Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

2.05.2016
poniedziałek

Trzeba mówić! Trzeba myśleć! Trzeba dalej działać!

2 maja 2016, poniedziałek,

„Nie ma o czym mówić, dopóki nie zostanie przywrócony porządek prawny państwa – czyli opublikowany werdykt Trybunału z 9 marca” – napisał Krzysztof Burnetko w zakończeniu swojego omówienia nowego pisowskiego projektu ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Kompletnie się z Krzysztofem nie zgadzam. Jest o czym mówić!

Trzeba o tym mówić. Krzysztof, jako publicysta prawny, słusznie robi, że mówi (pisze) o nowym pomyśle władzy. Bo politycznie jest to bardzo istotny pomysł, choć prawnie jest dalece niewystarczający. Nawet jeżeli merytorycznie niewiele w istocie zmienia, to pokazuje, że PiS już zrozumiało bezsens i beznadziejność trwania w oślim uporze. To trzeba docenić, choć w żadnym razie nie wolno tego przecenić.

Konflikt o Trybunał ma trzy kluczowe wymiary. Prawny, polityczny i międzynarodowy. Wymiar prawny jest najbardziej złożony. Konstytucja nie jest instrukcją użycia cepa. Zawsze jest przedmiotem prawnych interpretacji i reinterpretacji. Amerykańska konstytucja pasowała do USA czasów niewolnictwa i pasuje do USA epoki jednopłciowych małżeństw. To pokazuje skalę możliwych prawnych reinterpretacji, do których prawo może mieć polski Trybunał Konstytucyjny będący odpowiednikiem amerykańskiego Sądu Najwyższego.

Jest rzeczą kultury, czy i jak ten elastyczny mechanizm prawny w jakimś czasie i miejscu działa bezboleśnie. W Polsce zatarł się nie dlatego, że konstytucja jest zła, lecz dlatego, że kultura polityczna systematycznie dziczała mniej więcej od początku XXI w. i państwo prawa niebezpiecznie osłabło. Dziś formalnie nie ma się o co spierać. Pisowska nowelizacja została przez TK unieważniona, więc obowiązuje ustawa w poprzednim brzmieniu. Teraz PiS ją nowelizuje ponownie. Trybunał tę nowelizację oceni w trybie, jaki uzna za stosowny – i ten wyrok będzie obowiązywał, bo nie ma w Polsce władzy jakkolwiek uprawnionej do oceny pracy i decyzji Trybunału.

Politycznie sprawa jest bardziej złożona. Jarosław Kaczyński dąży do pełni władzy. Stoi na czele grupy, która posiada arytmetyczną większość w Sejmie i Senacie oraz sprawuje władzę wykonawczą. Jest to grupa zdeterminowana, gotowa łamać prawo i przyznawać sobie kompetencje, których żadne prawo jej nie daje. Jeśli powołuje się na przepisy prawa, konstytucję, ustawy, regulaminy, to jak się wydaje nie po to, by kultywować państwo prawa w Polsce, lecz by zaciemnić obraz i osłabić opór wobec władzy absolutnej. To jest zaskakująco czytelne. Obóz władzy specjalnie tego nie skrywa, choć też otwarcie nie przyzna. Kluczowe jest pytanie, jak daleko ten obóz gotów jest się posunąć w bezprawnych lub wręcz przestępczych działaniach. Wiele wskazuje, że bardzo daleko. Ponieważ jednak nie znamy prawdziwych celów lidera (liderów?) tego obozu, trudno jest powiedzieć, jak bardzo daleko.

Nie wiemy też, jak spójny jest obóz władzy. Jeżeli lider gotów jest do posunięć bardzo radykalnych lub jeśli wręcz do nich dąży, to przy niewielkiej większości, jaką dysponuje w Sejmie, kluczowym czynnikiem będzie siła determinacji lub konformizmu w jego własnym obozie.

Trudno prognozować, jaka będzie reakcja posłów PiS, jeśli nie dojdzie do uporządkowania statusu Trybunału i sądy oraz samorządy zaczną działać w innym porządku prawnym niż rząd i prezydent. Trudno też przewidzieć, jak to przyjmie opinia publiczna oraz jak zareagują instytucje rządowe dysponujące aparatem przemocy.

