonomiczny? klerykalizację? Ok. to był 1989r – czas Wyższej Konieczności.
    1993 – rząd H. Suchockiej – już tylko administrujący bo pozbawiony poparcia większości parlamentarnej podpisuje konkordat (potem oczywiście terror moralny wobec ,,morderców ks. Jerzego” i nierobienie przykrości Największemu Polakowi W Dziejach). Borykamy się ze skutkami pobożności pani Suchockiej do dziś.
    1997 – reforma emerytalna poinformowano nas ,,jak ma być”. Plus zalano nas propagandą w stylu ,,za 3 lata śmierć ZUSu”. Nawet nie odbyła się debata w gronie ekspertów – ekonomistów (podaje za prof. L. Oręziak). Zwyczajnie powiedziano nam jak ma być + omamiono nas wizją emerytur pod palmami.
    Przypominam, że zmielono milion podpisów obywateli w sprawie JWO – abstrahuję tu od tego czy sama idea jest słuszna. Chodzi o zasadę – poszanowania głosu obywateli.
    Przez 25 lat demokracji obywateli zapytano 2 razy czy się ,,zgadzają” – raz w referendum konstytucyjnym, gdzie wybór był albo ,,taka konstytucja” albo żadna i w referendum akcesyjnym. Niewiele jak 25 lat. Cassus ostatnich odwołań prezydentów miast od razu zrodził projekt (oczywiście dla naszego dobra) ograniczenia tego obywatelskiego bezhołowia…
    Tak, że Panie Redaktorze – niech Pan wstrzyma swój absmak – sorry take mamy elyty…i takie mamy społeczeństwo, że jedyną rzeczą która je była poruszyć to utrata darmoszki z internetu….

  6. Fakty są takie, że kopalnie, które rząd postanowił zamknąć przynoszą straty od kilkunastu lat i nie ma to nic wspólnego ze spadkiem cen węgla w ostatnich dwóch latach. Te kopalnie dawno powinny zostać zamknięte, a pozostałe sprywatyzowane, żeby mogły się rozwijać. Tymczasem utworzono państwowego molocha Kompanię Węglową, która ‚ratowała miejsca pracy’ w taki sposób, że kopalnie rentowne zamiast się rozwijać dotowały kopalnie przynoszące straty. Jest to typowy przykład zarządzania państwowym majątkiem prowadzący prostą drogą do bankructwa. Red. Żakowski tego oczywiście nie napisze, bo sam jest współodpowiedzialny za ten stan rzeczy. Od 20 lat lobbuje za marnotrawstwem i dotowaniem górniczych arystokratów. Co napisze Żakowski, gdy przywileje emerytalne mundurowych i górniczych doprowadzą do bankructwa państwa? Można łatwo zgadnąć. Będzie udawać analityka finansowego i mędrca, jak powyżej. Napisze sążniste i pretensjonalne teksty o ‚nieprzewidywalnych rynkach finansowych’ i ‚złych spekulantach finansowych’ nie chcących dotować polskich górniczych arystokratów, co za niesprawiedliwość.

    Dlaczego rząd nie chciał zamykać kopalni pół roku temu? Odpowiedź jest bardzo prosta. Przewidywał, że odbędą się wybory i jak się okazało była to słuszna prognoza. Przed wyborami słabo wygląda palenie opon pod sejmem, tym bardziej, że nad owymi oponami ze zrozumieniem pochyli się broda mędrca Żakowskiego.

    Odnośnie konsultacji społecznych, mam nadzieję, że potrwają długo i będą dogłębnie, dzięki czemu Kompania Węglowa przejdzie pod zarządzanie syndyka masy upadłościowej, zanim ustawa przejdzie przez sejm. I to jest jedyna szansa dla polskiego górnictwa i uratowania części majątku górniczego, która może przynosić zyski.

  7. Brawo Panie Jacku.
    Dotychczas jest tylko 5 komentarzy, ale wierzę, że czytelników tego bloga jest wielokroć więcej. Dobrze byłoby aby takie wnikliwe i rozważne teksty trafiały pod „strzechy”. No i nie zaszkodziłoby gdyby kręgi rządzące i pretendujące do rządzenia też je czytały i dzięki temu stawały się mądrzejsze – z pożytkiem dla nich i dla nas.