To jest gra o bardzo wielu niewiadomych, które mają bardzo poważne konsekwencje. I mogą mieć tragiczne skutki. Zderzenie polityczne wydaje się już jednak nieuniknione. Kompromis jest niemożliwy. Bo albo Jarosław Kaczyński będzie miał pełnię władzy, albo nie. Pełni władzy nie można mieć częściowo, więc nie da się jej negocjować. To zaś sprawia, że nie mają sensu kolejne spotkania liderów ani partyjnych ekspertów, które PiS zapowiada.

Posłowie PiS wnieśli projekt ustawy. Miejscem właściwym do pracy nad projektem ustawy jest Sejm. Procedurę reguluje regulamin Sejmu. Na posiedzeniu plenarnym i w komisjach opozycja przekaże swoje uwagi. Następnie poprawki będą głosowane. Na koniec przegłosowany zostanie cały projekt i ustawa przejdzie lub nie. To jest naturalny i legalny mechanizm tworzenia prawa.

Jeśli PiS gotowe jest respektować faktyczny trójpodział władzy, to przyjmie uwagi opozycji i usunie z projektu sprzeczne z nim zapisy. A jeśli uprze się w dążeniu do pełni władzy, to ich nie usunie. Wtedy usunie je kolejny wyrok Trybunału. PiS zapewne znów złamie prawo i odmówi publikacji wyroku, więc sytuacja będzie dokładnie taka jak dziś.

Z tą różnicą, że wcześniej Trybunał wyda zapewne wyroki, których rząd nie będzie uznawał i publikował, bo będą wydawane zgodnie wyrokiem marcowym, którego PiS nie uznaje. Czyli chaos będzie większy niż teraz. A zapewne będzie się już zaczynał szczyt NATO lub wizyta papieża. Może też się tak zdarzyć, że ustawa ugrzęźnie w parlamencie. Bo PiS będzie próbowało tworzyć wrażenie, że jest gotowe do ustępstw i prace nad nimi trwają. Ale to raczej nie ma sensu, bo w Polsce ani za granicą nikt poważny się na to nie nabierze.

Tak czy inaczej komplikowanie procedury legislacyjnej przez dodawanie jakichś niejawnych negocjacji między liderami partii nie ma sensu z punktu widzenia polskiej praworządności i nie może przynieść nic dobrego. Podstawową zasadą praworządnej polityki demokratycznej jest transparentność, którą zapewnia tryb parlamentarny. Tego się trzeba trzymać. Jarosław Kaczyński musi sam podjąć decyzję i ponieść za nią odpowiedzialność. Nikt uczciwy nie powinien się z nim tą odpowiedzialnością dzielić.

Wymiar międzynarodowy ma tu może kluczowe znaczenie. Jeśli Jarosław Kaczyński zdecydował się na zgłoszenie kolejnej nowelizacji, to w dużym stopniu dlatego, że poprzednia poddana została radykalnej krytyce przez zachodnich partnerów i instytucje międzynarodowe. Pojawienie się kolejnego projektu ma pewnie zahamować procedury w Unii i Radzie Europy oraz powstrzymać reakcje rządów (np. USA) przed szczytem NATO. Zważywszy na zawartość tego projektu gra w kotka i myszkę wydaje się wprawdzie czytelna, ale jest ryzyko, że dla Zachodu będzie to wygodny pretekst, żeby nic nie robić. Wiele zależy od tego, czy zachodnie instytucje i rządy takiej pokusie ulegną. By takie ryzyko zmniejszyć, komunikat płynący od polskiej opozycji musi być jednoznaczny i precyzyjnie oddający stan faktyczny: PiS już zrozumiało, że zagrał zbyt ostro i szuka porozumienia, co trzeba docenić, ale na razie tylko symuluje ustępstwa i wykonał krok, którego nie wolno przecenić.

Dla przyjaciół Polski na Zachodzie znaczy to, że nie wolno wstrzymywać presji ani procedur podjętych w reakcji na walkę władzy z państwem prawa w Polsce. Dla nas – że musimy dalej bronić polskiej demokracji przed próbą przechwycenia pełni władzy przez grupę, która jej nie szanuje. Jedno i drugie – presja zagraniczna i wewnętrzny opór – zaczyna przynosić efekty. Ale do sukcesu jeszcze daleko.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. Pelna zgoda…
    trzeba myslec.

    Kto lamie prawo…TK czy PiS?

    To zalezy kogo sie chce sluchac….
    I od kogo sie dostawalo ordery.

    „spotkanie w siedzibie TK nie ma podstawy prawnej, nie ma oparcia w konstytucji, a TK, jak żaden inny organ, jest powołany do przestrzegania konstytucji”.
    Autorami tych opinii są profesorowie Bogusław Banaszak, Bogusław Szmulik, powołujący się także na Lecha Garlickiego, Genowefę Grabowską, Annę Łabno, Mirosława Karpiuka, Andrzej Bałabana, Roberta Jastrzębskiego, a ponadto eksperci Biura Analiz Sejmowych.

  2. Bez paniki proszę, jako że nie można bronić tego, czego nie ma!

  3. Trzeba dzialac i myslec.
    Ale najpierw myslec najlepiej samodzielnie:
    http://wpolityce.pl/polityka/291357-profesorowie-ako-wzywamy-opozycje-sedziow-tk-sn-i-nsa-do-zaniechania-atakow-na-wlasne-panstwo-oswiadczenie


    Zwracamy się do wszystkich Polek i Polaków, którzy pragną uczciwego, nieskorumpowanego, nieaferalnego państwa, państwa działającego w ramach prawa i dla dobra wszystkich obywateli, a nie tylko beneficjentów III RP, by stanowczo domagali się szacunku dla swojego wyboru, merytorycznych dyskusji o sposobach naprawy Rzeczypospolitej
    — piszą członkowie Akademickich Klubów Obywatelskich w specjalnym oświadczeniu.

    Oświadczenie jest w sprawie rzekomego zagrożenia wolności i demokracji w Polsce…

    Podpisali
    Prof. dr hab. Stanisław Mikołajczak – Przewodniczący AKO Poznań,

    Prof. dr hab. Artur Świergiel – Przewodniczący AKO Warszawa

    Prof. dr hab. Ryszard Kantor – Przewodniczący AKO Kraków

    Prof. dr hab. Michał Seweryński – Przewodniczący AKO Łódź

    Prof. dr hab. Piotr Czauderna – Przewodniczący AKO Gdańsk

    Prof. dr hab. Bolesław Pochopień – Przewodniczący AKO Katowice

    Prof. dr hab. Waldemar Paruch – Przewodniczący AKO Lublin

    Prof. dr hab. Janusz Piszczek – Przewodniczący AKO Toruń

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zgadzam się z Panem Redaktorem Jackiem Żakowskim, że trzeba mówić, trzeba myśleć, trzeba działać! Jutro, we wtorek 3 maja, mija 225 lat od uchwalenia Konstytucji 3 maja. To dobra okazja, aby przypomnieć, że przeciw tej konstytucji działania podjęli książęta Potocki, Branicki i Rzewuski, zwani „targowicą”, czyli w dzisiejszym rozumieniu tego słowa „prawdziwi patrioci”. Dzisiaj działania przeciwko konstytucji z 1997 roki podejmują „prawdziwi patrioci”, czyli rządzący naszą Ojczyzną członkowie, sympatycy i akolici partii, która od 25 października 2015 r. ma władzę ustawodawczą i wykonawczą. Jedyni ludzie, którzy dziś bronią naszej konstytucji, to członkowie, sympatycy Komitetu Obrony Demokracji, zbudowanym na haśle Jacka Kuronia sprzed blisko 40 lat: „Nie palmy komitetów, budujmy własne”. Tak przecież powstał KOR, którego KOD jest politycznym następcą. Dlatego też spotkajmy się 7 maja br. w Warszawie aby mówić, myśleć i dalej działać!

  6. Mam już dość Kaczyńskiego z jego kompleksami, żądzą zemsty i totalnym zakłamaniem. Gorzej, że źle wpływa na tych, którzy z nim przestają. Widać to po ludziach, którzy odeszli od PiS-u, zaraz normalnieją.

  7. Celem Prezesa jest panowanie nad podwładnymi. Żeby to zrobić, musi utrzymywać ich w niepewności. Należy się spodziewać wszystkiego, co zwiększa chaos, zamieszanie i bezsens. Nie ma tu żadnego głębokiego celu. Będą poprawki do poprawek, nowelizacje do nowelizacji, zmiany ustaw w kierunkach wewnętrznie sprzecznych itd.