  8. O, pytanie zatkało Żakowskiego. Czyżby Żakowski zapomniał, że przypadkowe społeczeństwo nie będzie im mówić, co mają robić? A odrzucone przez PO-PSL projekty obywatelskich ustaw podpisane przez setki tysięcy obywateli? Nie bez powodu PO ma w nazwie słowa „obywatelska”: żeby sobie drwić z obywateli… Oj, Żakowski, Żakowski…

  9. Kopalnie to jedno z wielu pytań.Ile socjalizmu w kapitalizmie..?Prezes idzie na całość i w otoczeniu ponurych osobników ogłosił ,że ratując kopalnie jest za głębokim komunizmem,z podsłuchiwaniami , aresztami wydobywczymi i dotacjami państwa dla silniejszych.

  10. Dawno nie czytalem tak wspanialej dyskusji na jakichkolwiek forach.
    Tak wiele roznych zdan i zadych epitetow!.
    Nie wiem ,czyja to zasluga.Autora tekstu? ,Forumowiczow? czy Moderatora?

  11. Problem w tym że wiarygodność tego rządu i koalicji jest już niemal zerowa. Po wszystkich aferach podsłuchowych, spotkaniach w „pędzącym króliku”, konsultacjach Rycha ze Zbychem, próbie zawłaszczenia Lasów Państwowych, kilometrówkach etc. Myślę że w kraju demokratycznym starczyłoby tego do upadku paru rządów. U nas wszyscy jakby ślepi i głusi.

  12. Do wojska tez sie doplaca chociaz oprocz zabezpieczania suwerennosci nic nie przynosi.

    Jedynie kosztuje nie generujac zadnego…zysku.

    Zamknijmy kopalnie bo nie potrafimy nimi zarzadzac a wegiel mozna kupic taniej od kogos innego wydaje sie rozsadne dla ekonomisty ale ekonomia to jedynie drobny wyrywek rzeczywistosci.

    Jezeli zamkniemy kopalnie, ktore przynosza straty bo jest za trudno nimi zarzadzac… latwiej zamknac
    a Arabia Saudyjska z powodow znowu POLITYCZNYCH a nie ekonomicznych postanowi dla odmiany przykrecic kurek z ropa – to ile bedzie nas kosztowalo ponowne otwarcie kopalni i czy jest to w ogole mozliwe?

    Czy dzieki (chwilowo) taniej energii bedzie sie oplacalo produkowac wiatraki ?

    Tylko osoba ograniczona wierzy, ze swiatem rzadzi „wolny rynek”

  13. @Andrzej Falicz – my to wiemy i rozumiemy.
    Wytłumacz to tym, którzy już ponad 25 lat rządzą w Polsce.
    Trudno aż wierzyć w taką ich gospodarczą ignorancję, bo sprawy te pojmuje przeciętnie rozgarniętą gospodyni domowa zarządzająca rodzinnym budżetem.

  14. Winna jest wszechobecna kultura polityczna w Polsce a wlasciwie „kultura”, ktora nieodmiennie pomimo zmian ustrojowych opiera sie na klientelizmie a nie na racjonalnosci i efektywnosci.
    To sie niestety poglebilo za rzadow obecnej ekipy.
    Symboliczne dla mnie bylo to gdy prorzadowa Wyborcza oglosila z entuzjazmem, nawet nie zastanawiajac sie nad absurdalnoscia tego co pisze…ze PO w Lodzi (jestem z Lodzi) osiagnelo kolejny sukces bo utworzylo w Radzie Miejskiej wiekszasciowa koalicje z SLD ofiarujac (!?) SLD dwie miejskie spolki.
    I o czym my tu mowimy?

    Albo minister Grad „geodeta” kierujacy budowa elektrowni atomowej (ktora nigdy niepowstanie), Bartoszewski w zarzadzie LOT-u… i tysiace przykladow z PSL-u, ktore stalo sie jezyczkiem u politycznej wagi dzieki cudowi ksiazeczki wyborczej udajacej karte…

    Cale te bunczuczne pokrzykiwanie o trudnych ale koniecznych decyzjach w sprawie gornikow… jest zalosne biorac pod uwage caloksztalt marnotrawstwa i klientelizmu w III RP bedacego bezposrednia pochodna jakosci klasy rzadzacej co to „twardo robi porzadek”.

    Ciekawe jak sie maja bogate zachodnie firmy zwolnione z podatku…do deficytowych kopalni.