  8. Ależ pan jesteś uparty.Świat goni do przodu nie bacząc na demokrację,wciska nam jakieś ludzkie kwoty,a jeśli nie to grozi poważną karą.
    Lepiej już pan przestań gadać bo wszystkie konie umrą ze śmiechu.

    Coś jeszcze dodam,cobyś miał pan co pisać o polskich faszyzmie:

    Odwiedzają nas różnorakie Komisje kontrolujące stan polskiej demokracji,która ma się dość dobrze,zresztą któż wie dokładnie co to jest ta demokracja ?
    Sprawdzają,oceniają,sądy wydają,a ja uważam,że jak ktoś sam z sobą nie potrafi sobie poradzić to szuka tematów zastępczych.
    Zatem jedynie pasuje dodać,niech spadają do Niemiec,do Francji,Holandii i gdzie bądź na zachód badać tam stan demokracji.

    „Ludzkie kwoty” to chwyt na poziomie faszyzmu,bo jak można człowieka zmuszać siłą do wyboru miejsca emigracji ?
    Sama nazwa to przypomina.

    No i jakże zmusić tych,którzy te „ludzkie kwoty”miałyby przyjąć,żeby od nich tam skąd przyszły nie uciekły.
    Tylko Obóz Koncentracyjny i stosowne ogrodzenie mógłby rozwiązać ten kwotowy problem.
    Czy Niemcom,pardon,Europie o to chodzi,żeby Polaków wepchnąć w faszystowski system ?

    No pasarán !!!
    Na faszyzm Polacy nigdy nie wyrażą zgody !!!

    Po Polaka trupie !!!

  9. Bardzo mi się nie podoba to, że liczy Pan na „tych” z Zachodu. Coś mi się wydaje, że oni mają to głęboko. Liczenie na to, że USA w ramach demokracji zmuszą polską władzę PiS do zmian to gorsze niż naiwność. Liczy się nie Polska tylko nienawiść do Rosji, a tu PiS jest górą. Szczególnie w sytuacji, kiedy państwa EU zaczynają liczyć miliardy, jakie utraciły przez narzucone z USA sankcje. Tymczasem interesy zbrojeniowe kwitną znacznie bujniej pod rządami PiS, rzekomy strach przed napadem Rosjan jest przecież tego głównym napędem.
    Myślę, że po cichu USA (nie całe, aktualne lobby wojenno-zbrojeniowe) bardzo silnie aktualny rząd wspierają. Wystarczy posłuchać z czym się wygadał minister Waszczykowski.

  10. Wytlumaczyłem swemu psu ,inteligencja dwulatka dwunożnego ,na czym ma się rzecz.Odpowiedział.Jest tak ,że to rząd ma możliwości techniczne ,i na niego scedowano robotę ogłaszania Ustaw i innych aktów prawnych.Nie ocena tych aktów ,a tylko publikacja.I dlatego pani Beata ,powinna w krótkim czasie postawiona przed TS.A to będzie na rękę pewnemu ,o dobrym serduszku ,który nie będzie musiał wprost ,w oczy powiedzieć ,żegnaj Palomo.

  11. Ocena sformułowana przez Gospodarza jest bardzo realistyczna. Boję się tylko, aby jakiś Petru nie robił za szkodliwego balona. Mam nadzieję, że ani Petru, ani Schetyna, czy też lider społeczeństwa demokratycznego p. Kijowski nie dadzą się nabrać na sztuczki Kaczyńskiego. Kaczyńskiemu bardzo potrzebne są wszelkie pozory maskujące fakt jego autorytarnej władzy. Tylko masowy opór społeczny z programową alternatywą opozycji może dać szansę na upadek tej zakłamanej i zdesperowanej grupy trzymanej przez Jarosława.

  12. Słowa „Nie ma o czym mówić” pana Krzysztofa Burnetki kończące zresztą jego dłuższą wypowiedź należy rozumieć w ten sposób, że z PiS-em nie ma o czym rozmawiać, dopóki rząd nie opublikuje wyroku, a nie że nie powinno się się w ogóle o tym mówić. Jeśli bowiem wyrok ten nie zostanie opublikowany (czytaj: nieuznany przez PiS), to po przyjęciu przez Sejm nowej ustawy o TK i ewentualnym orzeczeniu przez TK jej zgodności lub niezgodności z Konstytucją, PiS może go nadal kwestionować. Tryb przyjęcia tego orzeczenia będzie bowiem niezgodny z grudniową nowelizacją, która według PiS-u obowiązuje. I będziemy znowu w tym samym miejscu.

  13. Drogi Gospodarzu,

    podstawowym błędem myślenia obozu liberalnego jest założenie, że demokracja ma dla Polaków jakąkolwiek wartość. To nieprawda. W wyborach bierze udział nie więcej niż połowa uprawnionych do głosowania. Większość z nich nie kieruje się programem partii czy też własnym interesem. Głos zbiera ten, kto lepiej wygląda w telewizji, popiera go ciocia, sąsiadka lub ksiądz proboszcz.

    Sukces PiS to głosy Polski B. Biednej, małomiasteczkowej, pracującej na umowie śmieciowej, sfrustrowanej. Zapomnianej przez warszawskich polityków. Tym ludziom obojętna jest demokracja, Trybunał Konstytucyjny, prawa kobiet i mniejszości seksualnych. Interesuje ich bezpieczna umowa o pracę, terminowa wypłata, tanie przedszkole dla dziecka. Boją się imigrantów, którzy zabiorą im pracę i będą zaczepiać córkę na ulicy. Boją się gejów, bo pod ich wpływem syn może zostać pedałem. Boją się lewaków, bo ktoś im wmówił, że wpuszczą oni imigrantów. To klasyczny mentalny zaścianek, bastion swojskości, frustracji i ludowego katolicyzmu, którego od 20 lat nikt z nurtu liberalnego nie próbował zrozumieć, przedstawiając ich jako nieudaczników, wąsatych związkowców i chłopów jadących na furmankach ubranych w sukmany. Świat beznadziei, braku perspektyw, pracy na umowie-zlecenie, bezpłatnych nadgodzin, bezrobotnych magistrów socjologii i prawa.

    Jak tym ludziom nadzieję da PiS- zagłosują na PiS. Jak da ONR- zagłosują na ONR. Zniknięcia Trybunału Konstytucyjnego nawet nie zauważą. Dla nich to podobna banda kolesi jak Rada Powiatu, Sejm czy zarząd lokalnego szpitala. Demokrację oddadzą bez żalu niezależnie czy dostaną 500 zł na dziecko, czy tylko igrzyska w telewizji w postaci procesu jakiegoś znanego działacza PO.

    PiS wygra kolejne wybory. Bo ci ludzie widzą PO jako bandę aroganckich aferzystów, mówiących ludziom, którym brakuje na chleb „niech żrą ciastka”. Nowoczesna to kolejna mutacja Balcerowicza, uważanego za Mengele polskiej gospodarki, kojarzącego się z biedą, bezrobociem i emigracją dzieci za chlebem. KOD- to wrzask świń odrywanych od koryta, protest dobrze opłacanej warszawki, utuczonej na nędzy prowincji. Alternatywą dla PiS będzie ONR, który pokaże sfrustrowanej młodzieży wroga w postaci lewaka, żyda i pedała, da im nowych idoli – na przykład Kurasia, „Burego”, „Warszyca”, Franco i Pinocheta. Podpalić kraj jest łatwo, zwłaszcza jeśli ci, którzy mogą powstrzymać podpalaczy nie chcą umierać za system, który proponuje im umowę śmieciową, przepełnione szpitale, pseudodyplom na pseudostudiach, minimalną emeryturę i brak perspektyw na zmianę. Hitlera i Stalina poparł sfrustrowany proletariat. PiS i ONR poprze prekariat.

    Jedyną grupą, która Polsce B może dać nadzieję na zmianę pod sztandarem innym niż brunatny, to Partia Razem. Ale jej liberałowie boją się bardziej niż ONR. Faszyści zagrażają demokracji, socjaliści z Razem- majątkom establishmentu. Są dla ekonomicznej elity dużo groźniejsi- w końcu w III Rzeszy i Włoszech Mussoliniego fortuny plutokracji miały się doskonale. Ci, w których kieszeniach siedzą nasi politycy, lobbyści, posłuszni dziennikarze, właściciele gazet, zachodnie koncerny nigdy nie poprą Zandberga. Już prędzej wybiorą Ziobrę, Kukiza i Kozłowskiego.