  15. Z tą „wszechobecną” to A.F trafił.Z Gradem także a szczególnie z PSL z języczkiem.
    To jednak nie wyjaśnia ,bah..Nobel za wyjaśnienie..Czy mamy do czynienia,a własciwie to Ono ma do czynienia z nami,znaczy „uobraca” nas po raz kolejny niezwycięzony seasonal state of Poland ?
    Ja mam takie wrażenie..
    Panienka nad nami i ..Ono co nas zawsze wydubcy..

  16. Panie Redaktorze,

    po dzisiejszej radiowej wypowiedzi na temat odpowiedzialności tzw. menagerów kierujących nieodpowiedzialnie polską gospodarką, uznałem, że chwycił Pan byka za rogi.
    Wyczuwam, że odwiesza się się Pan od klamki pałacowej.

    Niech Pan ich zostawi gotujących się we własnym sosie.
    Tak będzie lepiej dla misji której się Pan podjął oraz dla własnej twarzy, którą można utracić przesiadując w nieodpowiednim towarzystwie.
    Niech Pan nie słucha tego starego pacana, Michnika, który za co się zabierał to spieprzył.
    Wepchnął nas w objęcia czarnej magmy, która niczym bagno wciąga nas od stuleci ku rozpaczliwej przepaści.

    A teraz, niech Pan wygodnie siądzie w fotelu, zaciągnie się dymkiem z papierosa i pomyśli: jak by wyglądał ten kraj rządzony przez tych cyników, o których Pan mówił dzisiaj w radio, gdyby zabrakło unijnego wsparcia oraz jak zagospodarowano pieniądze ze sprywatyzowanego przemysłu.

    Co będzie, gdy źródło dopływu pieniędzy wyschnie?

    Przez cały czas siedzi mi z tyłu głowy, że poprzednicy obecnych rządców, gdyby nie ich ślepota ideologiczna, mogli by być wzorem uczciwośći dla tych liberałów dbających głównie o własną kieszeń.

    Sam się dziwię, że mogłem coś takiego pomyśleć-:).

  17. „Ono” pragnę wyjasnic.

    Poniatowscy dostali od Katarzyny Wielkiej,Piłsudczycy i Dmowszczycy od Traktatu Wersalskiego,Peerelowcy od Stalina a Styropian od USA za pośrednictwem Watykanu.

    Każdy,co dostał,uznawał ,że wyzwolił i skuli tego jego wyższośc nie podlega zwątpieniu.Wątpiących uspokoi odpowiedni Instytut.Wyzwolicielom wszystko się należy a kadry są najważniejsze. Wyzwoliciele,byc może podświadomie,wierzą także w „seasonal state of Poland” .Brac jak najpredzej.Kolejny przełom geopolityczny (nieunikniony) zastanie byłych wyzwolicieli już jako arystokrację rodową z odpowiednim majatkiem.

    Gierek et consortes to byli ludzie z inteligencja ograniczoną (a fe) altruizmem.Polecam zwiedzanie willi Gierka w Ustroniu.Ograniczony typ wyłazi.

  18. Szanowny Panie Redaktorze,
    chcę nawiązać do dzisiejszej Pana rozmowy w Poranku Radia Tok-Fm z p. I. Sulik – rzeczniczką Rządu. która „pływała stylem dowolnym” tłumacząc Panu i nam różnicę pomiędzy restrukturyzacją a likwidacją twierdząc, że przekazanie tych czterech kopań do bytomskiej Spółki Restrukturyzacji Kopalń nie oznacza ich likwidacji. SRK w przeszłości „restrukturyzowała” chyba kilkanaście kopalń. Szkoda, że Pan nie zapytał Pani Rzeczniczki ile z tych „zrestrukturyzowanycH” przez SRK kopalń nadal istnieje i wydobywa węgiel.
    Podpowiem Panu. ZADNA
    PS. Gdy byłem dużo młodszy na takie opowiadanie bajek jak w wykonaniu p. Sulik mówilismy: Ćma ćmę ćmi po ciemku.

  19. Porozumienie się znalazło.

    W toku próby zrozumienia co sie dzieje tezy ze „błąd,krach,pośpiech” oraz „podejscie technokratyczne” brzmią dosyc groteskowo.

    Raczej „ignorancja bezgraniczna” i „trwanie przy żłobie” za cenę,która zapłacą podatnicy a w efekcie końcowym górnicy a dokładniej dołowi.

    Kasta polityczna, tzw managament z łaski kasty (im głupszy tym lepszy) oraz bossowie zwiazkowi (częśc integralna kasty) wywiną się bez strat.