  14. Dlatego należy wydać „wojnę” wszystkim sitwom partyjnym, pozbawić je monopolu na władzę i wprowadzić normalną demokrację z pełnym prawem udziału w wyborach do Sejmu obywateli bezpartyjnych i społeczności lokalnych.

  15. w sprawie Rafała WOSIA – mam nadzieję, że czyta Pan komentarze

    wydaje mi się, że Pan sprowadził redaktora Wosia do Polityki [ pamiętam w przeglądzie prasy w Toku te rekomendacje ] oraz ideowo są Państwo po tej samej stronie [ w sprawie TK widzę różnicę, powiedzmy dotyczacą rozłożenia akcentów , ale teraz abstrahuję od tego]
    dlatego chciałam tylko zwrócić Pana uwagę na parę subtelnych kwestii
    przypuszczam że w redakcji jest pewien podział ról i ewidentnie – dział Ekonomii, Rynku to domena redaktor Solskiej, Grzeszaka itd. i publicystów Edukatora Ekonom. NBP

    po prostu porównując teksty i aktywność red. Wosia w DGP a teraz w Polityce – widzę różnicę i jakiś rodzaj blokady, redaktor Woś marnuje swój potencjał ,który świetnie przejawiał się w obszernych pisanych z rozmachem tekstach w DGP [ok też był red. Stodlak liberatarianin więc był pluralizm] ….
    tutaj porusza pewne problemy – następuje pewna dyfuzja dyskursu ekonomicznego/ określmy go upraszczając heterodox /- ale wydaje mi się – i tu jest kwestia oceny – że inaczej niż w DGP – i może sam red. Woś będzie się śmiał z tej obserwacji – choć jeśli coś pojawia się w dziale Rynek to musi być podkreślone tytuł Ogląd/Pogląd a teksty pozostałych publicystów ekonom Polityki to po protu linia tego pisma?

    chciałam tylko zaznaczyć, że jednak Polityka powinna się czegoś nauczyć po kryzsie i linia pisama powinna być bliżej Wosia Bendyka niż Grzeszaka czy nawet Orłowskiego, któremu wydaje się że jest taki zdroworozsądkowy centrowy [ a NIE jest!]
    [tak doceniam zmianę red. Solskiej bo czytam Politykę od lat :P] nie chciałabym aby to była taka nisza – Pana, redaktora Bendyka i gości typu Domosławski Leszczyński Sierakowski gdzieś poupychana w oglądach, komenatrzach, działach Kultury, Zagranica itd.

    po prostu brakuje mi tamtego Wosia i rzeczywiście jest go o wiele mniej niż w DGP

    z najserdeczniejszymi pozdrowieniami 🙂

  16. Mniej więcej, zgadzam się z treścią i wnioskami szanownego Redaktora, aczkolwiek mam drobną uwagę, dotyczącą zwrotu, cytuję;

    ‚kultura polityczna systematycznie dziczała mniej więcej od początku XXI w. i państwo prawa niebezpiecznie osłabło.’

    Rzecz w tym, że nie od początku XXI wieku, lecz od momentu gdy tylko ustały pierwsze euforie po 1989 roku, a więc całe lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku. Wydaje się, że pan Redaktor zapomniał o ówczesnych legislacyjnych fantazjach, poselskich bzikach i prawicowych rządów zjawiskach osobliwych. Teraz możemy dumać jaki stopień barbarii osiągnie polityka … poprawnie barbaria polityczna i dlatego w pełni i bezspornie popieram apel; ‚musimy dalej bronić polskiej demokracji przed próbą przechwycenia pełni władzy przez grupę, która jej nie szanuje’. Jaki wyraz może mieć ta barbaria polityczna? … wystarczy oglądnąć i wysłuchać wystąpienia pana Prezesa Polski w sejmie w Dniu Flagi. Ujmując bardzo oględnie i zwięźle, była to łańcuch terminologicznych niestosowności graniczących z impertynencją. Odebrałem to wystąpienie jako osobisty afront z uwagi na patriotyczne okoliczności dnia.

    Pozdrowienia.

  17. Mówienie Polakom wychodzi najlepiej. Pokonanie PiS w najbliższych latach nie jest realne.
    1.Programem 500+ PiS dotarł do ok. 2 mln wyborców nieaktywnych, niebogatych, których demokracja i wolność olewała. Oni pójdą głosować za J. Kaczyńskim, jak tez seniorzy/ ok.7 mln/, których PO/PS traktował mocno wybiórczo, a PiS przynajmniej się pochyla. Do tego beneficjenci aktualnych łupów powyborczych.
    2. Opozycja nie ma lidera i takowego nie widać. Charyzmatycznego, takiego J. Kaczyńskiego bis. Jednego lidera, który zjednoczy partie i interesy. Który dotrze do ludu, nie tylko do elit.
    3. Dotychczasowe protesty nie mają większego znaczenia w wyborach, bo są marginalne, 50-100 tys spacerowiczów KOD to bzdet w skali kraju.
    4.Decydująca będzie walka o wieś. Program 500+ został bardzo pozytywnie odebrany. Jeśli PiS doprowadzi do wcześniejszych wyborów, może zniszczyć elektorat PSL.
    5.Potężny kryzys gospodarczy zacznie się ok 2024 r, gdy skończą się fundusze UE dzięki którym budżet z deficytem jakoś się spina. Mnóstwo wydanej kasy nie przekłada się ani na rozwój gospodarczy ani społeczny w poza propagandowej formie. Nie ma trwałych, sektorowych efektów.
    6. W wyborach decyduje masa. Obecna opozycja nie potrafiła i nie potrafi z prostym ludem rozmawiać. Dlatego przerżnęła wybory. Przez 8 lat marginalizowano ponad połowę obywateli. Oni mają w d. Konstytucję, wolność z demokracją. Ich byt kształtujący świadomość /K. Marks?/ poprawi socjal PiS, którego będą bronić, psyche możliwość zniszczenia złodziei, bogatych, obcych.
    7. Podziwiam geniusz PR prezesa Kaczyńskiego, wykorzystuje historyczną zasadę: dziel i rządź!

  18. Możemy protestować. Możemy walczyć. Tyle, że już przegraliśmy. Dla PiSu nie ma absolutnie żadnego znaczenia co zrobimy. To po pierwsze. Chyba, że użyjemy siły. Ale wtedy będzie to klęska. Nasza klęska.
    Dlaczego przegraliśmy? Taki przykład. Dzisiaj w szkole była dyskusja o propozycji Rzecznika Praw Obywatelskich (sic!). Rzecznik zaproponował spotkania dla uczniów z prawnikami, którzy wytłumaczą co to jest Konstytucja, jak ją odczytywać, dlaczego jest ważna, co to jest TK itd itp. Takie spotkania powinny być robione od zawsze. Nie dopiero teraz. Ale do rzeczy. W pokoju była dyskusja, bo niektórzy nauczyciele najzwyczajniej w świecie bali się, że szkołą poniesie konsekwencje decyzji przystąpienia do tego projektu. Zostaniemy zlikwidowani albo, co najmniej, trafimy na czarną listę. Okazało się, że w ogóle nie ma sprawy. Pani dyrektor uznała, że jest to działanie polityczne, więc szkoła nie będzie w niczym takim uczestniczyć. Zaprotestowaliśmy. Nieliczni.
    Wniosek – ludzie zachowują się konformistycznie. Może ze strachu, może są już zmęczeni. Nie będą protestować albo po prostu przestaną protestować. Dlatego przegraliśmy. Jako Obywatele. Jako Państwo.
    Przepraszam, że tak gorzko, ale z prowincji świat wygląda inaczej.

  19. Zgadzam się z tym bardzo dobrym tekstem. Moja opcja jest podobna: nie wchodzić w układy z grupa, która okazała się przestępcza, aby nie dawac pretekstu Zachodowi do uznania, ze wszystko w Polsce jest ok. Front odmowy na wszystkich płaszczyznach i poziomach, no i dążenie do obalenia tej władzy na drodze parlamentarnej – drogą likwidowania przewagi w sejmie tej bandy. Potem już tylko wniosek o votum nieufności i oczekiwanie, jak się zachowa armia. Myśle, ze nie unikniemy rozwiązania jeśli nie silowego, to mimo wszystko „granicznego”…